Branża aptekarska na celowniku Sejmu

W miniony piątek, 7 kwietnia, Sejm przyjął poselski projekt nowelizacji ustawy Prawo farmaceutyczne. Jeśli ustawa wejdzie w życie rynek dystrybucji leków w Polsce będzie działał na zupełnie innych zasadach niż dotychczas. Przedsiębiorcy związani z branżą protestują.

Uchwalony przez Sejm projekt ustawy trafi teraz do Senatu. Senat może odrzucić ustawę w całości, przyjąć ją bez zmian lub wnieść poprawki (wtedy ustawa znów trafiłaby na sejmowe ławy). 

Przyjęty 7 kwietnia przez Sejm projekt ustawy o zmianie ustawy - Prawo farmaceutyczne przewiduje m.in. wprowadzenie zasady „apteka dla aptekarza”, co oznacza, że tylko dyplomowany farmaceuta może być właścicielem apteki. Obostrzeń jest więcej: jeden właściciel będzie mógł mieć maksymalnie 4 apteki, a w centrum właściwie żadnego dużego miasta czy przeciętnie zaludnionego osiedla nie będzie mogła powstać nowa apteka.

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców, Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNet oraz Konfederacja Lewiatan wyrazili więc swój sprzeciw wobec przyjęcia przez Sejm poselskiego projektu ustawy – Prawo farmaceutyczne.

- Zasada „apteki dla farmaceuty" została już raz uznana za niezgodną z Konstytucją i negatywnie zaopiniowana m.in. przez Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów. Dziwi, że do tej pory nie zostało opracowane stanowisko rządu w tej sprawie, a w pracach parlamentarnych prezentowane jest wyłącznie stanowisko ministra zdrowia - mówi dr Dobrawa Biadun, radca prawny, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

- Przyjęte regulacje są oderwane od interesów pacjentów, dla których istotne są niskie ceny leków nierefundowanych oraz pełen asortyment leków. Wydają się uwzględniać interes wąskiej grupy przedstawicieli korporacji aptekarskiej, hurtowni farmaceutycznych oraz dużych koncernów farmaceutycznych - alarmują natomiast ZPP oraz ZPA PharmaNet we wspólnym stanowisku.

I dalej związki wskazują:

  • Skutkiem przyjętej zmiany jest uniemożliwienie otwierania, a także dalszego rozwoju aptek przez polskich przedsiębiorców, do których należy przeszło 96 proc. aptek w Polsce.
  • Osoby niebędące farmaceutami nie tylko nie będą mogły uzyskać nowego zezwolenia na prowadzenie apteki, lecz posiadane obecnie będą mogły jedynie stracić. Wpłynie to niewątpliwie na wycenę wartości prowadzonego przez nich przedsiębiorstwa i oznacza de facto pełzające wywłaszczenie.
  • Dotyczy to również spadkobierców, którzy – o ile nie będą farmaceutami – nie będą mogli przejąć prowadzenia apteki po zmarłym małżonku czy rodzicu. Jest to szczególnie ważne, gdyż sieci apteczne to w ogromnej mierze firmy rodzinne, często będące własnością farmaceutów, rozwijane od wielu lat wysiłkiem i pomysłowością swoich właścicieli. Brak automatycznego przejścia zezwolenia oznaczać będzie, że taki spadkobierca pozostanie z majątkiem znacznej wartości, lecz nie będzie mógł podjąć działalności gospodarczej w tym zakresie, a także – z uwagi np. na brak zainteresowania nabywców – uzyskać realnej wartości przy jej zbyciu.
  • Przyjęte rozwiązanie oznacza w praktyce, że apteki nie będzie mógł otworzyć polski przedsiębiorca, ale będzie mógł to zrobić np. farmaceuta niemiecki czy francuski.
  • Prawne i faktyczne ograniczenia w zbywaniu oraz dziedziczeniu aptek oznaczają de facto wywłaszczenie ich właścicieli. W rezultacie rodzi to ryzyko roszczeń odszkodowawczych, zwłaszcza w kontekście Cefarmów nabywanych uprzednio od Skarbu Państwa w ramach prywatyzacji. Z szacunków przeprowadzonych przez ekspertów wynika, że łączna kwota ww. roszczeń może sięgać 10 miliardów złotych.
  • Ograniczenia ilościowe doprowadzą do rozdrobnienia rynku, co znacząco osłabi pozycję negocjacyjną polskich aptek i doprowadzi do dyktowania im warunków cenowych i asortymentowych przez posiadające silną pozycję hurtownie (trzy główne hurtownie posiadają ponad 70% rynku) oraz koncerny farmaceutyczne.
  • Ograniczenia ilościowe oraz podmiotowe doprowadzą również do wprowadzenia małych lokalnych monopoli. Takie rozwiązanie wydaje się być korzystne nie dla pacjentów, lecz jedynie dla części środowiska aptekarskiego, która obecnie posiada już 3-4 apteki w ramach jednej gminy czy powiatu. W konsekwencji może to doprowadzić do ukonstytuowania się „dynastii farmaceutycznych” prowadzących apteki.
  • Wprowadzone kryteria demograficzno-geograficzne spowodują, że w większości miast i nowych osiedli nie będą mogły otworzyć się żadne nowe apteki, nawet prowadzone przez indywidualnych farmaceutów.
  • Dodatkowo sposób liczenia odległości między aptekami – odległość mierzona w linii prostej – prowadzi do absurdalnych sytuacji. Gdy przedsiębiorca będzie chciał otworzyć aptekę po drugiej stronie rzeki czy torów nie będzie mógł tego zrobić, gdyż sąsiednia apteka znajduje się w zbyt małej odległości liczonej w linii prostej, nawet w sytuacji kiedy dla pacjenta droga do pokonania z jednej apteki do drugiej rzeczywiście będzie wynosić znacznie więcej (np. z uwagi konieczność dojechania do najbliższego mostu, przejścia dla pieszych).
  • Brak stosowania sukcesji uniwersalnej będzie oznaczać, że jeżeli spółka prowadząca apteki zdecyduje się połączyć z inną spółką, podzielić apteki pomiędzy spółki lub zbyć aptekę innemu podmiotowi to nie dojdzie to automatycznego przejścia zezwolenia na nabywcę (następcę prawnego). Nabywca pozostanie więc z majątkiem koniecznym do prowadzenia apteki, zaś sam – z uwagi na kryterium demograficzno-geograficzne, wymóg posiadania wykształcenia farmaceutycznego lub limit posiadanych aptek – nie będzie mógł ponownie uzyskać zezwolenia dla tej apteki.
  • Przyjęte rozwiązania, w szczególności ograniczenia wynikające z kryteriów demograficzno-geograficznych oznaczać będą skazanie aptek na łaskę właścicieli lokali. Wynajmujący wiedząc o ograniczeniach dotyczących zmiany lokalizacji, dotyczących szczególnie aptek prowadzonych przez podmioty niebędące farmaceutą, będą mogli narzucać ogromne kwoty cen najmu, mając świadomość, że wypowiedzenie umowy będzie jednoznaczne z likwidacją apteki.
  • Przyjęte rozwiązanie stoi również w sprzeczności z potrzebą wsparcia rozwoju polskich przedsiębiorców, wyrażoną m.in. w Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, tzw. „Planie Morawieckiego”. Istniejące w Polsce sieci aptek to w zdecydowanej większości małe i średnie polskie firmy, którym powyższe ograniczenie uniemożliwi dalszy rozwój i przekształcenie w odpowiednio średni i duże przedsiębiorstwa.
  • Przepisy przejściowe nie uwzględniają również interesów przedsiębiorców, którzy poczynili znaczne inwestycje w celu otwarcia apteki m.in. zawarli umowę najmu z nowopowstającym centrum handlowym. Zgodnie z brzmieniem przyjętych przepisów – np. z uwagi na ograniczenia własnościowe czy kryteria-demograficzno-geograficzne – przedsiębiorca nie będzie mógł otworzyć tam apteki, co będzie wiązało się z m.in. ogromnymi karami umownymi i szkodami wynikającymi z braku możliwości prowadzenia działalności aptecznej.

 Zdjęcie: Photogenica

Ilona Mrozowska 4642 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.