Polska nie jest krajem wolnym od GMO

Zgodnie z nowym prawem możliwe będą uprawy genetycznie modyfikowane (tzw. GMO). Trzeba tylko uzyskać na nie stosowne pozwolenia.

Mimo protestów rolników promujących żywność zdrową i ekologiczną, 8 marca 2018 r., z czterema poprawkami, Senat przyjął ustawę o zmianie ustawy o mikroorganizmach i organizmach genetycznie zmodyfikowanych oraz niektórych innych ustaw (projekt rządowy). Jedna z nich dodaje przepis o utworzeniu Rejestru upraw GMO. Nowelizacja ma wprowadzić mechanizmy umożliwiające kontrolę i ewentualne ograniczanie upraw genetycznie modyfikowanych.

Uprawy GMO będą więc w Polsce legalne i możliwe, ale dopiero w sytuacji, gdy rząd wycofa wcześniejszy wniosek do Komisji Europejskiej o wyłączenie terytorium Polski spod upraw GMO oraz rozporządzenie o zakazie stosowania materiału siewnego odmian genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy, które na razie obowiązują.

Skąd w ogóle pomysł, aby tworzyć ustawę o roślinach modyfikowanych genetycznie skoro przez lata takowej nie było? Wszystko zaczęło się od wyroku Trybunału Sprawiedliwości z 2014 r. w Hadze, który wytknął Polsce, że nie prowadzi żadnego rządowego rejestru upraw genetycznie modyfikowanych – czy w ogóle są, a jeśli tak – to jaka jest ich skala?

- Na podstawie tego wyroku urzędnicy Ministerstwa Środowiska, a następnie posłowie PiS uznali, że konieczne jest uzupełnienia ustawy o GMO o przepisy związane z potencjalną sytuacją, w której możliwa byłaby uprawa GMO – tłumaczy prof. Jacek Nowak, doradca i współpracownik Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi – ICPPC. Rolnicy zrzeszeni w tej koalicji domagali się całkowitego zakazu upraw GMO, ale mimo wielomiesięcznych debat i słownych potyczek, politycy przeforsowali swój projekt. Zaakceptowany przez Senat 8 marca, teraz czeka tylko na podpis prezydenta RP.

Mamy problem?

Obecnie nie da się jednoznacznie oszacować skali upraw GMO w Polsce. Przy ograniczonych kontrolach i braku monitoringu (co zresztą wytknęła nam Komisja Europejska) nie jest to po prostu możliwe. Ostatnie dane pochodzą z … 2009 r. Wówczas to raport firmy Monsanto, międzynarodowego koncernu specjalizującego się w biotechnologii oraz chemii organicznej nastawionej na produkcję w zakresie rolnictwa, podawał, że w Polsce jest ok. 3000 ha upraw genetycznie modyfikowanej kukurydzy. Według urzędników natomiast takich upraw nie ma u nas wcale, ponieważ nie wykazują ich coroczne kontrole.

- Niestety kontrole te są bardzo ograniczone – komentuje prof. Nowak. - Obejmują one tylko 3 proc. gospodarstw uprawiających kukurydzę. Ponadto kontroluje się tylko odmiany kukurydzy GM (genet. zmodyf.) znajdujących się w wykazie odmian, których Rozporządzenie Rady Ministrów zakazuje stosowania materiału siewnego, a stąd też uprawy. Także są kontrole sprawdzające czy w obrocie nie znajduje się materiał siewny odmian ze wspomnianego wykazu – mówi Jacek Nowak. - Tymczasem w praktyce rolnicy mogą kupić za granicą, np. w Czechach, odmiany kukurydzy umieszczone w tym wykazie. Mogą też kupić, ale legalnie już nie w Unii, materiał siewny genetycznie zmodyfikowanej odmiany rzepaku, ziemniaka i niektórych odmian soji, by wymienić te, na których uprawy pozwalają warunki klimatyczne Polski. Bo do najbardziej popularnych w innych rejonach świata należą GM soja i GM bawełna. Na granicy przecież nikt nikomu nie zabierze takiego materiału siewnego. Reszty możemy się domyślać – stwierdza prof. Nowak.

Zastrzega jednak, że w procedowanej ustawie, dzięki uparcie ponawianym wnioskom strony społecznej, przywrócono część sankcji za nielegalne uprawy GMO, osłabionych za rządów PO-PSL i rozszerzono skalę kontroli. A to oznacza, że ustawa w takim kształcie, w jakim pracowano nad nią w Senacie powinna wpłynąć na zmniejszenie skali upraw GMO w Polsce.

Warunki, jakie trzeba spełnić, aby wpisać uprawę GMO do oficjalnego rejestru:

  • Mieć zgodę wszystkich właścicieli nieruchomości położonych w promieniu 30 km od granic zewnętrznych działki, na której planuje się uprawę GMO;

  • Aby uzyskać zgodę należy pokazać dokumentację potwierdzającą, że uprawa GMO nie będzie miała negatywnego wpływu na bezpieczeństwo środowiska, a także opinię akceptującą zamiar uprawy, wydaną przez radę gminy, radę powiatu i sejmik województwa;

  • Obszar, na którym planuje się uprawę GMO, nie może się znajdować w odległości mniejszej niż 30 km od ustanowionych form ochrony przyrody (np. parków narodowych czy krajobrazowych);

  • Nowelizacja ustawy przewiduje kary grzywny i pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 12 lat w zależności od przewinienia dla naruszających przepisy.

Ilona Mrozowska 2735 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }