Nalevka Polska celuje w podwojenie sprzedaży

Producent naturalnych, ręcznie produkowanych nalewek premium pod marką Sen sprzeda w tym roku 2,4-2,5 tys. butelek tego trunku.

To dwa razy więcej niż przed rokiem, osiem razy więcej niż w 2016 roku i 20 razy tyle co w 2015 r. Celem założyciela i wiceprezesa firmy Nalevka Polska z Lublina, Krzysztofa Jarząbka jest sprzedaż 200-300 butelek w miesiącu. Już w tym roku są szanse na osiągnięcie dolnej granicy tego celu.

W założonej w 2006 roku firmie, która działalność operacyjną rozpoczęła dziewięć lat później i która zatrudnia zaledwie kilka osób, produkcja odbywa się ręcznie. Nalewki składają się wyłącznie z owoców (wcześniej mrożonych, by wydobyć z nich pełnię smaku), niewielkiej ilości cukru, kupowanego w Stocku spirytusu i źródlanej, przegotowanej wody. Prostokątne, smukłe butelki sprowadzane są z Włoch. Ich charakterystyczny kształt i nieregularne, grube szkło sprawiają, że półlitrowa butelka wydaje się pojemniejsza niż jest w istocie. 

Ten sposób produkcji i jakość składników powodują, że wysoka jest również cena. W hurcie butelka kosztuje 119 zł, w detalu - 149 zł. Mimo to amatorów ma coraz więcej - głównie z Warszawy, ale też z Wrocławia, Lublina, Sandomierza, Zakopanego czy Gdańska. Najbliższe plany dotyczą sprzedaży do restauracji w Rzeszowie i Szczecinie.

- Na ten moment obecni jesteśmy w siedmiu województwach, ale nasze ambicje sięgają znacznie dalej - mówi prezes firmy, Cezary Jarząbek, syn założyciela firmy.

30 proc. sprzedaży odbywa się poprzez sklepy detaliczne, większość rozprowadzana jest w gastronomii. Mocny, 40-proc. trunek na razie oferowany jest w czterech smakach; są to czeremcha, dereń, malina i tarnina. Kolejny rozważanym do wprowadzenia smakiem jest sidośliwa. Obecnie za 60 proc. odpowiada smak czeremchy do złudzenia przypominający amaretto, ponad 30 proc. do wytrawny, "męski" dereń. Pozostała część przypada na malinę. Tarnina będzie gotowa do sprzedaży na przełomie października i listopada. Trunek po zalaniu w 34-litrowych gąsiorach musi bowiem leżakować co najmniej trzy miesiące.

- Rozwój oferty to jeden z elementów budowania naszej przewagi konkurencyjnej - mówi Adam Zniszczyński, dyrektor zarządzający Nalevki Polskiej. - Strategia firmy zakłada rozpoczęcie działalności w każdym mieście wojewódzkim, na początek co najmniej w jednej restauracji i w jednym sklepie.Możliwe jest również zwiększenie asortymentu poprzez wprowadzenie różnej pojemności butelek, np. 200 ml i 700 ml - dodaje.

Choć firma jest mała, rodzinna i produkuje według tradycyjnych receptur, zainwestowała ponad 1 mln zł w sam zakład, wyposażony zgodnie z zasadami HACCP, w którym najbardziej kosztownym elementem okazał się zaawansowany technologicznie system wentylacji. Trunki muszą bowiem leżakować w temperaturze ok. 20 stopni Celsjusza.

- Sama wentylacja kosztowała tyle, co trzy mercedesy - tłumaczy obrazowo Krzysztof Jarząbek.

W kolejnych latach Nalevka Polska chciałaby utrzymać wzrost sprzedaży na poziomie 25-30 proc. Obecnie właściciele wciąż jeszcze dokładają do biznesu, jednak już w przyszłym roku liczą na osiągnięcie break even, a w kolejnych na zyski.

Magdalena Weiss 1534 Artykuły

Niepoprawna recydywistka - związana z "Handlem" w latach 1999-2005 i ponownie od 2016 r. Tropi najnowsze trendy na rynku FMCG i zmiany w gospodarce. Amatorka kuchni greckiej i bibliotek publicznych. Mieszka kątem u trzech kotów.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }