Pracodawcy chcą przywrócenia handlowych niedziel

Ustawa, przez którą wiele firm przestało świadczyć usługi na potrzeby swych klientów w niedziele to ewidentny przykład szkodliwej legislacji - uważają Pracodawcy RP . Protestowali oni przeciwko pierwszej wersji regulacji. Ich zdaniem propozycja nowelizacji jest jeszcze gorsza.

Zdaniem przedstawicieli tejże organizacji każdy rodzaj zakazu jest problemem dla pracodawców, ale także dla pracowników, choć ci ostatni przekonują się o tym po dłuższym czasie. Podkreślają oni, że zakazy podnoszą koszty, utrudniają optymalne wykorzystanie zasobów, zmuszają do kosztownej reorganizacji pracy, ograniczają przychody, wywołują poczucie niesprawiedliwości.

- Jeśli używamy jakiegoś urządzenia do stworzenia jednej sztuki produktu, to jego koszt musi być pokryty w całości ze sprzedaży tego produktu. Jeśli używamy jakiegoś urządzenia do wykonania 30 sztuk produktów, to ten sam koszt podzielony jest na 30 – tłumaczą pracodawcy. - Zatem klient kupi go taniej, a pracownicy i pracodawcy zarobią więcej. Oczywistym jest, że sklep jest takim właśnie „urządzeniem” i istnieje różnica, czy jest otwarty przez 3, 5, czy 30 dni – tłumaczą w piśmie przesłanym do redakcji handelextra.pl.

Daje czytamy w nim, że na tym polega właśnie zadanie pracodawców – tak zorganizować pracę, aby klient kupił coś tanio, a jednocześnie pracownik zarobił więcej i firma osiągnęła zysk. Zatrudniający wiedzą, że jest to trudne, ale gdy nie ma zakazów, stosunkowo łatwiej można doprowadzić do sytuacji, na której wszyscy korzystają.

Zdaniem członków Pracodawcy RP zakazy rodzą bowiem konflikty. - Jasne jest, że jeśli jakaś grupa pracowników, np. osoby pracujące w handlu, traktowane są inaczej niż wszyscy inni bez obiektywnego i rzetelnego powodu, budzi to niezadowolenie wszystkich innych grup oraz często samych zainteresowanych – tłumaczą.

Przedstawiciele organizacji uważają takie traktowanie jako zwyczajnie niesprawiedliwe. Wiedzą, że rodzą ono takie pytania jak „Dlaczego ja muszę pracować, a inni nie?”, „Dlaczego restauracje, uczelnie dla studentów zaocznych, stacje benzynowe itp. mają działać, gdy inni nic nie robią?”.

Według Pracodawców RP równie uzasadnione są inne pytania: „Dlaczego pracownicy innych branż mogą zarobić dodatkowe pieniądze za pracę w niedzielę, a handlowcom się tego zabrania?”. - Zwłaszcza te ostatnie pytania są obecnie uzasadnione, bo trudności z pozyskaniem pracowników w pełni uzasadniają bardziej hojne wynagradzanie pracowników, którzy deklarują elastyczność i dostosowują swój czas pracy do potrzeb klientów – tłumaczy nam jeden członków organizacji.

Wskazuje on, że względy finansowe i organizacyjne nie są najważniejszym powodem protestu pracodawców przeciwko zakazowi handlu. Być może w dłuższym okresie dzięki lepszej organizacji i nowym nawykom klientów uda się nawet zwiększać zyski. Jego zdaniem często wystarczy więcej inwestować w systemy komputerowe niż w pracowników, bo w zakaz handlu wpisana jest zachęta do tego rodzaju działania.

- Utrudniając zatrudnianie ludzi parlament promuje zastępowanie ich pracy przez komputery i automaty. Oczywiście jest to przyspieszenie drogi do unowocześniania polskiej gospodarki, ale na pewno warto jest rozważyć, czy tego rodzaju sztuczne zniechęcanie do zatrudniania jest właściwe i czy wszyscy pracownicy zdążą się do takiej zmiany przygotować – zwraca uwagę.

Pracodawcy RP protestują więc wobec zakazu handlu w niedziele. Wskazują oni, że najważniejszym powodem protestu jest podważanie najważniejszej zasady biznesu, jaką jest maksyma: „istniejemy dla klientów”. Zgodnie z nią zadaniem pracodawców i pracowników jest służenie klientom, w tym dostosowywanie się do ich potrzeb.

- Dotyczy to tego, co jest oferowane, jak jest oferowane i kiedy jest oferowane – podkreślają przedsiębiorcy. Podają, że przyczyną podawaną jako ważny argument za zakazywaniem handlu jest korzyść pracowników. „Po pierwsze, nie wiadomo czy wolne niedziele są dla nich istotnie korzystne. Można powiedzieć, że na pewno są korzystne dla tych osób, które nie chcą zarabiać więcej” - czytamy w przytaczanym już komunikacie.

I dalej: „W długim okresie wszystkie działania, które osłabiają branżę muszą przełożyć się na niższy niż możliwy do osiągnięcia bez zakazów poziom płac. Po drugie, wiadomo na pewno, że dla ogromnej większości pracowników zakaz handlu nie jest korzystny i wcale go nie chcą. Chodzi oczywiście o pracowników wszystkich innych niż handel branż. Często lubią oni robić zakupy na spokojnie w dniu wolnym zamiast stać w długich kolejkach po męczącym dniu pracy” - argumentują biznesmeni.

Podkreślają, że protestują przeciwko zakazowi handlu w niedzielę, ale nie ze względu na malejące zyski. - Liczymy na to, że w dłuższym okresie dzięki przedsiębiorczości i zaangażowaniu pracowników handlu i ich przełożonych straty zostaną odrobione. Podstawowym problemem jest uderzanie w podstawowe wartości, którym służą pracodawcy. Nie istniejemy po to, aby pouczać klientów i utrudniać im życie – tłumaczą.

Dodają, że podstawową ambicją każdego biznesu jest rozwiązywanie problemów, ułatwianie życia ludziom i dostosowywanie się do potrzeb klientów. - Domagamy się powrotu do sytuacji, którą uważamy za normalną, czyli do obsługiwania klientów w dogodnym dla nich czasie – mówią wprost członkowie Pracodawcy RP. - Nie można oczywiście zagwarantować, że znajdą się osoby, które zechcą pracować w niedzielę, ale na pewno musi istnieć przynajmniej możliwość, aby to sprawdzić, jeśli klienci tego właśnie pragną – uważają.

Przypomnijmy, od 1 marca 2018 r. handel w niedziele jest dozwolony jedynie w pierwszą i ostatnią niedzielę każdego miesiąca 2018 r., chyba że za ladą stanie właściciel sklepu. Od 1 stycznia 2019 r. przepisy ustawy ograniczającej handel w niedziele jeszcze się zaostrzą. Handel będzie dozwolony w jedną niedzielę w miesiącu - ostatnią.

Ustawa przewiduje katalog 32 wyłączeń. Zakaz nie obowiązuje m.in. w cukierniach, lodziarniach, na stacjach paliw płynnych, w kwiaciarniach, w sklepach z prasą i właśnie placówkach pocztowych, co chętnie wykorzystywały sieci typu Żabka, które w niehandlowe dni nie tylko otwierały swoje sklepy, ale i stawiały za ladą pracowników. Za złamanie zakazu handlu w niedziele grozi kara w wysokości od 1 tys. zł do 100 tys. zł, a przy uporczywym łamaniu ustawy - nawet kara ograniczenia wolności.

W ubiegłym tygodniu do Sejmu wpłynął projekt nowelizacji zakazu handlu w niedziele. Ma on m.in. spowodować, że sklepy nie będą mogły "udawać" placówek pocztowych. Szerzej o planowanej nowelizacji tutaj.

 

 

 

Katarzyna Pierzchała 2371 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }