Dawno, dawno temu ...

Z cyklu zakupy w Peerelu, czyli dlaczego "pijany jegomość" dostał wino, a uczciwy obywatel nie mógł kupić szampana. Uwaga, historia mrożąca krew w żyłach.

Z Księgi skarg i wniosków* [Karta 32, red. Grzegorz Sroczyński] w sklepach Warszawskiej Spółdzielni Spożywców "Społem", 1983 r. :

Skarga klienta:

"Nie chciano sprzedać mi szampana, choć pijanemu jegomościowi sprzedano w tym czasie wino. Dlaczego? Bożena Zycholak."

Wyjaśnienie kierowniczki:

"Zacznę od początku. O godzinie 14.00 przywieziono do naszego sklepu cukier, który miał być sprzedawany bez kartek. Wieść szybko rozeszła się po mieście i spowodowała szturm. Do godziny 18.00 sprzedaliśmy 4 tony. Na moich oczach rozgrywała się prawdziwa bitwa. Jednocześnie musiałam podliczyć utarg. W tym kotle wywiesiłam więc na dziale z alkoholem kartkę jakąkolwiek, nie patrząc nawet, co tam napisane, że przerwa albo remanent, i uciekłam na tyły na zaplecze. Była godzina 18.50, kiedy do mojego pokoju wszedł pijany olbrzym. Domagał się wina. Nie targowałam się, bo na biurku miałam rozłożone 13 milionów. Podałam mu butelkę. Zobaczyła to klientka, której już obsłużyć nie mogłam, i się wpisała."

* Książki skarg i wniosków były to zeszyty, które musiały wisieć we wszystkich peerelowskich sklepach. Regulowały to odpowiednie przepisy; np. nad tym, jak książki mają wyglądać, debatowała w latach 60. Rada Ministrów. Skargi pobierali ze sklepów inspektorzy, przekazywali dyrekcji, która musiała klientowi na wpis odpowiedzieć.

Zdjęcie: Photogenica

Ilona Mrozowska 2847 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }