W piwie stawiamy na wartość

- Sam jestem ciekaw, jak ten rynek będzie wyglądał za 10 lat. Jestem jednak przekonany, że lagery wciąż będą stanowić jego największą część - mówi Michał Mrowiec, wiceprezes ds. sprzedaży w Kompanii Piwowarskiej.

Od 31 marca 2017 r. Kompania Piwowarska formalnie należy do japońskiego koncernu Asahi. Co to oznacza dla firmy?
Była to duża zmiana formalna, największa od lat, ale – paradoksalnie – w codziennej pracy firmy aż tak wiele się nie zmieniło. Być może wynika to z tego, że nowy właściciel, mimo że wywodzi się z zupełnie innej kultury, wyznaje podobne jak my zasady i w biznesie kieruje się podobnymi wartościami. Asahi docenia siłę lokalnych marek browarów Europy Środkowo-Wschodniej i ich rozbudowaną sieć dystrybucji. Dlatego obecnie stanowimy jedną grupę z europejskimi browarami, które już wcześniej były nam najbliższe, jak te w Rumunii, Czechach, na Słowacji i na Węgrzech. 

Czy chłodna i deszczowa aura mocno dała się we znaki browarom, w tym Kompanii?
Tegorocznego sezonu piwnego ani całego 2017 r. browary, niestety, nie mogą zaliczyć do zbyt udanych. Według danych GUS w miesiącach, kiedy zazwyczaj spożywa się najwięcej piwa, czyli od maja do września, rynek skurczył się wielkościowo o 2 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Duży wpływ na ten wynik miała oczywiście kapryśna pogoda, ale też brak dużych wydarzeń sportowych, które z kolei w 2016 r. miały pozytywny wpływ na sprzedaż i sprawiły, że w następnym roku mieliśmy dość wysoko zawieszoną poprzeczkę. Jednak warto podkreślić, że w ujęciu wartościowym spadek był mniejszy. Oznacza to, że wartość kategorii rośnie, a to właśnie jest naszym głównym celem na ten rok i kolejne lata.
 
Czy w takim razie awans Biało-Czerwonych do Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej Rosja 2018 ma szanse ożywić rynek piwa w sezonie letnim?
Ze statystyk wynika, że wzrost sprzedaży piwa w roku obfitującym w duże wydarzenia sportowe w porównaniu ze „zwykłym” można liczyć w setkach tysięcy hektolitrów, nawet jeśli nasz kraj nie jest gospodarzem takiej imprezy. Wielkie turnieje piłkarskie zawsze stymulują sprzedaż piwa, a co dopiero, gdy biorą w nich udział Polacy! Euro 2016 pokazało, na co stać naszą reprezentację, i trzeba wierzyć, że to był dopiero przedsmak tego, co osiągną podczas mistrzostw świata w Rosji. Liczymy na to, że również w 2018 r. Biało-Czerwoni dostarczą nam wielu powodów do dumy i radości, a kibice chętnie będą śledzić zmagania na murawie i studzić sportowe emocje zimnym piwem. Ja osobiście wierzę w sukces polskiej reprezentacji.
 
Smakowe piwa stały się absolutnym hitem na rynku – dlaczego?
Do rzeszy piwoszy dołączyła grupa „młodych dorosłych”, pokolenie wychowane na słodkich napojach gazowanych – stąd ich upodobanie do „łatwiejszych”, słodszych smaków. Piwa smakowe są idealne na okazje towarzyskie w gronie „mieszanym”, bo chętnie sięgają po nie i kobiety, i mężczyźni. Ze względu na bogactwo wariantów i ciekawy, często intrygujący smak z pewnością mogą stanowić atrakcyjną propozycję dla osób, które nie przepadają za klasyczną piwną goryczką. Jednak widać już oznaki zmiany upodobań – w 2016 r. kategoria piw smakowych ustabilizowała się i przewidujemy, że w kolejnych latach sprzedaż utrzyma się na obecnym poziomie. Natomiast ciągle rośnie segment piw nisko- i bezalkoholowych.
 
Skąd nagła popularność piw nisko- i bezalkoholowych?
Z zagranicy dotarła do nas i szybko przyjęła się moda na zdrowy, aktywny tryb życia, a wraz z nią zwracanie baczniejszej uwagi na to, co jemy i pijemy oraz jak to robimy. Jeśli chodzi o piwo – jako ogólną kategorię – to konsumenci wskazują na smak jako główny powód jego picia i kryterium wyboru danej marki. Cena, intensywność smaku, goryczka czy wreszcie zawartość alkoholu w piwie są wymieniane dopiero w dalszej kolejności. Spożywanie alkoholu w nadmiernych ilościach nie wpisuje się w trend health & wellbeing – nie jest ani modne, ani zdrowe, ani korzystne, bo może narazić na przykre konsekwencje. Ludzie chcą bezpiecznie wrócić do domu własnym samochodem z imprezy rodzinnej czy biznesowej kolacji, a następnego dnia po spotkaniu z przyjaciółmi w pubie móc wydajnie pracować. Dlatego w tych i wielu innych sytuacjach wybierają piwo bezalkoholowe zamiast tego z procentami.
W tym momencie udział w rynku piw bezalkoholowych [zawierających do 0,5 proc. alkoholu – przyp. red.] szacuje się na 1 proc., bez marek własnych sklepów, niskoalkoholowych zaś [od 0,5 do 3,5 proc. alkoholu – przyp. red.] na ok. 2 proc. (Kompania Piwowarska za Nielsenem, Panel Handlu Detalicznego, cała Polska jako suma rynków: hipermarkety, supermarkety, dyskonty, duże, średnie, małe sklepy spożywcze, sklepy winno-cukiernicze oraz stacje benzynowe, udziały wolumenowe piw o zawartości alkoholu do 0,5 proc. z wyłączeniem marek własnych oraz piw o zawartości alkoholu od 0,5 proc. do 3,5 proc. z wyłączeniem marek własnych w okresie od października 2016 do września 2017).
To nadal niewiele w porównaniu np. z lagerami, ale są to porównywalne liczby z segmentem piw kraftowych na polskim rynku. W latach 2014-2016 sprzedaż piwa o obniżonej zawartości alkoholu wzrosła o 70 proc., a piwa bezalkoholowego jeszcze bardziej – niemal o 200 proc. – za sprawą niskiej bazy. Co więcej, ta kategoria nadal ma duży potencjał wzrostu. Nasz bezalkoholowy Lech Free jest obecny na rynku już niemal od dekady, zwiększone zainteresowanie konsumentów tego typu piwami spowodowało zaś, że dwa lata temu wprowadziliśmy jego wariant smakowy. Lech Free limonka z miętą trafił na sklepowe półki w maju 2015 r. i okazał się prawdziwym hitem. W tym roku w naszej ofercie zadebiutował z kolei niskoalkoholowy Lech Lite o zawartości alkoholu 3,5 proc. i kaloryczności obniżonej o 30 proc.
 
Czy Kompania prowadzi działania uświadamiające detalistów co do budowania asortymentu piw nisko- i bezalkoholowych?
W większości sklepów piwa te są już obowiązkowym elementem półki. Wystarczy wspomnieć, że w tym roku nasz Lech Free był obecny w 62 proc. sklepów w Polsce (KP za CMR, Panel Sklepów Detalicznych, dystrybucja numeryczna Lecha Free, styczeń-październik 2017), nie licząc stacji benzynowych, dyskontów i kiosków, a dodatkowo w sieci Biedronka, która na terenie całego kraju ma ok. 2800 sklepów. Jednak dostępność piwa bezalkoholowego to jedno, a wiedza o tym produkcie to drugie. Warto edukować pracowników sklepów z zagadnień odpowiedzialnej sprzedaży i konsumpcji: czym różni się piwo niskoalkoholowe od bezalkoholowego i komu wolno je nabywać; kto może spożywać to pierwsze, a kto wyłącznie to drugie; wreszcie – że piwo słodkie, owocowe czy z lemoniadą niekoniecznie oznacza „bez procentów”.
 
Trwa sezon jesienno-zimowy. Co na ten chłodny czas i długie wieczory polecają państwo ze swojej oferty?
Typowa dla aktualnej pory roku jest ochota na piwa bogatsze, bardziej intensywne w smaku. Doskonale zaspokoją te potrzeby Żubr o karmelowych nutach, Dębowe Dojrzałe Mocne o wyższej zawartości ekstraktu czy Książęce Golden Ale, które jest świetnym dopełnieniem rozgrzewających dań kuchni indyjskiej. Okres jesienno-zimowy to także czas słodkości i pierników, dla których znakomitym towarzystwem będą Książęce Ciemne Łagodne czy Kozel Černý. Warto też wznieść toast za Pilsner Urquell, który w październiku obchodził 175. urodziny. Taki jubileusz prędko się nie powtórzy.
 
Jaki jest udział Kompanii Piwowarskiej w rynku piwa i gdzie widzą się państwo za… 10 lat?
Obecnie Kompania Piwowarska zaspokaja jedną trzecią popytu w tej kategorii w Polsce (Kompania Piwowarska za Nielsenem, Panel Handlu Detalicznego, cała Polska jako suma rynków: hiper- supermarkety, dyskonty, duże, średnie, małe sklepy spożywcze, sklepy winno-cukiernicze oraz stacje benzynowe, udział wolumenowy w skumulowanym okresie październik 2016 – wrzesień 2017). Sam jestem ciekaw, jak ten rynek będzie wyglądał za 10 lat. Jednak wierzę w siłę naszych flagowych piw – Tyskiego, Lecha, Żubra – i jestem przekonany, że nawet przy tak dynamicznie rozwijającym się segmencie piw smakowych czy specjalności lagery wciąż będą stanowić największą część rynku.
Dekadę temu chyba nikt nie przypuszczał, że rynek piwa w Polsce może być tak urozmaicony, z tak wieloma dostępnymi stylami piwnymi, a konsument tak wymagający. W związku z tym trudno przewidzieć, jak może wyglądać sytuacja za kolejne dziesięć lat. Może nastąpi jeszcze większe zróżnicowanie asortymentu, bo konsument będzie chciał być zaskakiwany bez końca? A może wręcz przeciwnie – zmęczony ogromnym wyborem zwróci się ku prostocie i klasyce? Jeśli chodzi o poziom konsumpcji, to rynek już teraz jest dojrzały, nasycony i w tej sytuacji można spodziewać się nieznacznych wzrostów. Wolumenowy „piwny tort” pozostanie raczej na obecnym poziomie, natomiast rosnąć będzie jego wartość, a to pozytywny trend. Zależy nam bowiem na tym, by Polacy nie pili więcej, tylko lepiej.

Zdjęcie: Kompania Piwowarska

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.