Piątek, sobota, poniedziałek

To na wzrost obrotów w te dni liczą właściciele sklepów, którzy muszą je zamykać w niedziele z zakazem handlu. A na te niedziele liczą ci, którzy mogą handlować.

Jedni skorzystają, inni stracą. Poza tym musimy jeszcze poczekać na ocenę wpływu zakazu otwierania sklepów w niedziele. Najlepiej do maja, bo w kwietniu są następujące po sobie cztery niedziele z zakazem i wtedy  zobaczymy, jak zachowują się konsumenci – to opinie najczęściej wygłaszane przez detalistów i hurtowników o skutkach zamykania sklepów w niedziele.

Kto na pewno straci? Na to pytanie nikt nie chce odpowiedzieć oficjalnie. Nieoficjalnie – przedstawiciele sieci hipermarketów przyznają, że utrata niedzielnych obrotów będzie dla nich nie do odrobienia. Nawet po wydłużeniu godzin pracy sklepów w dni poprzedzające niedziele i kuszenie konsumentów promocjami.

A dla tego kanału dystrybucji siódmy dzień tygodnia był ważniejszy niż dla wszystkich pozostałych. Według danych zaprezentowanych przez Magdalenę Zimną, strategic insight director GfK podczas ostatniej edycji konferencji Retail Summit, udział niedzieli w tygodniowych zakupach (wartościowo) kategorii FMCG wynosił w skali kraju 7 proc. Ale dla hipermarketów już 10 proc.

To kolejny problem największych powierzchniowo sklepów, które zmagają się – nie tylko w Polsce – ze spadającą sprzedażą. W ciągu 12 miesięcy do listopada 2017 r., w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej, sprzedaż wartościowa produktów szybko rotujących spadła w hipermarketach o 1,3 proc. (Eurocash za Nielsenem). Wzrosła dyskontom (o 9 proc.), supermarketom (o 3,4 proc.) i sklepom małoformatowym (o 2,5 proc.).
Polski rynek jest już nasycony hipermarketami, co doskonale widzą ich operatorzy.

– Nasza obecność w Polsce w segmencie hipermarketów jest już na wystarczającym poziomie, dlatego w 2018 r. nie planujemy otwarcia żadnego nowego sklepu w tym kanale – ujawnił Guillaume de Colonges, prezes Carrefour Polska.

Poza tym praktycznie nie ma już samodzielnie zlokalizowanych hipermarketów. Są albo w centrach, albo otacza je galeria handlowa. A zakaz handlu w niedziele bardzo mocno uderzył właśnie w centra handlowe. Retail Institute obliczył na podstawie danych z ponad 110 centrów handlowych zmianę liczby odwiedzin przez konsumentów w okresie od 5 do 11 marca br., czyli tygodnia zakończonego pierwszą niedzielą, gdy zaczął obowiązywać zakaz. – Odwiedzalność spadła aż o 13,5 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2017 r., przy czym liczba odwiedzin w ciągu pierwszych sześciu dni tygodnia, tj. od poniedziałku do soboty, w 2018 r. była tylko o 0,2 proc. niższa niż w analogicznym okresie ub.r. – mówi Anna Szmeja, prezes Retail Institute. Oznacza to, że za spadek odpowiadała niedziela.

Za to rekordowa okazała się sobota 10 marca, której udział w liczbie tygodniowych odwiedzin sięgnął 23 proc., poziom z okresu przed Bożym Narodzeniem. Na ostateczną ocenę konsekwencji zamknięcia sklepów w centrach handlowych ich operatorzy potrzebują więcej niż miesiąc. Bo muszą uwzględnić także okres wakacyjny, jesienny, innymi słowy – sezonowość odwiedzin.

– Będziemy obserwować zmiany – krótko odpowiada na pytanie o prognozy zmian obrotów Szymon Piduch, prezes zarządu Dino. Dodaje przy tym, że ubytek obrotów pierwszej „zamkniętej” niedzieli ta sieć  supermarketów zrekompensowała wzmożonymi zakupami klientów w piątek, sobotę i poniedziałek. Przy czym w piątki i soboty wydłużyła w wielu sklepach czas otwarcia do godziny 23.

Dla najbardziej konkurencyjnego kanału na rynku, czyli dyskontów, udział niedzielnej sprzedaży w tygodniu wynosił 8 proc. Maksymilian Braniecki, prezes Lidla, w październiku ub.r. na pytanie o konsekwencje zamknięcia sklepów tej sieci w niedziele spokojnie wskazywał na potencjał innych dni tygodnia – soboty i szczególnie poniedziałku, który w dyskontach miał zawsze większy udział w obrotach niż w innych formatach sklepów. W skali kraju tego dnia wynosił według GfK 13 proc., a dla dyskontów – 14 proc. ich tygodniowych obrotów.

I to one w tygodniu przed 11 marca przystąpiły do zmasowanych promocji, których celem było przyciągnięcie klientów w dni poprzedzające tę niedzielę. Kontynuowały je, już z mniejszym rozmachem, przed drugą „zamkniętą” niedzielą 18 marca. Biedronka kusiła akcją pod hasłem „Tanie piątki i soboty”, ale zmieniła też dni wprowadzania nowej oferty przemysłowej – na środę i sobotę. Lidl ma „Tanią sobotę”, natomiast w Netto soboty są „Szalone”. Sieci, nie tylko dyskontowe, ale hipermarketów i supermarketów wydłużyły godziny otwarcia sklepów.

Jak to było gdzie indziej?
Podobnie jak u nas z eksplozją promocji w dyskontach postąpiły kilka lat temu sieci na Węgrzech, gdy zakazano im handlu w niedziele. Obowiązywał od marca 2015 r. do połowy kwietnia 2016 r., ale od razu we wszystkie ostatnie dni tygodnia. Nie dotyczył tych sklepów o powierzchni do 150 mkw., których właściciel lub bliska rodzina stanęli za ladą. Poza tym węgierska regulacja podobnie jak polska miała liczne wyjątki.

Argumentem na wprowadzenie nowych przepisów było zapewnienie możliwości spędzania rodzicom niedziel razem z dziećmi. Jako inny powód wskazywano na korzyści, jakie odniosą właściciele mniejszych, rodzimych sklepów. Wymieniano przy tym największą sieć franczyzową CBA, a także Spara.

Nowe strategie promocyjne sieci wielkopowierzchniowych spowodowały, że Węgrzy zaczęli w nich kupować na zapas. Równocześnie mniej kupowali w tygodniu w mniejszych sklepach. Przypomnijmy, jak zakończył się węgierski eksperyment – zdecydowali o tym konsumenci, którzy w większości byli przeciwni tym przepisom i rząd węgierski, obawiając się porażki w referendum w tej sprawie, przywrócił w połowie kwietnia 2016 r. handel w niedziele w błyskawicznym tempie, w ciągu kilku dni.

W połowie 2009 r. zakaz handlu w niedziele zniosła Chorwacja, chociaż i tak sklepy są tam w większości zamknięte w ostatni dzień tygodnia. GfK przeanalizowało, na które dni tygodnia przesunęły się w tych krajach zakupy po wprowadzeniu zakazu. Okazało się, że trudno tu o jedną regułę. Węgrzy wybrali poniedziałek, którego udział w tygodniowych zakupach w ujęciu wartościowym zwiększył się najbardziej – z 9 do 14 proc. Zyskały też pozostałe dni tygodnia, ale – co może być zaskoczeniem – spadł udział soboty (o 1 pkt proc.). Ten dzień wybrali z kolei Chorwaci. W porównaniu z okresem przed obowiązywaniem zakazu udział soboty w wydatkach zwiększył się z 20 do 23 proc.

Co istotne, zamknięcie sklepów w ostatni dzień tygodnia nie wpłynęło w tych krajach na stagnację czy spadek obrotów rynku detalicznego. – Na Węgrzech i w Chorwacji po wprowadzeniu zakazu handlu w niedziele dynamika wzrostu rynku nie zmniejszyła się – powiedziała Magdalena Zimna (GfK). Na Węgrzech najbardziej wzrosła wartość zakupów w drogeriach, następnie w dyskontach, małych sklepach niezależnych i najmniej – w hipermarketach. Natomiast tym, którym zakaz miał pomóc, czyli małym sklepom sieciowym (m.in. CBA, Spar), zaszkodził. Ten kanał dystrybucji odnotował znaczny spadek wartości zakupów. Jak podaje POHiD, w okresie obowiązywania zakazu handlu w niedziele na Węgrzech zamknięto 5 tys. takich sklepów. Czy podobny scenariusz grozi polskim rodzimym detalistom? Wszystko zależy od tego, jak zachowają się konsumenci. Na razie nie widać oznak paniki.

Są większe problemy
Michał Sadecki, prezes Polskiej Grupy Supermarketów, uważa, że nastał czas prawdy dla rodzimego handlu. Nie tyle w wyniku zamknięcia sklepów w niedziele, ile zmasowanych akcji promocyjnych w dyskontach i  hipermarketach. Dodaje, że w analizie skutków nowych regulacji zapomina się o ich beneficjencie – kanale sklepów przy stacjach benzynowych, a zwłaszcza jego liderze PKN Orlen. Właśnie buduje własną dystrybucję szerokiego asortymentu produktów, głównie FMCG. Do tego ma połączyć się z Lotosem, co sprawi, że na rynku spożywczym pojawi się nowy, duży gracz z własnym systemem dystrybucji.

Tak duży „detalista”, którego nie obejmuje zakaz handlu w niedziele, stanie się groźnym konkurentem dla kanału tradycyjnego i zabierze spory kawałek alkoholowego tortu. Zwłaszcza wobec nowych przepisów dotyczących udzielania koncesji na sprzedaż alkoholu i swobody, z jaką samorządy mogą określać liczbę sklepów sprzedających go. – Stacje benzynowe zyskają, bo będą otwarte w niedziele – mówi Sadecki. – Ale to limitowana liczba zezwoleń na handel alkoholem zdeterminuje jego rynek – podkreśla.

Spokojnie o zakazie handlu wypowiada się Wojciech Kruszewski, prezes zarządu Lewiatan Holding. – Dla sklepów Lewiatana niedzielne koszty ich działania były dosyć wysokie, a obroty tego dnia nie przekraczały 30-40 proc. przeciętnego dnia w tygodniu – przypomina. Pierwsze wnioski są takie, że sklepy znacznie nadrobiły utratę obrotów pierwszej niedzieli, gdy były zamknięte, w piątek, sobotę oraz w poniedziałek. Zakaz handlu w ostatni dzień tygodnia może nawet okazać się korzystny dla takich sklepów, jak te pod szyldem Lewiatana, chociaż Wojciech Kruszewski zastrzega, że na podsumowanie potrzeba więcej czasu, a także iż sytuacja poszczególnych placówek jest zróżnicowana.

Na pytanie o potencjalne niebezpieczeństwo grożące sklepom ze strony dyskontów, które zintensyfikowały działania promocyjne, wskazuje na inne jego źródło. Tłumaczy, że przecież dyskonterzy nie obniżają cen kosztem swojej marży, nie sprzedają poniżej ceny zakupu, tylko kupują towar o kilkadziesiąt procent taniej niż m.in. kanał tradycyjny, w tym sieć Lewiatana. Jego zdaniem są organizacje, które powinny interweniować w UOKiK w sprawie nierównego traktowania uczestników rynku przez producentów – stosowania uprzywilejowanych cen dla wybranych sieci.

– Sklepy, z którymi współpracujemy, z reguły generują największą sprzedaż w piątek i sobotę, natomiast w  niedzielę poniżej 50 proc. średnio dziennego obrotu z tygodnia – mówi Marzena Gradecka, założycielka i  właścicielka Polskiej Grupy Drogeryjnej, prezes Drogerii Jasmin. – Trudno wyrokować, czy wprowadzenie zakazu będzie miało jakiś wpływ na nasz kanał sprzedaży, prawdopodobnie niezbyt wielki – dodaje.

Hurt spokojny
– Zakaz handlu w niedziele spowoduje nawet wzrost obrotu w naszym hurcie – prognozuje Krzysztof Tokarz,  prezes GK Specjał. Liczy na prowadzących sklepy, którzy zdecydują się otwierać je w niedziele objęte zakazem  handlu, a którzy wcześniej nie pracowali w ten dzień. Sprzedadzą więcej, co przełoży się na większe zamówienia ze Specjału. Choć Krzysztof Tokarz zastrzega, że sytuacja sklepów jest różna, to jednak z pierwszych danych po 11 marca wynika, iż obroty klientów Specjału wzrosły w piątek i sobotę, a także w poniedziałek.

Podkreśla, że jego firma jest przygotowana na każdą ewentualność. Na razie nie widzi żadnej potrzeby zmian w pracy hurtowni i jej oddziałów. – Nigdy nie realizowaliśmy dostaw w niedziele, bardzo rzadko w soboty –  informuje. Największe dostawy wypadają w poniedziałek, wtorek i piątek. Natomiast zamówienia – poprzez e-hurtownię – detaliści składają także w niedziele, bo w poniedziałek od rana chcą mieć nowy towar, szczególnie po większej sprzedaży w piątek i sobotę.

Marol zaopatrujący m.in. sklepy sieci Chaty Polskiej pracuje w systemie sześciodniowym, od poniedziałku do soboty realizuje dostawy. Największe przypadają przed weekendem i na początku tygodnia. – Tendencja ta będzie wzmacniała się szczególnie teraz, kiedy obowiązuje zakaz handlu w wybrane niedziele – zauważa Małgorzata Kosicka, kierownik sprzedaży i trade marketingu w Marolu.

Czy centra dystrybucyjne, logistyczne i magazynowe mogą w ogóle pracować w niedziele z zakazem handlu, a także w święta? Z pierwszej interpretacji PIP i Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wynikało, że nie. – Stanowczo protestujemy przeciwko takiej wykładni przepisów, interpretacja nie ma żadnego oparcia w treści ustawy – komentował Waldemar Nowakowski, prezes Polskiej Izby Handlu. PIH wysłało do ministerstwa pismo w tej sprawie i wciąż czeka na odpowiedź, podobnie jak na list z 15 pytaniami dotyczącymi regulacji o zakazie handlu w niedziele [stan 28 marca 2018 – przyp. red.]. 19 marca Stanisław Szwed, wiceminister MRPiPS, stwierdził jednak, że magazyny mogą pracować.

Natomiast nikt nie ma wątpliwości co do tego, że hale cash & carry muszą być zamknięte. W przypadku Eurocashu nic się nie zmieniło, bo hurtownie cash & carry tej spółki zawsze były nieczynne w niedziele. – Również nasi handlowcy od lat nie pracują tego dnia – podkreśla Jan Domański, rzecznik Grupy Eurocash. Selgros Cash & Carry wydłużył do godziny 22 czas otwarcia hal w każdy piątek i sobotę. W dni poprzedzające niedzielę wolną od handlu organizuje dodatkowo specjalne promocje. – Niedziela w halach Selgrosu nie była kluczowym dniem sprzedaży – zauważa Cezary Furmanowicz, dyrektor marketingu w Selgrosie Cash & Carry i Transgourmet.

Makro Cash & Carry nie ukrywa, że zakaz handlu w niedziele jest dla firmy wyzwaniem wymagającym zmian logistycznych i organizacyjnych. Zmieniło godziny otwarcia poszczególnych hal, np. całodobowe w soboty poprzedzające niedziele bez handlu są czynne do 22, a następnie w poniedziałki od godziny 1. Makro liczy na to, że dla jego klientów z handlu tradycyjnego, którzy mogą handlować, a także właścicieli restauracji, barów i kawiarni zakaz handlu w niedziele będzie szansą na zwiększenie sprzedaży i rozwój.

Z pierwszych analiz dotyczących zakupowych zachowań Polaków po dwóch niedzielach z zakazem handlu (11 i 18 marca) wynika, że byli bardzo zapobiegliwi i robili zakupy na zapas. Ponad co piąty respondent badania Traffic
Booster przeprowadzonego przez IQS i opublikowanego w raporcie „Sunday is coming...” na pytanie o ostatni dzień, w którym zrobił zakupy, wskazał na sobotę, a 22 proc. na piątek. W lutym oba te dni wybrało po 18 proc. badanych. Z kolei ostatnie zakupy w poniedziałek zadeklarowało w marcu 16 proc. respondentów, podczas gdy miesiąc wcześniej 21 proc. Może to być efektem medialnych ostrzeżeń o zbliżaniu się niedziel z zakazem handlu i właśnie rozległych promocji sieci, zwłaszcza dyskontowych, przed tymi dniami.

Barbara Mikusińska 726 Artykuły

Współtwórczyni „Handlu”. Od początku jego istnienia, czyli od 1993 r., redaktor naczelna. Globtroterka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }