Etykieta prawdę ci powie

Tylko nieliczni klienci z dużych miast nie mają potrzeby rozpoznawania tego, czy dany produkt jest lokalny - 12 proc. Natomiast 36 proc. z nich poznaje taki towar już po opakowaniu. Z kolei łącznie ponad 60 proc. ankietowanych chętnie sięga po tego typu artykuły.

Na zdjęciu: Kiełbasa  wyprodukowana w Borach Tucholskich

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez portal Reklama FMCG oraz Grupę Mobilną Qpony-Blix, konsumenci w różny sposób rozpoznają produkty lokalnych wytwórców. Jednak największe znaczenie ma opakowanie – 36 proc. Potem są wymieniane dane producenta – 19 proc. Następnie jest wskazywana etykieta – 12 proc.

– Opakowanie jest całościowym, charakterystycznym wyróżnikiem produktu. Obejmuje m.in. projekt plastyczny i kolorystykę. Etykieta i dane producenta są na ogół mniej widoczne. Trzeba doczytać wszystkie informacje, umieszczone małym drukiem, a to już wymaga pewnego wysiłku od konsumenta – wyjaśnia Izabella Byszewska, prezes zarządu Polskiej Izby Produktu Regionalnego i Lokalnego.

Zaledwie 12 proc. badanych nie ma potrzeby rozpoznawania tego, czy dany produkt jest lokalny. Według Marcina Lenkiewicza, wiceprezesa Grupy Mobilnej Qpony-Blix, takich osób będzie ubywało. Konsument staje się coraz bardziej świadomy i poszukuje m.in. artykułów ekologicznych od lokalnych producentów. Oni z kolei powoli zaczynają tworzyć silne marki, które z czasem będą mocniej zapadać w pamięć.

Sięganie po lokalne

Łącznie 62 proc. ankietowanych stwierdziło, że chętnie sięga po produkty lokalnych wytwórców. Tylko 1 na 5 respondentów deklaruje, że nie ma potrzeby nabywania takich artykułów. Prawie dwa razy więcej osób było raczej na tak – 41 proc, niż w pełni przekonanych o tym, że chętnie sięga po lokalne produkty – 21 proc. Zdaniem Izabelli Byszewskiej, przeważające niezdecydowanie klientów może wynikać z niedostatecznej promocji wyrobów. A to z kolei jest związane z dominacją sklepów wielkopowierzchniowych na rynku. Wskazane artykuły giną wśród globalnych ofert.

Respondenci pytani o to, czym kierują się, wybierając produkty lokalne, głównie wskazywali jakość – 39 proc. Potem wymieniali regionalny patriotyzm – 27 proc. – Należy dodać, że 10 proc. badanych przy zakupie produktów lokalnych kieruje się innymi powodami, niewymienionymi w ankiecie. Co istotne, mniejsze znaczenie dla konsumentów ma ekologia – 9 proc., niska cena – 6 proc., opinia rodzinny czy znajomych – 4 proc., a także wysoki koszt zakupu – 2 proc. Jak widać, względy finansowe odgrywają znikomą rolę – podkreśla Marcin Lenkiewicz.

Eksperci wnioskują, że Polacy chętnie wspierają małe, lokalne biznesy, w tym rolników, których praca jest powszechnie postrzegana jako bardzo ciężka. W ich przypadku zyski są mocno uzależnione od czynników zewnętrznych, m.in. od pogody. Z kolei produkty lokalne kojarzą się klientom z lepszą jakością, bo nie są sprzedawane na masową skalę. I to głównie motywuje polskiego konsumenta.

Preferowana żywność

Z badania wynika również, że wśród lokalnych produktów konsumenci najchętniej kupują mięso i wędliny – 39 proc. Kojarzą się one z tradycją i nieprzemysłowym wytwarzaniem. - Klienci zapewne mają w pamięci rozmaite afery dotyczące żywności przemysłowej, zawierającej m.in. szkodliwe dioksyny. Chcą jadać zdrowo i czuć się bezpiecznie – tłumaczy prezes Byszewska.

Na drugim miejscu są warzywa i owoce – 17 proc. Tego typu artykuły mogą pozostawać dłużej świeże niż wędliny, oczywiście jeśli są przechowywane w odpowiednich warunkach. I dlatego są w zestawieniu dalej niż produkty mięsne. Konsumenci sięgają po żywność lokalną właśnie z uwagi na walory zdrowotne. Następnie respondenci wymieniają nabiał – 12 proc., zwłaszcza sery - 11 proc.

Mniej popularny asortyment

Według zestawienia, rzadkim wyborem są lokalne ryby – 7 proc. Wynika to z tego, że niezbyt często pojawiają się w ofertach. Wyjątek mogą stanowić słodkowodne karpie czy pstrągi. Trudno też mówić o lokalności śledzi i szprotek poza regionami nadmorskimi.

– Smuci mnie niska pozycja pieczywa – 3 proc. – wśród najbardziej cenionych miejscowych produktów. Lokalne piekarnie oferują naprawdę wysokojakościowe wyroby, wytwarzane tradycyjnymi metodami. Są one pozbawione dodatków chemicznych i tzw. polepszaczy, które obecnie nagminnie się stosuje. Być może działa tu czynnik cenowy. W marketach przemysłowe bułki kosztują grosze, a często są reklamowane jako produkty prosto z pieca. I to zachęca konsumentów do ich spożywania – zauważa ekspert z Polskiej Izby Produktu Regionalnego i Lokalnego.

Badanie zostało zrealizowane na terenie 6 dużych miast (Warszawy, Krakowa, Katowic, Wrocławia, Poznania i Łodzi) oraz ich najbliższych okolic. Ankieta była przeprowadzona w październiku br. wśród 620 osób bezpośrednio robiących zakupy w sieciach handlowych. Uczestniczyły w niej tylko te osoby, które na wstępie rozmowy wyraźnie zadeklarowały, że regularnie same robią zakupy – minimum raz w tygodniu.

Źródło: MondayNews

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }