Nadchodzi tsunami sukcesji

Detaliści, którzy zakładali firmy w pierwszych latach transformacji ustrojowej, dziś zbliżają się lub już osiągnęli wiek emerytalny. Co dalej? Czy pomoże im ustawa o sukcesji, która 25 listopada 2018 r. weszła w życie?

  • 25 listopada 2018 r. weszła w życie ustawa o sukcesji.
  • Zakłada ona, że po śmierci właściciela przedsiębiorstwa firma będzie mogła zachować pracowników, NIP i ciągłość rozliczeń podatkowych, możliwe będzie wykonywanie też koncesji czy zezwoleń uzyskanych przez przedsiębiorcę, a także zawartych przez niego kontraktów handlowych.
  • Przewiduje ponadto „mechanizm awaryjny” – powołanie zarządcy sukcesyjnego przez spadkobierców lub małżonka przedsiębiorcy. Może to nastąpić w ciągu dwóch miesięcy od śmierci.
  • Jest szczególnie ważna dla firm jednoosobowych, w tym rodzinnych.

Na początek trochę liczb

Działalność gospodarczą na podstawie wpisu do Centralnej Ewidencji i Działalności Gospodarczej (CEIDG), czyli jako osoba fizyczna, wykonuje zdecydowana większość polskich przedsiębiorców. W Polsce jest ponad 2 mln takich firm. Jak szacuje Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii wśród nich jest 1 mln firm rodzinnych. To około 36% przedsiębiorstw, które wytwarzają 10% PKB naszego kraju i zatrudniają nawet połowę wszystkich pracowników. – Zapewniają one stabilne miejsca pracy i są jednym z filarów gospodarki – podkreśla Mariusz Haładyj, podsekretarz stanu w Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii.

Ogromna część firm jednoosobowych staje lub stanie w najbliższym czasie przed problemem sukcesji. Osoby, które zakładały firmy w pierwszych latach transformacji ustrojowej, dziś zbliżają się lub już osiągnęły dojrzały wiek. W CEIDG wpisanych jest około 230 tys. przedsiębiorców, którzy ukończyli 65. rok życia. Ta liczba tylko w ciągu ostatniego roku wzrosła o ponad 15 tysięcy. Zgodnie z szacunkami Instytutu Biznesu Rodzinnego w ciągu pięciu lat sukcesja w nadchodzących latach będzie dotyczyć aż 57% biznesów rodzinnych.

– Pokolenie obecnie przejmujące rodzinne biznesy jest w zasadzie pierwszym w realiach polskiej gospodarki, które staje przed takim wyzwaniem – zauważa Mariusz Haładyj.

Dopóki nie było ustawy o sukcesji, kiedy umierał właściciel firmy wpisanej do Centralnej Ewidencji, jego spadkobiercy nie mogli płynnie kontynuować prowadzenia biznesu, co w wielu przypadkach oznaczało koniec przedsiębiorstwa. Działo się tak dlatego, że śmierć właściciela firmy powodowała wygaśnięcie wielu uprawnień, np. do korzystania z NIP-u, zezwoleń czy koncesji. Tymczasem wygaśnięcie wielu kontraktów handlowych i oznaczało utratę pracy przez osoby zatrudnione w przedsiębiorstwie.

Zapobiegliwi praktycy
Trzeba przyznać, że jak na razie niewiele jest osób, które myślą o sukcesji swojego biznesu. – Pokutuje u nas społeczne tabu, jakim jest temat śmierci. Wiele osób odsuwa go od siebie, szczególnie gdy jest się zdrowym i nic człowiekowi nie dolega. To istotna bariera w sukcesji – zauważa Katarzyna Kopaczewska, członek zarządu Grupy Eurocash.

Jednym z nielicznych, którzy mogą spać już spokojnie, jest Wojciech Śliwa, małopolski detalista prowadzący dwa centra handlowe oraz osiem sklepów spożywczo-przemysłowych Paleo, zrzeszonych w Polskiej Grupie Zakupowej Kupiec.

Na taki dorobek pracował od 1983 r., kiedy to ruszył z produkcją andrutów, które potem sam rozwoził po GS- ach i PSS-ach. Później prowadził rzemieślniczą pracownię cukierniczą, potem piekarnię wraz ze sklepem prosperującym bezpośrednio przy niej, który rozrósł się na początku lat 90. do dużego sklepu ogólnospożywczego. W 2002 r. otworzył pierwszy sklep pod marką Paleo w niewielkiej miejscowości Nowe Brzesko, który zmodernizowany działa do dziś. Potem poszło już z górki, sukcesywnie otwierał następne placówki.

Rozpoczynając przygodę z handlem, detalista miał już wtedy dwie małe córki. Handel towarzyszył więc im od dziecka. Być może dlatego jako dorosłe zdecydowały się pójść własną drogą i rozpoczęły studia techniczne. Jedna na Akademii Górniczo-Hutniczej, druga na Politechnice Krakowskiej.

Momentem zwrotnym było otwarcie w 2007 r. centrum handlowego Parowozownia w Kazimierzy Wielkiej, a w nim pierwszego sklepu z odzieżą Cleopatra, którego prowadzenia podjęła się Katarzyna, starsza córka detalisty. Kolejny milowy krok dla firmy to otwarcie w 2010 r. centrum handlowego Opatkowice koło Proszowic. – Tam znalazło się też miejsce dla firmy drugiej córki, która otworzyła swój pierwszy sklep z obuwiem pod marką Roma – wspomina Wojciech Śliwa. Dzisiaj Cleopatra to trzy sklepy z odzieżą, natomiast Roma zamknęła drugi sklep w Kazimierzy Wielkiej, pozostawiając tylko jeden w Opatkowicach. – Dziewczyny świetnie sobie radzą, choć puściliśmy je na głęboką wodę – przyznaje małopolski detalista. – Godzą pracę z macierzyństwem, wychowaniem dzieci. W firmach rodzinnych, takich jak nasza, nie ma godzin pracy, zawsze musimy pozostawać do dyspozycji i być pod telefonem. Jeżeli nie ja, to żona albo córki. Dotyczy to nie tylko dokonywania operacji bankowych, ale także reagowania w sytuacjach kryzysowych czy podejmowania decyzji niebędących w kompetencjach kierowników czy dyrektorów – wyjaśnia Śliwa.

Z czasem siłą rzeczy obie córki zostały wciągnięte w pion spożywczy, będący kręgosłupem firmy Paleo.
– Różne są sposoby i pomysły na przygotowanie sukcesji w firmach. Ja wybrałem taki. Zobaczymy, jaki będzie tego efekt w przyszłości – mówi właściciel Paleo. Przyznaje jednak, że nie wie, jak to będzie, kiedy będzie musiał definitywnie przekazać firmę córkom i akceptować wszystko to, co ustali młodsze pokolenie.

– Mam nadzieję, że moje dzieci, a może ich współmałżonkowie, płynnie przejmą moją firmę i że będą nią mądrze zarządzać, przyczyniając się do jej rozwoju, kontynuując obrany przez nas kierunek, a także modyfikując ją do realiów czasów, w jakich przyjdzie im żyć – podsumowuje detalista.

Inny model przygotowania dziecka do sukcesji wybrali jego znajomi handlowcy ze Zebrzydowic. Anna i Mariusz Szopowie z firmy Anmar przysłali swojego syna, absolwenta szkoły handlowej, na kilkutygodniową praktykę właśnie do Paleo. Po to, żeby dostał „w kość” i żeby zobaczył, jak pracuje się w innej firmie. – Z tego, co wiem, mojemu praktykantowi powierzane są coraz to nowsze obowiązki – mówi z uśmiechem Wojciech Śliwa.

Jeszcze inną drogę obrał Wojciech Kruszewski, prezes zarządu Lewiatan Holding. Zdecydował on o sprzedaży Eurocashowi udziałów w spółce Partner, prowadzącej 26 sklepów pod szyldem Lewiatan. Decyzja podyktowana była właśnie brakiem sukcesji. Kruszewski nie ukrywa, że córka i zięć nie byli zainteresowani przejęciem i prowadzeniem firmy, on natomiast przekroczył już wiek emerytalny.

– Duże sieci funkcjonujące na naszym rynku analizują i obserwują nadarzające się okazje do ekspansji i tak też zdarzyło się w stosunku do mojego przedsiębiorstwa. A ponieważ firma jest dość łakomym kąskiem, otrzymałem kilka propozycji od różnych detalistów działających na polskim rynku, bo nie tylko Eurocash był zainteresowany ewentualnym przejęciem pewnego pakietu udziałów – tłumaczył kilka miesięcy temu.

Pomocni pomocnicy
Sukcesja jest bardzo ważnym tematem dla całej krajowej gospodarki, a dla polskiego handlu detalicznego w szczególności. W 2017 r. Akademia Umiejętności Eurocash przeprowadziła badanie „Profil polskiego przedsiębiorcy”, według którego już 35% przedsiębiorców prowadzi swój sklep ponad 20 lat, a niemal 40% przekroczyło 50. rok życia. Wśród największych wyzwań związanych z sukcesją przedsiębiorcy wskazali: trudność nauczenia kogoś prowadzenia biznesu (27%), koszt całej operacji (20%) oraz obawę przed niepowodzeniem (blisko 20% wskazań).

Dlatego też ten największy hurtownik produktów FMCG oraz jednocześnie operator kilku sieci franczyzowych podjął się misji edukowania przedsiębiorców w temacie sukcesji. W ramach Akademii Umiejętności Eurocash, największego w Polsce kompleksowego programu edukacyjnego dla właścicieli sklepów, przygotowano wiele inicjatyw odnoszących się do zapewnienia „nieśmiertelności” biznesu. Sukcesja była też jednym z głównych tematów wrześniowego Kongresu Przedsiębiorców Polskiego Handlu, podczas którego zainaugurowano wspólnie z 5 tysiącami przedsiębiorców kolejny rok akademicki Akademii Umiejętności Eurocash. W bieżącym roku udało się zorganizować już kilkadziesiąt warsztatów – do końca roku będzie uczestniczyć w nich prawie 4 tysiące przedsiębiorców.

Co więcej, w ramach studiów podyplomowych „Zarządzanie przedsiębiorstwem w handlu detalicznym” w Szkole Głównej Handlowej prowadzony jest blok tematyczny poświęcony sukcesji. – Nasi klienci mogą liczyć również na bezpłatne porady prawne dzięki Akademii Umiejętności. Te działania mają na celu pokazanie przedsiębiorcom, jak w praktyce zacząć planować proces sukcesji, jakie stoją przed nimi wyzwania prawne i organizacyjne, a ostatecznie jak ją skutecznie przeprowadzić – wymienia Katarzyna Kopaczewska.

Firma organizuje warsztaty i spotkania, omawia konkretne przypadki i zagrożenia, eksperci podpowiadają, jakie opcje w danym przypadku będą najkorzystniejsze. – Trzeba pamiętać chociażby o tym, że wykorzystywana powszechnie przez przedsiębiorców jednoosobowa działalność gospodarcza nie jest idealnym rozwiązaniem, jeśli chodzi o przeprowadzenie sukcesji, czy związanej ze śmiercią dotychczasowego właściciela, czy z przekazaniem firmy za życia. O tym trzeba głośno rozmawiać – uważa przedstawicielka Eurocashu.

Wiele dobrego w temacie sukcesji udało się też osiągnąć Fundacji Firmy Rodzinne. Od kilku lat organizuje ona spotkania mentoringowe i warsztaty, które zawsze odbywają się w siedzibie firmy rodzinnej. – Takie szczere rozmowy dają o wiele więcej niż szkolenia prowadzone w formie wykładu – uważa Katarzyna Gierczak-Grupińska, prezes Fundacji Firmy Rodzinne. Ciekawymi inicjatywami są też warsztaty kompetencji przyszłości oraz Kongres Pokoleń, na które to wydarzenia będą co roku zapraszane firmy rodzinne nie tylko z Polski. Fundacja wspólnie z Ministerstwem Rozwoju cztery lata temu w Katowicach na Forum Wolności i Rozwoju zainicjowała dyskusję o sukcesji jednoosobowych firm. Poskutkowała ona nowym narzędziem dla przedsiębiorców w postaci ustawy o sukcesji, która 25 listopada 2018 r. weszła w życie.

– Temat sukcesji jest skomplikowany. Nie mamy polskich doświadczeń w tym zakresie, wiele rzeczy należało wymyślić zupełnie od nowa – tak Katarzyna Gierczak-Grupińska tłumaczy kilkuletni proces powstawania ustawy o sukcesji. – Trzeba też pamiętać, że ustawa sukcesyjna to projekt transkadencyjny. Prace nad nim rozpoczęło jeszcze w poprzedniej kadencji Ministerstwo Rozwoju, a kontynuowało w obecnej już nowo powołane Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii – dodaje prezeska Fundacji.

Punktem wspólnym jest osoba ministra Mariusza Haładyja, który nadzorował prace przez cały ten czas, i który doprowadził sprawę do finału. – Warto podkreślić, że ustawę uchwalono bez sprzeciwu. Niech to będzie ostateczny dowód na to, jak bardzo była ona potrzebna i niebudząca zastrzeżeń – zauważa Gierczak-Grupińska.
Ustawa o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizycznej, określana jako ustawa o sukcesji firm, została uchwalona przez parlament i podpisana przez Prezydenta RP w wakacje br.

Zakłada ona, że po śmierci właściciela przedsiębiorstwa firma będzie mogła zachować pracowników, NIP i ciągłość rozliczeń podatkowych, możliwe będzie wykonywanie też koncesji czy zezwoleń uzyskanych przez przedsiębiorcę, a także zawartych przez niego kontraktów handlowych.

Ustawa przewiduje ponadto „mechanizm awaryjny” – powołanie zarządcy sukcesyjnego przez spadkobierców lub małżonka przedsiębiorcy. Może to nastąpić w ciągu dwóch miesięcy od śmierci. Zarządca sukcesyjny będzie mógł prowadzić firmę aż do podziału spadku, maksymalnie dwa lata. To czas, w którym można przeprowadzić wszystkie formalności spadkowe i podjąć decyzję co do dalszych losów firmy.

– Ustawa o sukcesji firm jest szczególnie ważna dla firm jednoosobowych, w tym rodzinnych. Chcemy, by właściciele byli spokojni o swoje dziedzictwo – powiedziała Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii, opisując założenia przygotowanej przez resort ustawy.

Jednak, jak podkreśla Mariusz Haładyj, podsekretarz stanu w tymże ministerstwie, wejście w życie ustawy o zarządzie sukcesyjnym to przede wszystkim okazja do zwrócenia przedsiębiorcom uwagi na to, że do sukcesji w firmie warto się przygotować. – Ustawa daje możliwość jej zaplanowania, a następnie przeprowadzenia w zaplanowany sposób. Niczego jednak za przedsiębiorcę nie załatwi. Mam nadzieję, że nie tylko umożliwi ona utrzymanie firm w obrocie, ale przede wszystkim pozwoli rozwijać je kolejnym pokoleniom – tłumaczy Haładyj.

Ministerstwo przygotowuje się do szerokiej akcji informacyjno-edukacyjnej dotyczącej ustawy. – Kończymy właśnie prace nad materiałami, dzięki którym nie tylko dotrzemy z informacją o nowych możliwościach do przedsiębiorców, ale też opiszemy je na konkretnych przykładach i wzorach. Myślę, że w akcję informacyjną włączą się też organizacje skupiające firmy rodzinne – mówi podsekretarz stanu.

– Dla mnie, człowieka w dojrzałym wieku, jest to najważniejsza zmiana prawa od chwili wstąpienia Polski do Unii Europejskiej – konkluduje Wojciech Śliwa.

Tymczasem według Polskiej Izby Handlu, ustawa, która weszła w życie nie dotyczy przejmowania firmy za życia właściciela. W tym zakresie żadne przepisy się nie zmieniły. Tymczasem, jak podkreśla PIH, ponad 90% właścicieli firm dożyje do emerytury i stanie przed bardzo dużym problemem: co zrobić, aby firma dalej działała, mimo że jej właściciel żyje, ale wybiera się na emeryturę? Polska Izba Handlu we współpracy ze swoimi partnerami rozpoczęła już działania na rzecz wprowadzenia zmian w ustawie, tak aby objęła ona swoim działaniem możliwie najwięcej przypadków związanych z sukcesją przedsiębiorstwa.

______________________________________________________________________________________________________________________________

Równanie z niewiadomymi



Są pewne zagrożenia związane z tą ustawą - mówi dr Małgorzata Rejmer, prezes zarządu Kancelarii Finansowej Lex, partner Akademii Umiejętności Eurocash 


Przepisy ustawy w swoich teoretycznych założeniach można uznać za prawidłowe. Problem polega jednak na tym, że regulacje te nie rozwiązują w rzeczywistości problemu skutecznej sukcesji biznesu. Dlaczego?

  • Przerzucają problem ciągłości firmy na barki spadkobierców. W sytuacji, gdy nie będzie w rodzinie zgodności co do dalszych losów biznesu, zarządca sukcesyjny nie będzie w stanie pełnić swojej roli, a tym samym przedsiębiorstwo ulegnie rozwiązaniu.
  • Przepisy nowej ustawy próbują regulować kwestie sukcesji po śmierci osoby fizycznej prowadzącej działalność gospodarczą. Tymczasem akcent powinien być położony na działania służące możliwości przekazania biznesu za życia jego właściciela. A omawiana ustawa w ogóle nie dotyka tych problemów. W istocie zmusza właściciela do prowadzenia biznesu aż do śmierci, podczas gdy celem powinno być przekazanie firmy sukcesorom w momencie podjęcia przez właściciela decyzji o przejściu na emeryturę.
  • Ustawa w sposób nieuzasadniony obniża motywację osób prowadzących działalność do profesjonalnego uporządkowania kwestii ciągłości biznesu. Promuje się rozwiązanie dające złudne poczucie bezpieczeństwa, zamiast położyć akcent na rozwiązania systemowe. Takie rozwiązania wymagają nie tylko edukacji przedsiębiorców, ale także preferencyjnych rozwiązań podatkowych i innych zachęt prawnych.

Skuteczna sukcesja biznesu realizowana przede wszystkim za życia przedsiębiorców jest w interesie całej gospodarki. Ustawa o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizycznej w rzeczywistości nie rozwiązuje problemu ciągłości biznesu.

Katarzyna Pierzchała 3827 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.