Wódka będzie droższa

Od przyszłego roku podatek akcyzowy na alkohole spirytusowe ma wzrosnąć o 15 proc.

LIDERZY HANDLU

Henryk Pisula
Właściciel dwóch sklepów należących do sieci Groszek
Sklepy zlokalizowane są w miejscowościach Haczów oraz Jasienica Rosielna. Mają 220 i 120 mkw. powierzchni. 




Artur Habura
Właściciel trzech sklepów należących do sieci Delikatesy Centrum
Sklepy zlokalizowane są w miejscowościach Solec Zdrój (powierzchnia 150 mkw.), Wietrzychowice (powierzchnia 200 mkw.) oraz Szczurowa (powierzchnia 400 mkw.).




Wojciech Śliwa
Właściciel sieci Delikatesy Paleo
Sieć zrzesza pięć sklepów zlokalizowanych w województwie małopolskim.





GOŚĆ

Wojciech Bortkiewicz
Dyrektor marketingu w firmie Stock Polska


 

 

 

 

Podwyżka cen jest nieunikniona. Jak wpłynie to na sprzedaż tego asortymentu? Czy wzrośnie popyt na wino i piwo? Czy możemy spodziewać się dalszego wzrostu szarej strefy?
 
15-proc. wzrost akcyzy na alkohole spirytusowe oznacza, że cena popularnej półlitrowej butelki wódki wzrośnie z ok. 17-18 do 20 zł. W jaki sposób ta podwyżka może odbić się na  sprzedaży tego asortymentu?
 
Henryk Pisula:
Każda podwyżka ma oczywiście znaczenie, ale w tym przypadku nie spodziewam się znacznego spadku sprzedaży. Poziom spożycia mocnych alkoholi od kilku lat utrzymuje się na podobnym poziomie. Ta podwyżka nie powinna zmienić tego trendu. Biorąc pod uwagę pewną specyfikę tego asortymentu, 2 zł więcej za butelkę to nie majątek. Choć znajdą się pewnie klienci, którzy zrobią przed nowym rokiem zapasy, tak aby uniknąć podwyżek. Wówczas być może zauważalny będzie chwilowy spadek sprzedaży, ale potem wszystko się wyrówna.

Artura Habura:
To dość znacząca podwyżka, z pewnością odbije się na sprzedaży popularnych wódek. Dla wielu klientów cena odgrywa bowiem decydującą rolę. W przypadku innych mocnych alkoholi nie spodziewam się spadków sprzedaży. Dla osób kupujących whisky czy brandy tych kilka złotych więcej nie będzie robiło specjalnej różnicy.
Być może część klientów przerzuci się na inne alkohole, na przykład wina. Już obecnie zyskują one na popularności. Znajdą się także tacy, którzy zamiast butelki wódki kupią sześć piw. Wyjdzie taniej, a efekt podobny.
Nie spodziewam się natomiast, żeby ludzie robili zapasy wódki. Wielu klientów pewnie nawet nie będzie wiedziało, że szykują się podwyżki.

Wojciech Śliwa:
Będzie niezauważalna. Klienci, którzy mają zamiar kupić wódkę, i tak to zrobią. Poza tym uważam, że alkohol jest tani. Pół litra wódki kosztuje mniej niż kilogram dobrego żółtego sera. Proporcje są zachwiane.

Wojciech Bortkiewicz:
Dla konsumenta wyczulonego na wahania rynkowe podniesienie ceny na popularnej półlitrowej butelce powoduje olbrzymią różnicę. Spowoduje to naturalny odpływ nie tylko w kierunku szarej strefy, ale również w kierunku alkoholi lżejszych i tańszych. Po podwyżce wódka w Polsce będzie droższa niż w hipermarketach i dyskontach u naszych zachodnich czy południowych sąsiadów. Różnica zwiększy się nawet do 2-4 zł. Już dziś w Niemczech, Czechach czy na Słowacji niektóre kategorie wódek są tańsze niż w Polsce i tam właśnie, szczególnie konsument mieszkający w pobliżu granicy, będzie zaopatrywał się w alkohol. Akcyza tym samym wpłynie do budżetu innego kraju.

Jak dużą rolę w obrotach sklepu wynosi obecnie sprzedaż mocnych alkoholi?

H.P.: Kilka procent.
A.H.: Ok. 5 proc. obrotów całego sklepu. To bardzo ważny asortyment. Wśród ok. 30 grup produktów sprzedawanych w sklepie mocne alkohole zajmują 4.-5. miejsce pod względem obrotów. Jeszcze ważniejszą kategorią jest jednak piwo.
W.Ś.: Maksymalnie 5 proc.

Czy podwyżka akcyzy może wpłynąć na wzrost szarej strefy? Już obecnie szacowana jest ona na przynajmniej 15 proc. całego rynku.
 
H.P.: Szara strefa już jest widoczna, zwłaszcza w naszym regionie [województwo podkarpackie – przyp. red.]. Zawsze była i będzie grupa ludzi, która szuka taniego alkoholu. Ludzie ci nie liczą się z ryzykiem i konsekwencjami, jakie może przynieść spożywanie alkoholu niewiadomego pochodzenia. Podobnie jest zresztą z papierosami. Popyt na tanie produkty z Ukrainy rośnie.
A.H.: Jedno jest pewne – podwyżka akcyzy na 100 proc. nie wpłynie na zmniejszenie szarej strefy. Prawdopodobny jest natomiast jej wzrost. Mam jednak wrażenie, że coraz więcej osób boi się kupować nielegalny alkohol. Media często informują o przypadkach zatruć spowodowanych spożyciem alkoholu pochodzącego z niewiadomego źródła. Mam nadzieję, że świadomość ludzi w tym zakresie będzie wzrastać.
W.Ś.: Nigdy nie spotkałem się z tym procederem. Nie sądzę również, żeby ten problem dotykał moich klientów.
W.B.: Duża część konsumentów, szczególnie tych z segmentu ekonomicznego, sięgnie po nielegalny alkohol niewiadomego pochodzenia, który jest średnio cztery razy tańszy od tego z banderolą. Statystyki wyraźnie pokazują, że za każdym razem, gdy rośnie akcyza, rynek nielegalnego alkoholu się zwiększa.
 
Czy droższa wódka spowoduje, że konsumenci chętniej sięgną po inne alkohole?
Czy na rynku alkoholi widoczne są jakieś nowe trendy?
 
H.P.: Jest moda na piwo, zwłaszcza wśród młodych osób. Ceny piwa nie są wygórowane. Markowe kosztują 2-3 zł. Ale są i tańsze, poniżej 2 zł za puszkę. Te ostatnie nie cieszą się jednak dużą popularnością wśród moich klientów. Ludzie sięgają raczej po markowe produkty.
A.H.: Na popularności zyskują wina. Wśród alkoholi to obecnie asortyment z największym potencjałem. Coraz więcej sklepów decyduje się na otwarcie specjalistycznego stoiska, tak jak zrobiły to na przykład Lidl czy Biedronka. W ich ślady mogą pójść także właściciele tradycyjnych sklepów. Ostatnio nasza sieć zorganizowała nawet specjalne szkolenia dotyczące sprzedaży wina. To pokazuje, że jest to przyszłościowy rynek.
Wcześniej znaczące wzrosty sprzedaży notowały piwa, ale obecnie rynek już się nasycił i trudno spodziewać się jego dalszego wzrostu. Największą popularnością cieszą się piwa w cenie od 2 do 3 zł. Piwa importowane i premium sprzedają się gorzej.
W.Ś.: Rośnie sprzedaż wina, ale nie są to jakieś spektakularne wzrosty. Zauważyłem natomiast, że klienci chętniej sięgają po kolorowe alkohole wysokoprocentowe, głównie whisky. W tym wypadku podwyżka akcyzy nie powinna mieć żadnego znaczenia, ponieważ butelka takiego trunku i tak kosztuje ok. 50-60 zł. Dla tych klientów kilka złotych więcej nie robi różnicy. Na rynku wciąż dominuje oczywiście piwo. Jego sprzedaż uzależniona jest jednak przede wszystkim od pogody.
W.B.: Tak jak wspominałem wcześniej, podwyżka cen wódki spowoduje odpływa klientów w kierunku alkoholi tańszych i lżejszych. Z drugiej strony w ostatnich latach dużym zainteresowaniem cieszą się wódki smakowe. Jest to wynikiem wyraźnej tendencji wśród konsumentów, którzy chcą sięgać po nowe doznania smakowe, eksperymentować. Polacy chętniej sięgają także po trunki z segmentu premium, a szczególnie brown spirits.

Łukasz Izakowski

Jak kształtowała się sprzedaż wódki w ciągu ostatnich lat?
H.P.: W ostatnich latach sprzedaż wódki jest na stabilnym poziomie. Jeżeli porównamy to jednak z sytuacją sprzed wielu lat, to oczywiście możemy zaobserwować pewien spadek sprzedaży.
A.H.: W ciągu ostatnich lat wahania sprzedaży mocnych alkoholi są bardzo małe. Nawet po ostatniej podwyżce akcyzy w 2009 r. nie zauważyłem jakiegoś znaczącego spadku sprzedaży. Utrzymuje się ona na stałym poziomie.
W.Ś.: Sprzedaż wódki spada. Z roku na rok są niższe opłaty za koncesję na sprzedaż mocnych alkoholi. W przypadku moich sklepów alkohol, zwłaszcza ten tani, jest jednak tylko uzupełnieniem asortymentu, nie odgrywa kluczowej roli.
W.B.: Przy ostatniej 9-proc. podwyżce w 2009 r. spadek rynku wyniósł aż 6 proc. Po raz pierwszy od lat zanotowaliśmy mniejsze spożycie alkoholu w odniesieniu do roku poprzedniego. Analiza danych wskazała wtedy na wyraźną korelację z wprowadzeniem podwyżek akcyzy na alkohol.