Nawet giganci potrzebują aliansów

Komunikat tuzów brytyjskiego i francuskiego rynku pokazuje, że nawet najwięksi detaliści nie są już w stanie samodzielnie konkurować w wyścigu z dyskontami i e-sklepami.

Carrefour i Tesco, detaliści numer 3 i 4 w Europie ogłosili w tym tygodniu zawiązanie wspólnej grupy zakupowej, która ma obniżyć koszty działania obu grup. Obaj giganci borykają się z trudnościami na rodzimych rynkach i musieli zmniejszyć swoją międzynarodową obecność.

Dane LZ Retailytics pokazują, że tylko czterech spośród 20 największych detalistów w Europie nie uczestniczy w żadnej grupy zakupowej czy aliansie. - Tylko sprzedawcy detaliczni o znacznym wzroście sprzedaży organicznej mogą jeszcze działać samodzielnie, pozostali potrzebują wsparcia, by dotrzymać kroku czołówce - pisze Gildas Aïtamer, starszy analityk LZ Retailytics.

Tesco i Carrefour działają łącznie na 11 europejskich rynkach (Carrefour we Francji, Belgii, Hiszpanii, Włoszech, Polsce i Rumunii, Tesco w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Polsce, Czechach, na Słowacji i na Węgrzech). Jedyny wspólny rynek, polski, prawdopodobnie zostanie wyłączony z porozumienia, co ułatwi uzyskanie zgód krajowych regulatorów. Łączny udział obu sieci w europejskim rynku wynosi 7,75 proc., o 0,44 pkt proc. mniej niż jeszcze cztery lata temu. Według prognoz LZ Retailytics do 2022 roku nastąpi kolejny spadek, o 0,48 pkt proc.

Obydwie sieci muszą stawić czoła konkurencji na rodzimych rynkach. Z jednej strony ustępują serwisem sklepom internetowym, rywalizują cenami z dyskontami, ofertą ze sklepami specjalistycznymi a wszystkimi tymi czynnikami ze swoimi tradycyjnymi konkurentami. Tesco, pomimo fuzji z hurtownikiem cash & carry Bookerem lada moment straci pozycję lidera na rzecz połączonych sił Sainsbury'ego i Asdy (Walmart), które obecnie są numerami 2 i 3 na Wyspach.

Podobna jest sytuacja Carrefoura po drugiej stronie kanału La Manche; niemal wszyscy jego rywale zwarli szyki, co mocno zmniejszyło przewagę skali, jaką miała sieć. Przystąpienie Système U do aliansu Carrefoura i Louisa Delhaize da jej pewien oddech. Sojusz z Tesco wydaje się dla obu stron sensownym krokiem, wzmacniającym ich pozycję w rywalizacji z Walmartem, Alibabą, Amazonem, nowym aliansem Auchan, Schievera, Metro i Grupy Casino czy dużymi europejskimi grupami zakupowymi, takimi jak EMD.

Porozumienie opiera się na tradycyjnych dwóch filarach: wspólnych negocjacjach z międzynarodowymi dostawcami i zakupach produktów pod markami własnymi. Połączone sieci będą miały sprzedaż w Europie nieznacznie wyższą niż obecny lider - Grupa Schwarz.

Sojusze zakupowe to ogólnoeuropejski trend. Z czołowej dwudziestki największych detalistów Starego kontynentu samodzielną politykę prowadzą jedynie Aldi, dominująca w Hiszpanii Mercadona (pisaliśmy o tym na handelextra.pl tutaj: https://handelextra.pl/artykuly/212351,w-cieniu-dominatora oraz rosyjscy detaliści X5 Retail Group oraz Magnit.

Jak ocenia Gildas Aïtamer, takie alianse są oczywiście ryzykowne dla dostawców, zwłaszcza gdy ich uczestnicy mają mocno zróżnicowane warunki zakupowe, ale też niosą ze sobą ryzyko dla samych uczestników. Przykładami są tu sieć Dia w Hiszpanii czy Grupa Muszkieterów we Francji, które boleśnie odczuły zerwanie z zakupowymi partnerami.

- Partnerstwo i dzielenie się wiedzą specjalistyczną w branży to tendencja, która będzie się coraz bardziej rozwijać i która okaże się kluczowa dla sukcesu w przyszłości. Jednak te "małżeństwa z rozsądku" będą skuteczne tak długo, dopóki obie strony łączyć będą podobna filozofia, wspólne cele i zaufanie - konkluduje analityk LZ Retailytics.

Zdjęcie: Shutterstock

Magdalena Weiss 3268 Artykuły

Niepoprawna recydywistka - związana z "Handlem" w latach 1999-2005 i ponownie od 2016 r. Tropi najnowsze trendy na rynku FMCG i zmiany w gospodarce. Amatorka kuchni greckiej i bibliotek publicznych. Mieszka kątem u trzech kotów.