Znikają małe sklepy

W tym roku zniknąć ma 2 tys. małych sklepów spożywczych, a pozostałych placówek małoformatowych - w tym monopolowych i specjalistycznych, zostanie zamkniętych nawet 5 tys., wynika z prognoz Euromonitora przygotowanych dla "Rzeczpospolitej".

Jak pisze gazeta, to właśnie małych sklepom obroty spadają bardziej niż hipermarketom, które miały być główną ofiarą ograniczeń handlu w niedziele. Okazuje się bowiem, że o ile w niedziele małe sklepy mają dużo klientów, o tyle w inne dni ich obroty spadają nawet o 20-30 proc., ponieważ klientów ściągają promocjami dyskonty i supermarkety.

- W Polsce powtarza się scenariusz węgierski. Przez zakaz handlu w niedzielę tempo spadku liczby małych sklepów znacznie tam przyspieszyło - tłumaczy "Rzeczpospolitej" Andrzej Faliński, prezes Forum Dialogu Gospodarczego.

Euromonitor International wyliczył, że w 2015 r. działało w Polsce 34,7 tys. tradycyjnych sklepów, w 2016 r. już tylko 31,7 tys., a w 2017 r. - 29,2 tys. W 2018 r. - wedle prognozy Euromonitora - ma ich być już tylko 27,2 tys. Generalnie więc tendencja spadkowa utrzymuje się od kilku lat, choć przecież ograniczenia handlu w niedziele miały pomóc w przetrwaniu małym sklepów. Z prognoz wynika, że tak się nie stało. 

Przyjrzyjmy się więc modelowi węgierskiemu. Polskie przepisy zakazujące handlu w niedziele, z licznymi wyjątkami, bardzo przypominają te wprowadzone w marcu 2015 r. na Węgrzech, przy czym tam od razu dotyczyły wszystkich niedziel. Również były wyjątki - 15, jak apteki, stacje benzynowe, bazary czy gastronomia. Przepisy nie obejmowały sklepów do 200 mkw. powierzchni pod warunkiem, że za ladą stanął jego właściciel lub członkowie rodziny (nie mogły pracować osoby zatrudnione). Argumentem na wprowadzenie nowych przepisów było zapewnienie możliwości spędzania rodzicom niedziel razem z dziećmi. Jako inny powód wskazywano na korzyści, jakie odniosą właściciele mniejszych, rodzimych sklepów. Wymieniano przy tym największą sieć franczyzową CBA, a także Spara.

Nowe strategie promocyjne sieci wielkopowierzchniowych spowodowały jednak, że Węgrzy zaczęli w nich kupować na zapas, przed niedzielami znacznie wzrósł koszyk zakupowy, podobnie w poniedziałki, co zrekompensowało im utratę niedzielnych obrotów. Równocześnie mniej kupowali w tygodniu w mniejszych sklepach. Jak informował POHiD, tylko w pierwszej połowie 2015 r. zamknęło się na Węgrzech 2300 sklepów, a w całym roku - 5 tys.

I tego najbardziej od początku obawiali się polscy właściciele mniejszych sklepów w rezultacie wprowadzenia zakazu handlu w niedziele.

Przypomnijmy, jak zakończył się węgierski eksperyment - zdecydowali o tym konsumenci, którzy w większości byli przeciwni tym przepisom i rząd węgierski obawiając się porażki w referendum w tej sprawie przywrócił w połowie kwietnia 2016 r. handel w niedziele w błyskawicznym tempie, w ciągu kilku dni.

 

Ilona Mrozowska 2671 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }