Brytyjska lekcja convenience

Kanał convenience w Wielkiej Brytanii, niewątpliwie wzór na skalę europejską, przechodzi poważne zmiany w miarę narastania konkurencji. Jednak pomimo to i mimo jego dojrzałości, prognozuje się jego wzrost o 3,7 proc. rocznie przez kolejnych pięć lat.

Jest to wynik lepszy niż w przypadku innych tradycyjnych kanałów, ale niższy od spodziewanego wśród dyskontów. Brytyjskie sklepy convenience zawdzięczają to zarówno ewolucji, jak i innowacyjności.

Ostatnia fala konsolidacji rozbudziła apetyty detalistów na osiągnięcie efektu skali w sektorze convenience; dwóch graczy odpowiada obecnie za dwie trzecie minimarketów analizowanych w tym kanale przez LZ Retailytics. Wcześniej rozdrobniony rynek został nagle poddany gwałtownemu skupieniu wokół dwóch wydarzeń: fuzji Tesco i Bookera oraz akwizycji Nisy przez Co-op – pisze Sarah Coleman, starsza analityczka LZ Retailytics. Do pierwszego podmiotu należy po fuzji 8,6 tys. sklepów convenience (z czego większość była wcześniej zarządzana przez Bookera).

Detaliści próbują przejąć większą kontrolę nad łańcuchem dostaw poprzez akwizycje lub zajmowanie się hurtem. W przypadku największego hurtownika cash and carry na Wyspach, Bookera, efekt jest oczywisty. Co-op z kolei też chciałby rywalizować o miano lidera rynku i zbliżył się do tego celu w ciągu ostatnich 12 miesięcy po przejęciu Nisy, co której należy około 1000 sklepów, a także umowę na dostawy do 2,2 tys. sklepów Costcuttera. Obsługuje też kilkanaście tysięcy niezależnych detalistów jako hurtownik. Oba przykłady pokazują potrzebę efektu skali oraz kontroli nad łańcuchem dostaw.

Tak jak ich kontynentalni koledzy, brytyjscy detaliści stają się też bardziej otwarci na franczyzę jako środek ekspansji, dostrzegając korzyści w niskiej relacji inwestycji do szybko osiąganej skali działania.  Brytyjczycy stosunkowo późno przekonali się do tej formy rozwoju, preferując własne placówki, jednak dziś zarówno Tesco, jak i Co-op działają w modelu franczyzowym. Jest on bowiem mniej kosztowny inwestycyjnie, a marże w branży coraz bardziej chudną.

Naukę taka odebrał też czwarty największy detalista Wielkiej Brytanii, Morrisons po niepowodzeniu własnego konceptu formatu convenience M-Local. Teraz próbuje na nowo z szyldem Daily, który prowadzi we franczyzie wspólnie z Rontekiem, operatorem foodcourtów. Morrisons działa też jako dostawca formatu convenience, pozyskawszy kontrakt na obsługę 1,5 tys. sklepów McColls’.

Ponieważ rynek wciąż rośnie, rośnie też potrzeba wyróżnienia się, co prowadzi do powstawania nowych konceptów, łączących elementy sklepów proximity z cechami innych kanałów sprzedaży. Głównie z kanałem dyskontowym. Taką hybrydę Sarah Coleman określa mianem „dyskontvenience” Jest to mniejszy format dyskontu, w którym znajdzie coś dla siebie klient szukający zarówno wygody, jak i dobrej relacji jakości do ceny. W takiej intencji w sierpniu ub. roku dyskonter B&M przejął sieć sklepów Heron Foods.

Tesco ma obecnie swoją własną wersję tego modelu, Family Shopper, szyld wprowadzony przez Bookera w 2012 roku. Jednocześnie Tesco podbija siłę Bookera jako hurtownika, tworząc hurtowo-detaliczną hybrydę z dodatkiem pilotażowego „Chef Central” w jednym z dużych hipermarketów. Sklep ma wydzieloną 930-metrową część, przeznaczoną dla branży gastronomicznej i według LZ Retailytics ten koncept rozniesie się wkrótce na inne duże sklepy Tesco, poszerzając grupę docelową sklepu i jednocześnie pozwalając wykorzystać niepotrzebną przestrzeń.

Kluczowym czynnikiem staje się też świeża żywność, co podnosi poprzeczkę i stwarza wyzwania mniejszym detalistom. Ci, którzy potrafią zaoferować i wytworzyć atrakcyjny i zróżnicowany wybór produktów chłodzonych, zdołają zwiększyć liczbę klientów i wartość koszyka. Nie jest to łatwe i daje oczywiste fory podmiotom, które już dostarczają te kategorie do większych sklepów. Mniejsze podmioty mogą mieć problem nie tylko z zapewnieniem ciągłości świeżych dostaw i opłacalnością ich sprzedaży, ale także z miejscem potrzebnym do ustawienia dodatkowej lady.

- Pomimo wielu wyzwań związanych z działalnością małych sklepów i rosnącym nasyceniem w tym kanale w Wielkiej Brytanii, sektor kontynuuje działalność. Jednak wraz z rosnącymi oczekiwaniami klientów i intensyfikującej się konkurencji, przetrwają tylko najsilniejsi. Jak zwykle będą ofiary i zwycięzcy – konkluduje Sarah Coleman z LZ Retailytics.

 Cały artykuł znajduje się tutaj: https://cfe.app.retailytics.com/news/detail/136041

Magdalena Weiss 1648 Artykuły

Niepoprawna recydywistka - związana z "Handlem" w latach 1999-2005 i ponownie od 2016 r. Tropi najnowsze trendy na rynku FMCG i zmiany w gospodarce. Amatorka kuchni greckiej i bibliotek publicznych. Mieszka kątem u trzech kotów.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }