Aplikacje kontra drukowane gazetki

Aplikacja Moja Gazetka ma już ok. 800 tys. instalacji, a na samym Androidzie przekroczyła przed miesiącem pół miliona pobrań.

Na zdjęciu: Michał Machniak, założyciel aplikacji Moja Gazetka (w prowadzeniu działalności pomaga mu brat)

Moja Gazetka byłą pierwszą aplikacja z gazetkami promocyjnymi w Polsce. Po raz pierwszy udało się ją opublikować na system Android w lutym 2013 r.

Popularność aplikacji rosła bardzo szybko i obecnie ma około 800 tys. instalacji, a na samym Androidzie przekroczyła przed miesiącem pół miliona pobrań.

Moja Gazetka dostępna jest dla urządzeń z Androidem, iOS, Windows (również na komputer) oraz BlackBerry. - Miesięcznie publikujemy ok. 600 gazetek reklamowych należących do ok. 80 sieci handlowych, takich jak: Biedronka, Lidl, Tesco, Auchan, Kaufland, Bi1, ale również mniejszych, często lokalnych sieci, jak Społem Kielce, Społem Zawiercie, Społem Szczecin czy Grupa Chorten – mówi w rozmowie z www.handelextra.pl Michał Machniak, założyciel aplikacji Moja Gazetka.

Nie ma dokładnych badań ile jest drukowanych gazetek promocyjnych. Szacuje się jednak, że jest to około 5-6 mld sztuk rocznie. Oznacza to, że na statystycznego Polaka przypada średnio prawie 160 gazetek promocyjnych w ciągu roku, które zwykle znajduje w swojej skrzynce pocztowej i trudno jednoznacznie ocenić, czy konsument zapoznał się z ofertą czy nie. Michał Machniak wyliczył natomiast, że w październiku 2015 r. wszyscy użytkownicy aplikacji Moja Gazetka spędzili łącznie czas równy 18 latom przeglądając aplikację, w październiku 2016 r. było to już 25, natomiast w październik 2017 r. na przeglądaniu gazetek w telefonie użytkownicy spędzili aż 55 lat.

- Czas ten się przedłużył oczywiście dlatego, że przybyło nam bardzo dużo użytkowników, którzy żywo zainteresowani są przeglądaniem gazetek. Pokazuje to, że ludzie wolą przeglądać gazetki w formie elektronicznej, w wygodnym smartfonie/tablecie. Jestem przekonany, że ten trend będzie się umacniał - mówi Michał Machniak. Podaje też, że 80 proc. spośród 8 500 000 otwieranych każdego miesiąca gazetek (w aplikacji) jest czytanych od początku do końca.

I to właśnie ze względu na rosnące zainteresowanie aplikacją, stworzono w niej ułatwienia, które mają przyspieszyć proces przeglądania. Jest więc możliwość zaznaczania ulubionych sklepów, możemy również ukryć sklepy, które konsumenta nie interesują. Dodatkowo oferta w Mojej Gazetce jest lokalizowana – osoby mieszkające np. w Warszawie nie zobaczą oferty Społem Kielce (aby skorzystać z tej funkcji użytkownik musi wprowadzić kod pocztowy lub nazwę miejscowości). W przypadku słabego łącza internetowego lub podczas robienia zakupów, gdzie dostęp do Internetu nie zawsze jest możliwy, wprowadzono możliwość przeglądania gazetek w trybie offline. 

Połowa użytkowników Mojej Gazetki to osoby w wieku 25-34, 20 proc. stanowią osoby w wieku 35-44 lat w wieku, 14 proc. - 18-24 lata, a 8 proc. - 55-64 lat (po nich są osoby starsze). Najwięcej, bo aż 55 proc. użytkowników Mojej Gazetki stanowią kobiety.

- W przyszłości chcemy mierzyć jak wizyta w naszej aplikacji i obejrzenie gazetki promocyjnej przekłada się na rzeczywiste wizyty w sklepie stacjonarnym - mówi Michał Machniak. - Pozwoli to sieciom handlowym lepiej prognozować kolportaż gazetek papierowych, a docelowo wyłączać go na wybranych obszarach. Stanie się to możliwe dzięki badaniu, jak dana edycja gazetki przełożyła się na faktyczną wizytę w sklepie i zakupy - dodaje Michał Machniak.

Moja Gazetka działa nie tylko na rynku polskim. Jest już dostępna Czechach, od około roku na rynku ukraińskim i białoruskim, a od niedawna również na Litwie.

https://mojagazetka.com/

Ilona Mrozowska 2871 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.

} }