Piwny rok

Po trzech kwartałach 2018 roku polski rynek piwa wzrósł o niemal 3%. Większość europejskich rynków mimo długiego i upalnego lata pozostała stabilna.

Takimi danymi za Nielsenem podzielił się Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie. Na wzrost wpłynęło zarówno szybkie tempo rozwoju gospodarki, jak również wysokie temperatury i mundial w Rosji.

– Polski rynek jest już nasycony i dojrzały – mówi Igor Tikhonov, prezes ZPPP. – Przez ostatnich pięć lat jest wolumenowo stabilny. Spożycie nie rośnie albo rośnie nieznacznie, natomiast konsumenci poszukują nowych smaków i piw lepszych jakościowo – dodaje.

Zaznacza także, że duża liczba browarów i piw rzemieślniczych i regionalnych działa na korzyść całej branży, gdyż buduje świadomość konsumenta i kulturę picia piwa, a to przekłada się na poszukiwania przezeń nowych odmian i doznań. Bazę wciąż stanowią jednak lagery, które budują 73% rynku.

Zdecydowana większość wypijanego nad Wisłą piwa została uwarzona w Polsce. Jedynie 2% stanowią piwa importowane, podczas gdy eksport stanowi aż 8% produkcji.

– Eksportujemy 3,3 mln hl piwa, to więcej niż wynosi cała produkcja tego napoju na Słowacji – mówi Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary Polskie. – Polskie piwo wysyłamy do 80 krajów świata, najwięcej oczywiście do krajów UE, ale także w egzotyczne miejsca, takie jak Korea Południowa. Od 2004 roku eksport polskiego piwa wzrósł o 350% – dodaje.

Pod koniec listopada związek i Polska Agencja Inwestycji i Handlu zaprezentowały znak pod którym będą promować polskie piwo za granicą. „Proudly made in Poland” (Z dumą uwarzone w Polsce). Browary będą wyróżniać nim piwo wysyłane na eksport, budując wizerunek polskiego piwa jako produktu wysokiej jakości.

W tej beczce miodu jest i łyżka dziegciu: rosną koszty produkcji. Z jednej strony przyczyną są rosnące koszty pracy, niedobór pracowników i presja płacowa, z drugiej – drożejące surowce. Upalne lato wprawdzie sprzyjało konsumpcji złocistego trunku, ale negatywnie odbiło się na plonach chmielu i jęczmienia. Do tego szybko rosną koszty transportu: w listopadzie, jak podał Główny Urząd Statystyczny, olej napędowy był o 15,3% droższy niż rok wcześniej, a gaz i pozostałe (poza benzyną) paliwa do środków transportu – o 16,8%. Sama benzyna podrożała o 7,3%.

– Rynek jest konkurencyjny i wzrost cen na pewno nie zostanie w całości przerzucony na konsumenta – zapewnia Igor Tikhonov. – Branża optymalizuje koszty poprzez systemy efektywnego zużycia energii i dążenia do sytuacji, w której odpady wykorzystywane będą jako źródło energii czy ciepła. Sprzyjają temu też naciski ze strony Brukseli – zauważa.

Zdjęcie: Shutterstock

Magdalena Weiss 2238 Artykuły

Niepoprawna recydywistka - związana z "Handlem" w latach 1999-2005 i ponownie od 2016 r. Tropi najnowsze trendy na rynku FMCG i zmiany w gospodarce. Amatorka kuchni greckiej i bibliotek publicznych. Mieszka kątem u trzech kotów.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }