Zmierzch ery sklepów?

Opinia, że nad stacjonarnymi sklepami spożywczymi w Europie krąży widmo e-commerce, zwiastujące koniec fizycznych sklepów, jest często spotykana. LZ Retailitics zbadało prawdziwość tej tezy.

Analitycy sprawdzili wydajność sprzedaży sklepów stacjonarnych na 40 rynkach europejskich, spodziewając się zauważalnego i powszechnego spadku sprzedaży z 1 metra kwadratowego, spowodowanego konkurencja e-handlu... na próżno.

Presję kanału internetowego najmocniej widać we Francji, w której mimo umiarkowanej w skali europejskiej powierzchni sprzedaży przypadającej na 1000 mieszkańców, wydajność w ciągu następnych pięciu lat będzie rosła najwolniej.

Lepszym wynikiem będą mogły się pochwalić Niemcy czy państwa skandynawskie, gdzie sklepów na mieszkańca jest więcej. Prognozę dla Wielkiej Brytanii z kolei sztucznie napędza inflacja związana z brexitem. Natomiast najszybciej do 2023 roku rosnąć będzie wydajność na Ukrainie, w Bułgarii i Polsce, przy czym nad Wisłą zagęszczenie już istniejącej powierzchni jest dużo wyższe niż w wymienionych krajach regionu.

- Choć teza, że handel elektroniczny będzie się odbijał na rentowności sklepów stacjonarnych jest kusząca, jednak to tylko jeden z czynników wpływających na wydajność sklepu - komentuje Gildas Aïtamer, starszy analityk LZ Retailytics.

Nowoczesny handel na Bałkanach i w Europie Środkowo-Wschodniej działa przede wszystkim w zamożnych dużych aglomeracjach, często kosztem tradycyjnego handlu i korzysta z ponadprzeciętnej koniunktury gospodarczej. Z kolei w Europie Zachodniej najwyższą wydajność powinny mieć te rynki, które charakteryzują się wysokim poziomem cen, co sprawdza się w przypadku Szwajcarii. Natomiast zdominowane przez dyskonty Niemcy znajdują się poniżej średniej. Jednak droga Norwegia, która teoretycznie powinna być na podium, zajmuje pod względem wydajności dopiero 10. pozycję. Wynika to stąd, że przy powierzchni sprzedaży około 650 mkw. na 1 tys. mieszkańców kraj ten jest najbardziej nasyconym rynkiem w Europie. Podobny problem będą mieć inne kraje skandynawskie.

- O ile można wskazywać na e-handel jako jedną z przyczyn erozji obrotów sklepów w niektórych kanałach i niektórych lokalizacjach, to na razie jego wpływ na handel stacjonarny jako całość pozostaje ograniczony - konkluduje analityk LZ Retailytics. - Zwłaszcza, że detaliści są nie tylko ofiarami, ale i beneficjentami rozwoju sprzedaży w sieci, czerpiąc korzyści z przenikania się obu kanałów. Naszym zdaniem otwieranie nowych sklepów fizycznych na nasyconych rynkach uderzy w wydajność już istniejących placówek znacznie mocniej niż ekspansja online - dodaje.

Więcej raportów na https://www.retailytics.com/

Zdjęcie: Photogenica

Magdalena Weiss 1534 Artykuły

Niepoprawna recydywistka - związana z "Handlem" w latach 1999-2005 i ponownie od 2016 r. Tropi najnowsze trendy na rynku FMCG i zmiany w gospodarce. Amatorka kuchni greckiej i bibliotek publicznych. Mieszka kątem u trzech kotów.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }