Czas zmienić czas

W nadchodzący weekend pośpimy o godzinę krócej. Pora zmienić czas na letni.

W niedzielę 25 marca o 2:00 nad ranem przesuniemy czas o godzinę do przodu. Jak niemal co roku od ponad czterdziestu lat.

Rozróżnienie na czas zimowy i letni stosuje się w blisko 70 krajach na całym świecie. Zmianę czasu stosują poza Europą Stany Zjednoczone i Kanada na zdecydowanej większości swoich terytoriów, Nowa Zelandia, Paragwaj, Chile, Maroko, Syria, Jordania, Izrael, Liban oraz Iran, a także - częściowo - Australia i Brazylia.

Od czego się zaczęło?

Pomysłodawcami zmiany czasu byli Niemcy, którzy w 1916 r. w czasie I wojny światowej wprowadzili czas letni, by lepiej wykorzystywać światło dzienne i skrócić czas korzystania ze sztucznego oświetlenia, co pochłaniało energię. Ponieważ część terenów dzisiejszej Polski była wówczas pod niemieckim i austro-węgierskim zaborem, tam również obowiązywała zmiana czasu. Kolejnym krajem, który zastosował to rozwiązanie była Wielka Brytania.

W Polsce zmiana czasu została wprowadzona w okresie międzywojennym w roku 1919, obowiązywała też podczas okupacji. Następnie wskazówki zegarów przesuwano w latach 1946-1949 i 1957-1964, a od 1977 r. zmiana czasu obowiązuje już na stałe. Do 1994 r. włącznie na czas zimowy przechodziliśmy w ostatni weekend września, a na letni, tak jak obecnie, w ostatni weekend marca. Od 1995 r. jesienną zmianę przeniesiono jednak na październik, podobnie jak w innych krajach Europy.

Coraz częściej słychać argumenty, że dziś nie ma to już uzasadnienia ekonomicznego. Niektórzy złoszczą się na o godzinę krótszy sen, a dla wielu zmiana czasu, zarówno wiosną, jak i jesienią, jest manewrem nie tylko zbędnym, ale i irytującym, do tego zakłócającym regularny rytm doby.

Dlatego Polskie Stronnictwo Ludowe przedstawiło w ubiegłym roku projekt ustawy likwidującej zmianę czasu w Polsce i wprowadzającej czas letni przez cały rok. PSL chciał, by zmiana czasu na letni, którą przeprowadzimy w najbliższy weekend była ostatnią, argumentując, że w dobie komputerów i trzyzmianowego trybu pracy w fabrykach nie ma ona uzasadnienia ekonomicznego, a pociąga za sobą ryzyko chorób spowodowanych rozregulowaniem rytmu dobowego. Choć sam pomysł, co rzadkie, zyskał poparcie wszystkich partii zasiadających w sejmie, prawnicy utrzymują, że nie da się go zrealizować, gdyż w Polsce obowiązuje unijna dyrektywa, sankcjonująca zmianę czasu we wszystkich krajach członkowskich w tym samym terminie. Ze zmiany czasu zrezygnowała kilka lat temu m.in. Rosja, przechodząc początkowo na stałe na czas letni. Dlatego np. podczas olimpiady zimowej w Soczi różnica między czasem w Polsce i w Rosji wynosiła trzy godziny. Jednak po trzech latach obowiązywania czasu letniego Rosjanie zdecydowali się przesunąć zegary na stałe na czas zimowy, bo irytowało ich, że zimą bardzo późno robi się jasno. Dlatego gdy przesuniemy w weekend zegary o godzinę, to podczas tegorocznego mundialu różnica czasu między Warszawą a Moskwą będzie wynosić tylko... jedną godzinę.

Następna zmiana czasu dopiero za siedem miesięcy - 28 października.

Zdjęcie: Photogenica

Magdalena Weiss 1530 Artykuły

Niepoprawna recydywistka - związana z "Handlem" w latach 1999-2005 i ponownie od 2016 r. Tropi najnowsze trendy na rynku FMCG i zmiany w gospodarce. Amatorka kuchni greckiej i bibliotek publicznych. Mieszka kątem u trzech kotów.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }