Rejestracja na chłodno

Termin obowiązkowej rejestracji urządzeń chłodniczych i systemów ochrony przeciwpożarowej upłynął 14 marca. Detaliści mieli zaledwie dwa miesiące na certyfikację. Do wielu niezależnych informacja o nowym prawie nie dotarła - wynika z sondy "Handlu".

Ryszard Puchała
Właściciel sześciu sklepów pod szyldem Delikatesy Premium oraz jednego chemicznego. Zlokalizowane są
w miejscowościach Markowa oraz Gać

Bogusław Dytko
Prowadzi osiem sklepów zrzeszonych w Chacie Polskiej, członek rady konsultacyjnej tej sieci

Mirosław Szawerdo
Członek zarządu Grupy Muszkieterów, właściciel dwóch supermarketów Intermarché w Myśliborzu i Dębnie

Obowiązkowi zgłoszenia do Centralnego Rejestru Operatorów podlegają wszystkie urządzenia chłodnicze, klimatyzacyjne, ochrony przeciwpożarowej oraz pompy ciepła, które zawierają 3 kg lub więcej substancji kontrolowanych lub fluorowanych gazów cieplarnianych. Czyli właściwie większość sprzętu, który jest w każdym sklepie.
Nowe regulacje są wynikiem dostosowania naszego prawodawstwa do obowiązującego w Unii Europejskiej. Ustawa o substancjach zubażających warstwę ozonową oraz niektórych fluorowanych gazach cieplarnianych została przyjęta już 15 maja 2015 r., jednak brakowało do niej przepisów wykonawczych. Te ujrzały światło dzienne dopiero 8 stycznia br. w postaci rozporządzenia ministra środowiska w sprawie Centralnego Rejestru Operatorów Urządzeń i Systemów Ochrony Przeciwpożarowej, które nałożyło na detalistów obowiązek certyfikowania urządzeń do 14 marca. Czasu było więc mało, tym bardziej że wzory Karty Urządzenia i Karty Systemu Ochrony Przeciwpożarowej oraz sposobu ich sporządzania i prowadzenia opublikowano dopiero 14 stycznia br.
Tu zaczęły się schody. Nie było kampanii informacyjnej o nowych obowiązkach dla przedsiębiorców, dlatego wielu właścicieli sklepów było nieświadomych ciążących na nich nowych zobowiązań. Niektórym trudno było dotrzymać wyznaczonego przez ministerstwo terminu z racji kolejek do serwisantów mających uprawnienia certyfikowania.
Co więcej, wielu specjalistów dopiero rozpoczęło odpowiednie kursy. Tymczasem za niedopełnienie obowiązku grozi właścicielom sklepów kara od 600 zł do 3 tys. zł (w zależności od liczby i rodzaju urządzenia).
Centralny Rejestr Operatorów prowadzi Instytut Chemii Przemysłowej w Warszawie, który podaje, że siedem lat temu działało w Polsce 300 tys. urządzeń chłodniczych. Teraz szacuje, że ich liczba podwoiła się. Rejestracja odbywa się poprzez stronę internetową www.cro.ichp.pl.

Czy mrożonki są ważną kategorią w Waszych sklepach i jak reagujecie na sezonowość ich sprzedaży?

Ryszard Puchała:
Mrożonki oraz produkty wymagające chłodzenia sprzedają się z roku na rok coraz lepiej, więc agregaty chłodnicze muszą być coraz większej mocy lub musi ich być więcej. W ciągu całego roku najlepiej rotują u mnie warzywa, zupy, pizze, frytki, zapiekanki oraz ryby mrożone. Obserwujemy też wzrost sprzedaży lodów bez względu na porę roku. Latem wstawiamy dodatkowe urządzenia mroźnicze, szczególnie na lody.

Bogusław Dytko:
Dzięki rozdzieleniu zarządzania mrożonkami i lodami sukcesywnie podnosimy ich sprzedaż rok do roku. W ostatnich latach obserwujemy wzrost zapotrzebowania na gotowe przetwory. Najlepiej sprzedają się pyzy z mięsem, pierogi ruskie, zupa jarzynowa, szpinak, truskawki oraz lody impulsowe i deserowe, np. lokalna marka Cadenza. Lody w lodówkach impulsowych pojawiają się w strefie przykasowej w kwietniu. Latem, jak świeci słońce i są upały, nasz wieloletni partner – firma Nordis – dowozi nam lody nawet w niedziele.
 
Mirosław Szawerdo:
Całorocznie bardzo dobrze sprzedają się u nas warzywa wieloskładnikowe, potem jednoskładnikowe, pizze, zupy, lody familijne oraz cała gama ryb mrożonych. Świetnie rotują produkty naszych marek własnych, co pokazuje, że atrakcyjna cena nadal jest dość ważnym czynnikiem decydującym o zakupie.
Pracujemy na planogramach letnich i zimowych. Przed świętami ustawiam dodatkowe lodówki na mrożone ryby przy dziale ze sprzedażą tradycyjną. Latem dostawiamy dodatkowe lodówki na lody impulsowe przy kasach i w różnych miejscach sali sprzedaży.
 
Po ile lodówek macie w swoich sklepach?     

R.P.: Różnie. Liczba lodówek, urządzeń chłodniczych oraz mroźniczych w naszych sklepach uzależniona jest od ich wielkości. Np. w placówkach przy szkołach mamy więcej zamrażarek na lody oraz więcej szaf chłodniczych na napoje. Natomiast w dużych sklepach są dłuższe lady chłodnicze na wędliny i mięsa oraz regały na nabiał.
 
B.D.: Prowadzę osiem sklepów o dość zróżnicowanej powierzchni (od 50 do 600 mkw.). W każdym z nich liczba urządzeń chłodniczych jest różna. Standardowo w każdym sklepie znajdują się: lada wędliniarska, regały nabiałowy, napojowo-piwny oraz komory chłodnicze i mroźnicze. Urządzenia te zasilane są przez agregaty pojedyncze zamontowane na zewnątrz lub zasilane i sterowane przez monoblok, czyli zespół sprężarek pracujących w sekcjach.
 
M.Sz.: Lodówki w sklepie to podstawa, jest ich naprawdę dużo. Jeden sklep mam większy, drugi mniejszy. W każdym z nich mam dużą lodówkę mroźniczą (w większym
ok. 10-m), regały chłodnicze na nabiał, napoje, piwo, alkohole mocne – co znacznie zwiększa nam ich sprzedaż przez cały rok – oraz na wędliny, owoce morza, śledzie i garmażerkę. Mam też ladę tradycyjną z własną produkcją garmażeryjną. W większym sklepie w Dębnie sprzedaję też na wagę warzywa i ryby mrożone. Oczywiście mam też lody w lodówkach firmowych, co jest bardzo wygodnym rozwiązaniem z kilku względów. Są atrakcyjne wizualnie, serwisowane przez te firmy, a po sezonie zabierane przez nie, dzięki czemu nie muszę magazynować ich na zapleczu.
 
Czy podlegają one zgłoszeniu do Centralnego Rejestru Operatorów?

R.P.: Każdy z siedmiu sklepów ma co najmniej jeden agregat chłodniczy obsługujący lady lub regały chłodnicze, a więc podlegają zgłoszeniu do Centralnego Rejestru Operatorów.
 
B.D.: Wszystkie duże agregaty mają powyżej 3 kg cieczy chłodniczej, czyli podlegają zgłoszeniu. Mniejsze urządzenia, które również znajdują się w każdym moim sklepie, tj. lady cukiernicze, lodówki stacjonarne na lody, lodówki producentów, klimatyzacje, mają sprężarki o mniejszej wydajności chłodniczej, a tym samym są mniejszej mocy i z mniejszą ilością czynnika chłodniczego, więc nie musiałem ich certyfikować.

M.Sz.: Tak, prawie wszystkie.

Czy nowe prawo może mieć negatywne dla was skutki w przyszłości?

R.P.: Ono może nie tyle utrudni, ile obciąży nas finansowo, ponieważ dodatkowe przeglądy czy niekontrolowane ubytki gazów będą obłożone opłatami.
 
B.D.: Nowy przepis jest następnym rozporządzeniem obowiązującym w Unii Europejskiej, któremu będziemy musieli stawić czoła. Od chwili ogłoszenia obowiązku rejestracji było bardzo mało czasu, a przecież na rynku działają setki tysięcy urządzeń chłodniczych.
 
M.Sz.: Emisja fluorowanych gazów do atmosfery wpływa na ocieplanie się klimatu, dlatego zwiększona kontrola wytwarzających je urządzeń jest słuszna. Wydaje mi się, że nowe prawo nie powinno negatywnie wpływać na handel w dalszej perspektywie.
Wysłuchała: Katarzyna Pierzchała

Skąd dowiedzieliście się o obowiązku rejestracji urządzeń chłodniczych?

R.P.: Nie mieliśmy problemów z założeniem specjalnej karty urządzeniom, ponieważ serwisuje mi je profesjonalna firma, która poinformowała nas o potrzebie zgłoszenia i opracowała karty urządzeń. Sam fakt zgłoszenia był już po naszej stronie. Dwa miesiące trwało przygotowanie dokumentów i zgłoszenie lodówek.
 
B.D.: W ostatnich latach wspólnie z firmą Nordis, która jest naszym strategicznym dostawcą, wymieniliśmy urządzenia chłodnicze na nowe. Serwisowane są przez firmę Klimatechnik, która oprócz montażu, napraw, przeglądów sprawuje nad nimi całodobową opiekę. Jest to duży komfort, szczególnie latem, kiedy to podczas upałów dochodzi do awarii.
­Informację o zmianach w prawie i wprowadzeniu obowiązku rejestracji otrzymaliśmy właśnie od firmy serwisującej, która wcześniej zdobyła odpowiednie uprawnienia. Całą procedurę rejestracji urządzeń w CRO zakończyliśmy 14 marca. Zdążyliśmy.
 
M.Sz.: Informacja o obowiązku rejestracji urządzeń chłodniczych dotarła do mnie wraz z instrukcją z centrali Intermarché, z działu jakości. Gdybym był niezależnym przedsiębiorcą, chyba bym o tym nie usłyszał. Przeglądając prasę czy oglądając telewizję, nie natknąłem się na żaden materiał czy reklamę zawiadamiającą o nowym prawie. Ktoś tu zawiódł w komunikacji.

Katarzyna Pierzchała 5229 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.