Edward Bajko: na rynku jest miejsce i dla firmowych brandów i marek własnych

W minionym roku Spomlek postawił na umacnianie swojej pozycji w segmencie serów premium. Firma pracowała też nad rozwojem sprzedaży w kanale HoReCa i dziś jak zdradza Edward Bajko (na zdjęciu), prezes Spółdzielczej Mleczarni Spomlek, sery Spomleku obecne są już w 200 lokalach w całej Polsce.

HE: Miniony rok był przychylny dla firm mleczarskich czy wręcz przeciwnie? Jak pod tym względem zapowiada się rok 2019?

Edward Bajko, prezes SM Spomlek: W 2018 r. sprawdziły się prognozy ekspertów dotyczące spokojnego, ale systematycznego spadku cen w ostatnich kilku miesiącach. Możemy również powiedzieć, ze nastąpiła delikatna poprawa relacji pomiędzy ceną białka i tłuszczu mlecznego. Z kolei mówiąc o roku 2019 raczej nie powinniśmy się spodziewać przełomu. Na pewno jednym z problemów, któremu będzie musiała stawić czoło branża mleczarska jest zapowiadany wzrost cen energii elektrycznej, a co za tym wzrost kosztów produkcji. Jeżeli do tego dojdzie, polscy producenci mogą stać się mniej konkurencyjni w porównaniu z firmami z innych krajów.

W przypadku Spółdzielczej Mleczarni Spomlek 2018 r. można zaliczyć do udanych. Przychody firmy wzrosły o ok. 10% i 12 miesięcy zamknęliśmy z zyskiem na zadowalającym poziomie. Duża część naszych działań dotyczyła umacniania pozycji lidera firmy w kategorii serów premium. Postawiliśmy na rozwój współpracy z branżą HoReCa, gdzie widzimy coraz większe zapotrzebowanie na sery długodojrzewające. W portfolio pojawiły się więc sery dedykowane tej branży - dojrzewające 15-miesięcy Bursztyn Szefa i Szafir Szefa. Obecnie nasze produkty obecne są już w menu ponad 200 restauracji w całej Polsce.

Ostatnie miesiące 2018 r. upłynęły nam również pod znakiem rebrandingu Serenady pierwszej polskiej marki serów, któremu towarzyszyła intensywna kampania promocyjna obejmująca media telewizyjne oraz internet – video i display. Spoty reklamowe były emitowane, m.in. na kanałach: TVN, Polsat, TVP1, TVP2 oraz w najpopularniejszych stacjach tematycznych, takich jak m.in. TVN Style, czy Kuchnia+. Rebranding tak zakorzenionej w świadomości konsumentów marki na pierwszy rzut oka mógł się wydawać ryzykownym krokiem, ale dostaliśmy wiele pozytywnych sygnałów od rynku, które tylko utwierdziły nas w przekonaniu, że nie bojąc się żadnych wyzwań idziemy w dobrym kierunku.

HE: Rzeczywiście widać, że Spomlek stawia na firmowe brandy. Które konkretnie sery, także jeśli chodzi o marki, sprzedają się w portfolio Spomleku najlepiej?

Niekwestionowanym liderem w portfolio produktów mleczarni Spomlek pod względem wzrostu sprzedaży są sery premium: Bursztyn, Rubin oraz Szafir. W tej kategorii odnotowaliśmy ponad 20% wzrost, co jest zasługą dbałości o najwyższą jakość tych produktów sprzedawanych pod rozpoznawalną marką. Swoje walory smakowe zawdzięczają długiemu okresowi dojrzewania, jak również tradycyjnej recepturze. To wszystko sprawia, że są cenione nie tylko przez smakoszy, ale także recenzentów kulinarnych i branżę serowarską. Nie bez znaczenia jest rosnąca świadomość konsumentów, którzy chętnie sięgają po szlachetne smaki z półki premium.

Duży potencjał sprzedażowy widzimy w naszych regionalnych Serach z Radzynia Podlaskiego. Wygrawerowany na nich herb miasta Radzyń ma jeszcze bardziej podkreślać ich swojski, tradycyjny, a zarazem unikatowy charakter, czyli to, czego dzisiaj poszukują konsumenci. I takie są właśnie są Sery z Radzynia – produkowane na małej warzelni, ręcznie pielęgnowane, a przy tym zaskakujące niebanalnym smakiem.

HE: A więc Polacy kupują już sery np. Serenada, a nie po prostu goudę lub edamski?

Wiele badań wskazuje, że większość osób sięgając po raz pierwszy po sery kanapkowe zwróci uwagę najpierw na ich cenę, ale ostatecznie to jakość i smak produktu zadecydują o tym, czy sięgną po niego ponownie. Oczywiście część konsumentów weźmie pod lupę skład produktów, zwracając uwagę, czy nie zawierają przypadkiem różnych konserwantów, itp., z kolei inna będzie sugerować się wygodą opakowania lub tym, jak produkt będzie nadawał się do konkretnego dania.

Nie można jednak lekceważyć znaczenia marki w preferencjach zakupowych, bo o w ostatnich kilku latach wyraźnie widać, że ma ona również w przypadku serów żółtych coraz większe znaczenie, czego przykładem jest właśnie marka Serenada.

Za każdą marką stoi jednak coś więcej. To nie tylko nazwa i szata graficzna, ale również filozofia firmy, jakość surowca, sposób wytwarzania serów – wszystko wpływa na finalną wersję produktu, która trafia na stoły klientów.

HE: Ile wart jest rynek serów żółtych w Polsce i jakie znaczenie mają na nim marki własne sieci handlowych?

Według różnych danych jest to ponad 2 mld zł. Obok wyrobów markowych oferowanych przez producentów klienci mają również dostęp do bogatej oferty serów sprzedawanych pod markami własnymi sieci handlowych i dyskontów. Oczywiście mleczarnie mają świadomość, że produkując sery na potrzeby marek własnych tworzą w pewnym sensie konkurencję dla swoich produktów, jednak jak widzimy na przestrzeni ostatnich kilku lat na rynku jest miejsce dla obu tych grup.

Ważne, aby producenci sami znaleźli najlepszy sposób na to, jak budować przywiązanie do marki i wyróżnić swoją ofertę spośród innych, tak aby była atrakcyjna dla klienta. Z tego powodu Spomlek cały czas stara się odpowiadać na ich potrzeby, ale również te potrzeby kreować, oferując im unikatowe produkty, takie jak Skarby Serowara, czy Sery z Radzynia Podlaskiego, które doceniają konsumenci w całej Polsce.

 

Ilona Mrozowska 2966 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }