Niemieckie drogerie podbijają Europę

Trzy czołowe sieci niemieckich drogerii coraz bardziej rozszerzają swoje wpływy w Europie. Rywalizują głównie ze sobą nawzajem.

Pod koniec września operator sieci drogerii Rossmann rozpoczął działalność w Kosowie, na swoim szóstym zagranicznym rynku. Pierwszy 450-metrowy sklep będzie zaopatrywany z Albanii. Rossmann może też korzystać ze znajomości marki przez Kosowian, którzy znają ten szyld z Albanii. Na razie numer 2 drogeryjnego rynku w Niemczech nie musi się obawiać swojego największego rywala dm, choć ten obecny jest w Serbii. W Kosowie jednak sklepów nie ma.

Jak informuje Frauke Vor dem Berge, analityczka LZ Retailytics, niemieckie drogerie szukają możliwości wzrostu poza granicami Niemiec, bo ich rodzimy rynek jest już mocno nasycony.

- Mimo prób zwiększenia sprzedaży z 1 mkw. poprzez premiumizację, widać zarówno po wynikach z ostatnich czterech lat, jak i prognozach, że ekspansja na nowych rynkach i usprawnianie funkcjonowania na już istniejących przesuwa proporcje obrotów - powoli, lecz nieuchronnie - w stronę rynków zagranicznych - pisze analityczka.

W dodatku często rywalizują na tych rynkach między sobą. Jest tylko kilka rynków, na których dm, Rossmann i Müller muszą konkurować z sieciami innymi niż ze sobą nawzajem. Poza niedawno uruchomionym rynkiem włoskim jest tylko jeden konkurent tej skali: Bipa w Austrii, też zresztą firma o niemieckich korzeniach.

Co do kierunków ekspansji, wygląda na to, że niemieckie drogerie obrały za swój cel wschód kontynentu. Na Zachodzie jak na razie nie zapuściły korzeni. Być może dlatego, że rynki są tam nasycone, format drogerii nie jest tam popularny, a ich rolę przejęły inne sklepy, np. we Francji - hipermarkety.

Postępujące nasycenie rynków i konieczność dalszego wzrostu prawdopodobnie doprowadzą do pojawienia się niemieckich drogerii na kolejnych rynkach, nawet tych mogących się okazać sporym wyzwaniem.

Drogerie wydają się coraz śmielej sobie poczynać, odkąd osiągnęły efekt skali pozwalający im na eksperymenty. Widać to np. po drugiej próbie wejścia dm do Włoch. Jednak samo postawienie sklepów ma nowym terytorium nie wystarczy.

- Zbudowanie i utrzymanie lojalności wobec marki jako baza do dalszego rozwoju za granicą będzie kluczowe, by zrównoważyć malejące możliwości rozwoju w Niemczech. Kontynuacja optymalizacji i premiumizacji asortymentu, zwłaszcza popularnych marek własnych, może w tym pomóc - pisze Frauke Van dem Berge. - Nie mogą też tracić z oczu rodzimego rynku, który jest podstawą ich sukcesu - dodaje.

Grafiki: LZ Retailytics

Udział obrotów zagranicznych sieci w ich obrotach całkowitych 2014-2022 (w proc.)

Sprzedaż detaliczna sieci w Europie 2014-2022 (w mln euro)

https://cfe.app.retailytics.com/news/detail/137802 

Magdalena Weiss 3268 Artykuły

Niepoprawna recydywistka - związana z "Handlem" w latach 1999-2005 i ponownie od 2016 r. Tropi najnowsze trendy na rynku FMCG i zmiany w gospodarce. Amatorka kuchni greckiej i bibliotek publicznych. Mieszka kątem u trzech kotów.