Odchodzimy od foliówek

Statystyczny Polak rocznie zużywa ponad 460 foliowych toreb, Duńczyk i Fin - po cztery. Na świecie co i rusz zakazują rozdawania reklamówek.

Tomasz Świniarski
Prowadzący 11 sklepów: 6 w sieci Delikatesy Centrum, 5 w eLDe. Placówki działają w województwach wielkopolskim i łódzkim.

Ryszard Puchała
Właściciel sześciu sklepów pod szyldem Delikatesy Premium oraz jednego chemicznego. Zlokalizowane są one
w miejscowościach Markowa oraz Gać.

Natalia Matusiak
Współwłaścicielka sklepu U Jacka w Górze Kalwarii (woj.  mazowieckie), jedna z założycielek PGZ Kupiec. Wcześniej placówka  funkcjonowała w sieci eLDe.

Kalifornia jest pierwszym stanem w USA, który wprowadza zakaz używania foliówek w handlu. Czy takie regulacje mają sens?

Natalia Matusiak:
Pomysł nie jest zły, mając na uwadze ochronę środowiska. Alarmujące dane o zaśmiecaniu tamtejszych plaż, parków, a nawet oceanu przemawiają za jego wprowadzeniem. Ciekawe, jak ustawodawcom udało się pokonać lobby producentów foliówek. Dla nich to będą przecież ogromne straty.
 
Ryszard Puchała:
Myślę, że tak.
 
Tomasz Świniarski:
Pomysł jest bardzo dobry, nasi klienci też by się przyzwyczaili. Mogliby się poczuć jak w Ameryce, idąc do auta z papierową torbą pełną zakupów...
 
Czy u nas też przydałyby się takie odgórne regulacje, czy rynek radzi sobie sam?
 
N.M.: Pewnie za jakiś czas to nastąpi. Były już przecież różne przymiarki. Jednak w Polsce nie będzie to ogromna rewolucja, bo i tak od kilku lat w większości sklepów reklamówki przecież są płatne. Natomiast ze względów higienicznych nie wyobrażam sobie odpłatności lub zakazu używania torebek dla towarów świeżych.
 
R.P.: Takie odgórne zasady nie są zbyt przychylnie przyjmowane, ale w przypadku reklamówek myślę, że byłyby uzasadnione.
 
T.Ś.: Nie jestem zwolennikiem nakazów ani zakazów, ale jeśli chodzi o naszą świadomość w sprawie ekologii, to możemy osiągnąć zamierzony cel tylko poprzez edukację, nakaz i konsekwencję. Lubię biegać w lesie, i to, co widzę, przeraża mnie. Ludzie wyrzucają śmieci do lasu. Między drzewami ląduje wszystko, począwszy od foliowej reklamówki, a skończywszy na telewizorach. Dlaczego? Przecież jesteśmy coraz bardziej świadomi konsekwencji takiego zachowania. Życie pokazuje, że wiedza sobie, a praktyka sobie.

Jak wygląda sprawa reklamówek w Państwa sklepach?
 
T.Ś.: Ja w swoich sprzedaję.
 
R.P.: Mam różną politykę reklamówkową. W trzech sklepach sprzedajemy foliówki, natomiast w trzech innych rozdajemy – bo tak robi konkurencja. Staramy się zachęcać klientów do zakupu toreb wielokrotnego użytku. Często „wymuszamy” na przedstawicielach producentów promocje, do których gratisem są torby wielokrotnego użytku. Obecnie mamy torby do zakupu dwóch opakowań papieru toaletowego Regina.
 
N.M.: Nie pobieramy opłaty za torebki foliowe na stoisku warzywnym oraz piekarniczym. Na tym drugim używamy też toreb papierowych do gorących produktów. Na dziale mięsnym część towaru pakujemy w torebki foliowe, część w papier. Natomiast przy kasach biodegradowalne reklamówki sprzedajemy po 8 gr za sztukę.

Jaki jest miesięczny koszt zakupu reklamówek?

N.M.: Koszt reklamówek jest stały – około 2 tys. zł miesięcznie. Jedyne oszczędności, jakie można w tej kwestii poczynić, to zmiana dostawcy/producenta, ale zwykle jest tak, że tańszy towar jest gorszej jakości. Więc czasem są to pozorne oszczędności.
 
T.Ś.: Między 100 a 400 zł.

R.P.: Były takie czasy, kiedy na reklamówki wydawaliśmy ponad 1 tys. zł miesięcznie w jednym sklepie. Od kiedy pobieramy opłatę za foliówki, a nawet w tych sklepach, gdzie je rozdajemy, koszty zmniejszyły się o ok. 50 proc. Nie da się w 100 proc. zlikwidować opakowań foliowych, ponieważ muszą one być na regale z pieczywem oraz owocowo-warzywnym.

Jak klienci przyjęli decyzję o odpłatności za reklamówki?
 
T.Ś.: Początkowo byli niezadowoleni, ale teraz już się nie buntują. Coraz częściej zdarza się, że przychodzą na zakupy ze swoimi torbami.
 
N.M.: Jak zaczęliśmy pobierać opłatę, to zdarzyło się kilkoro niezadowolonych klientów. Nie byliśmy pierwszym sklepem w mieście, który zaczął pobierać opłatę, więc obyło się bez większych dyskusji. W czasach, kiedy reklamówki były bezpłatne, klienci bardzo ich nadużywali. Teraz potrafią zmieścić w jednej płatnej reklamówce zakupy nawet z różnych działów. Większość klientów jest przygotowana i ma ze sobą torby wielokrotnego użytku. Pozostali bez problemu kupują reklamówkę.
 
R.P.: Niestety, po próbie wprowadzenia odpłatności za reklamówki w sklepach w pobliżu Groszka czy Delikatesów Centrum, które je rozdają, klienci wypominali nam to. Musieliśmy więc zmienić zasady. Odpłatnie proponujemy tam duże i mocne reklamówki z nadrukiem. Klienci rzadko decydują się na zakup foliówki. Bardzo często mają swoje torby, zakupy wywożą w wózkach do samochodu lub wynoszą w koszykach, a mniejsze po prostu biorą do rąk.
Rozmawiała Katarzyna Pierzchała

Katarzyna Pierzchała 5361 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.