Polskie wcale nie gorsze

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów sprawdził w dwóch testach porównawczych jakość wyrobów spożywczych przeznaczonych na rynek polski i rynki zachodnioeuropejskie. Wbrew powszechnemu mniemaniu różnice jakościowe były nieduże, choć takowe się znalazły.

Znalezione różnice dotyczyły jedynie 12 z przebadanych 101 produktów żywnościowych, przy czym w dwóch przypadkach to produkt przeznaczony dla polskiego konsumenta był lepszy, a w trzech różnice nie dotyczyły jakości samego produktu, tylko gramatur i różnicy między opisem a zawartością.

UOKiK sprawdził produkty na dwa sposoby. W listopadzie 2017 r. w siedmiu sieciach działających zarówno w Polsce, jak i w Niemczech zakupił 37 par identycznych produktów i porównał laboratoryjnie ich skład i opisy na opakowaniach.

Różnice zaistniały w przypadku czterech indeksów. Crunchipsy paprykowe z Kauflandu miały w identycznym opakowaniu o 25 gramów produktu mniej, więcej też było w nich tłuszczu (oleju palmowego, podczas gdy niemieckie smażone były na słonecznikowym) oraz dodano glutaminian monosodowy, którego w niemieckim produkcie nie było. Twarożek Almette z ziołami kupiony w sieci Netto w niemieckim wydaniu miał krótszy, prostszy i bardziej naturalny skład niż w polskim, a w czekoladzie Milka z całymi orzechami z polskiego Kauflandu było 15,7 proc. orzechów, czyli o 2,1 pkt proc. mniej niż z analogicznego sklepu w Niemczech. Przy tym deklarowana na opakowaniu ilość w każdym wypadku wskazywała na 17 proc. Ostatnim różniącym się produktem była herbata mrożona Lipton o smaku brzoskwiniowym zakupiona w Lidlu. Polski wariant zawierał mniej ekstraktu herbaty i kilka substancji słodzących, niemiecki tylko cukier.

Co ciekawe, w 22 z 37 przypadków ceny produktów polskich były wyższe niż niemieckich, czego przyczyną może być zarówno fakt, że większość z nich wyprodukowano w Niemczech i przywieziono do Polski, jak i w wielu przypadkach wyższy VAT na naszym rynku.

Druga tura badania przeprowadzona w II kwartale br. dotyczyła 64 par produktów kupionych w Polsce, z których jeden miał tylko naklejkę z polskim opisem, czyli w domyśle nie był wyprodukowany z myślą o polskim rynku, a drugi opakowanie z polskimi napisami. W tym wypadku różnice stwierdzono w ośmiu przypadkach. Napój pomarańczowy Capri-Sun w aluminiowym rękawie miał w wersji polskiej, brytyjskiej i na kraje bałtyckie 20 proc. zawartości soku, a w wersji zachodnioeuropejskiej tylko 12 proc., przy czym jedynie 7 proc. stanowił sok pomarańczowy. Czekolada Milka Oreo w wersji środkowoeuropejskiej miała mniej zamiennika tłuszczu kakaowego niż "zachodnia", co oznacza, że była lepszej jakości. Herbata mrożona FuzeTea brzoskwiniowa miała już jednak mniej zagęszczonego soku brzoskwiniowego w Polsce niż na Zachodzie (0,1 proc. vs 3 proc.), a chrupki Monster Munch mniej purée ziemniaczanego w proszku i dodatek wzmacniacza smaku. W przypadku innych chrupek, Curly Peanut oraz ciasteczek Leibniz Minis Choco na niekorzyść polskiego konsumenta przemawiała tylko niższa gramatura przy identycznym wyglądzie opakowania. Fix Spaghetti Bolognese z kolei miał o 2 g wyższą gramaturę w wydaniu polskim niż niemieckim przy wyraźnie niższej cenie, ale wyraźnie różnił się też składem: zawierał więcej tłuszczów i węglowodanów i prawie o jedna trzecią więcej kalorii. Serek Philadelphia natomiast odróżniały użyte do produkcji surowce (kraje niemieckojęzyczne - serek twarogowy, kraje środkowoeuropejskie - mleko pełne, śmietana i koncentrat białek serwatkowych. Dodatkowo polskie opakowanie jest płytsze i zawiera o 50 g mniej produktu.

Nie powinno być różnic w traktowaniu konsumentów w Unii Europejskiej. Producenci nie mogą lekceważyć oczekiwań konsumentów i każdej różnicy tłumaczyć odpowiedzią na inne gusta klientów. Prawie połowa ankietowanych przez nas Polaków twierdzi, że mogą zapłacić więcej za produkt lepszej jakości. Takie przekonanie rośnie wraz z zarobkami tych osób. Oznacza to dużą zmianę w postawach, bo jeszcze kilka lat temu kierowali się głównie ceną – komentuje Marek Niechciał, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Komisja Europejska, która od ubiegłego roku zajmuje się kwestią "podwójnej jakości" identycznie wyglądających produktów tej samej marki, pracuje nad wypracowaniem "Nowego ładu dla konsumentów". Zaproponowany zapis budzi jednak wątpliwości zarówno co do precyzji definicji, jak i celów, do jakich może być wykorzystywany przez kraje nastawione protekcjonistycznie.

- Ten nieprecyzyjny przepis może posłużyć do rugowania polskich produktów z innych rynków - ostrzega Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Debata na ten temat odbędzie się 18 października w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie. Urząd zaprasza na nią także konsumentów (trzeba się zarejestrować na stronie Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce).

Zdjęcie: Shutterstock

Magdalena Weiss 1592 Artykuły

Niepoprawna recydywistka - związana z "Handlem" w latach 1999-2005 i ponownie od 2016 r. Tropi najnowsze trendy na rynku FMCG i zmiany w gospodarce. Amatorka kuchni greckiej i bibliotek publicznych. Mieszka kątem u trzech kotów.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }