Z wizytą w sklepie: Dobrze

Dobra żywność nie powinna być luksusem. Z takiego założenia wyszli członkowie Kooperatywy, którzy w stolicy prowadzą dwa sklepy z żywnością ekologiczną. Oto jeden z nich.

To nie jest sklep, jakich wiele. W Dobrze w przeważającej mierze sprzedawane są produkty ekologiczne, a jego prowadzącymi są członkowie stowarzyszenia Kooperatywy „Dobrze”. Według twórców ma „przynosić korzyści zrzeszonym w niej w zamian za utrzymanie zaangażowania w jej działanie”. Oznacza to, że każdy z 350 członków Stowarzyszenia pracuje wolontaryjnie na rzecz Kooperatywy minimum trzy godziny w miesiącu w ramach tzw. dyżurów. Może stać za ladą, rozpakowywać towar, ustawiać go na półkach, w razie konieczności odebrać go od dostawcy itp.

– Dzięki temu mamy niższe koszty prowadzenia sklepu, a przez to niższe ceny produktów – wyjaśnia Kaja  Kietlińska, koordynatorka sklepów.

Dodatkowo członkowie Kooperatywy zobowiązani są do opłacenia składki (30 zł za miesiąc). Zyskują za to możliwość kupienia produktów po preferencyjnych cenach (8-proc. narzut). – Zakupy naszych członków odpowiadają za ponad połowę sprzedaży sklepu przy ul. Andersa – przyznaje Kietlińska.

Doświadczenie z Wilczej
W Dobrze oczywiście każdy może zrobić zakupy. Odwiedza go dziennie około 160 klientów. Spore grono stanowią mieszkańcy okolicznych bloków, w tym rodzice małych dzieci oraz osoby starsze. Ci ostatni, po 65. roku życia, mogą tu założyć kartę seniora, dzięki której zyskują 20-proc. zniżki na sporą część asortymentu, głównie na produkty podstawowe.

Dobrze działa od lipca 2016 r. blisko centrum Warszawy, między dwoma ważnymi miejscami przesiadkowymi: placem Bankowym a placem Wilsona. Tuż obok jest postrzegana jako „inteligencka” dzielnica Żoliborz.
– Mamy wielu stałych klientów z Żoliborza. Możemy też pochwalić się kupującymi praktycznie z całej Warszawy,
a także z innych miejscowości – mówi Kietlińska.

Sklep czerpie z doświadczenia pierwszego – wciąż działającego – sklepu Kooperatywy, który mieści się w ścisłym centrum Warszawy przy ul. Wilczej. – Szukając lokalu na kolejny sklep, wiedzieliśmy, że musi on mieć większą powierzchnię niż ten pierwszy, a to dlatego, żeby lepiej wyeksponować towar i zapewnić dobre warunki pracy
osobom tam pracującym – wyjaśnia nasza rozmówczyni.

Sklep sprawia bardzo przyjazne wrażenie, choć zdecydowanie różni się od sieciowych placówek handlowych.
W Dobrze dominują drewniane regały, lada jest z płyty pilśniowej, a informacje typu kontakt do sklepu są pisane na tekturze, która często wymaga wymiany. Co ważne, sklep jest dobrze oświetlony, a wzorem starych warszawskich neonów w witrynie wisi podświetlany napis Dobrze.

Za projekt, wystrój i meble odpowiadają członkowie Kooperatywy. Tu nie ma podziału na prace męskie czy żeńskie. Ławkę przed sklepem skręciła sama Kaja Kietlińska, podobnie jak część regałów w sklepie. – Zrobił
się z tego mały happening, ale daliśmy radę. Wielu klientów, szczególnie starszej daty, dziwiło się, że kobieta wykonuje takie rzeczy sama – przyznaje koordynatorka sklepów.

Wymiana sąsiedzka
Na 100-metrowej powierzchni sklepu najważniejszy jest asortyment – ok. 2 tys. produktów w ciągłej sprzedaży plus artykuły sezonowe. Przeważają warzywa i owoce od 30 lokalnych gospodarstw rolnych, m.in. od znanego w Warszawie Gospodarstwa Rolnego Ludwik Majlert. – Tylko dwóch naszych dostawców nie ma certyfikatów ekologicznych, ale współpracujemy z nimi, bo sprawdziliśmy ich produkty i ufamy im – mówi Kaja Kietlińska.

Zwraca uwagę, że w sklepie nie ma wędlin i mięsa, ich sprzedaż bowiem kłóciłaby się z wegetarianizmem i weganizmem jego prowadzących. Są za to kasze, makarony, wybrany nabiał, bakalie. Co się da, to na wagę,
aby ograniczyć liczbę opakowań i tym samym produkowanych śmieci. W Dobrze nie sprzedaje się reklamówek
na zakupy – preferowane są własne siatki. Dla zapominalskich ratunkiem jest wydzielony kosz, w którym klienci zostawiają niepotrzebne reklamówki czy torby materiałowe, które potem służą kolejnym kupującym.

Podobna wymiana „sąsiedzka” funkcjonuje w łupkach na jaja – to najbardziej poszukiwane opakowanie w Dobrze. Ekologia jest bardzo ważnym elementem strategii Kooperatywy, dlatego też w sklepie nic się nie marnuje.
Psujące się owoce i warzywa lądują w kompostowniku, a następnie biomasa trafia do zaprzyjaźnionych z Kooperatywą odbiorców.

Ofertę placówki uzupełniają kosmetyki, artykuły higieniczne i detergenty. – Staramy się kupować je od polskich producentów, a nie z hurtowni.
Nie zawsze to się udaje. Chemię mamy z Włoch, ale bardzo dobrą – opowiada nasza rozmówczyni.

Na pytanie, kto jest dla nich konkurencją, odpowiada krótko: – Nikt. Nasze sklepy są alternatywą wobec  supermarketów oraz drogich sklepów ekologicznych – podkreśla Kaja Kietlińska. – Działamy, by zwiększać
dostęp mieszkańców Warszawy do zdrowej, świeżej i sezonowej żywności, a zarazem wspierać rozwój lokalnych, ekologicznych gospodarstw i promować ekonomię współpracy – wyjaśnia.

Jej zdaniem trend rozbudowywania półek ze zdrową żywnością w większości sklepów sieciowych (bez względu na powierzchnię) jest jedynie działaniem wizerunkowym, niewiele mającym wspólnego z prawdziwym wsparciem rolnictwa ekologicznego i troską o zdrowie klientów.

– To jest zwyczajne mydlenie oczu i wyzysk producentów, którym sieci płacą grosze, a potem sprzedają ich towar z marżą niebotycznych rozmiarów – uważa Kietlińska.

Kurki w sweterkach
Kooperatywę w znacznej mierze tworzą młode osoby, będące za pan brat z nowymi technologiami, stąd też na stronie internetowej stowarzyszenia jest szczegółowy kalendarz dostaw poszczególnych produktów. Można się z niego dowiedzieć, że pani Marlena (główny dostawca jaj) przywozi je do Dobrze minimum dwa razy w tygodniu.
Hoduje ona blisko 300 kur, w tym zielononóżki. – To są bardzo zadbane kurki, zimą noszą sweterki i dają jaja, które bardzo doceniają nasi klienci – mówi koordynatorka sklepu, która przyznaje, że Dobrze ma też „awaryjne źródła zasilania” jaj.

Od rolników dostawy są średnio dwa razy w tygodniu, a pieczywo pochodzi od czterech wytwórców, m.in. od Pochlebnie, młodej pary warszawskich piekarzy, którzy pieką chleb na zakwasie, zawsze ze świeżo mielonej mąki, wody i soli. We wrześniu ich produkcja na moment została zawieszona. Młodzi piekarze tak na Facebooku wyjaśnili przestój: „Kochani, sprawa jest prosta i powszechna, acz dla nas dość istotna, bierzemy ślub w najbliższy weekend, w związku z tym trochę nas nie będzie, ale ale... Powrót nastąpi w wielkim stylu, bo będziemy na Was czekać z wielką stertą chleba i słodkich wypieków (obiecuję dużo nowości!). Justyna & Tomek”.
– Jeśli jeden dostawca nie może nam dostarczyć towaru, to nie załamujemy rąk, tylko spokojnie czekamy – mówi Kietlińska, która dodaje, że identyczne podejście wykazują w stosunku do klientów. – Rano przed pracą żona robi u nas spore zakupy, które mąż odbiera po południu. Dla nas to żaden problem – podkreśla.

Sklep udało się otworzyć bez zaciągania kredytu w banku. Kooperatywa – jako organizacja non profit – wydzierżawiła lokal od miasta na preferencyjnych warunkach.
Drugi lokal Dobrze został sfinansowany ze składek członków stowarzyszenia oraz dzięki crowdfundingowi. Organizacja wyemitowała bony, które później można było zrealizować na zakupach.

W najbliższym czasie placówkę czeka mała rewolucja – wymiana tradycyjnych kas fiskalnych na POS-y. W dalszych planach jest zakup nowoczesnych lodówek. 

SKLEP W LICZBACH
DOBRZE
Adres: ul. Andersa 27, 00-159 Warszawa
Powierzchnia sklepu: 100 mkw.
Liczba SKU: 2 tys.
Liczba klientów: 160 dziennie
Średnia wartość koszyka: 50 zł
Personel: 13 osób
Godziny otwarcia: pn.-pt. 9-19.30, sb. 9-17.30

 

Katarzyna Pierzchała 2314 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }