Sklepy zapłacą mniej

Trwająca od kilku lat saga pod tytułem "Obniżanie stawek interchange" dobiega końca. Wszystko wskazuje na to, że zakończy się happy endem.

Jeszcze w ubiegłym roku stawki interchange, czyli prowizje, jakie sklepy płacą bankom od każdej transakcji dokonanej kartą debetową bądź kredytową, były w Polsce najwyższe w całej Unii Europejskiej. Wynosiły średnio 1,6 proc. kwoty transakcji. W tym roku prowizje spadły do poziomu ok. 1,3 proc. To jednak wciąż bardzo dużo, ponieważ średnia unijna wynosi ok. 0,7 proc. Z deklaracji organizacji płatniczych, które decydują o wysokości stawek interchange, wynika jednak, że w ciągu kilku najbliższych lat poziom obowiązujących prowizji będzie stopniowo obniżany. Docelowe 0,7 proc. ma zostać osiągnięte w 2017 r.

Będzie obniżka

Dyskusje trwają od lat. W roku 2011 włączył się do nich Narodowy Bank Polski. Nie udało się jednak wypracować satysfakcjonującego wszystkie strony kompromisu. Weto zgłosił MasterCard. Wówczas problemem zajęli się politycy. W Sejmie trwają prace nad ustawą, która odgórnie regulowałaby maksymalny poziom stawek interchange.

Największe szanse na przyjęcie, ze względu na sejmową arytmetykę, ma propozycja Platformy Obywatelskiej. Zakłada ona, że od 2016 r. maksymalny poziom prowizji interchange nie będzie mógł przekroczyć 0,5 proc. Przegłosowanie tego projektu możliwe jest jeszcze przed wakacjami. Nie wiadomo tylko, czy taka ustawa jest jeszcze potrzebna…

Przełom nastąpił w kwietniu. Pod naciskiem banków, detalistów (POHiD i PIH) oraz polityków dwie największe organizacje płatnicze – MasterCard i Visa – zdecydowały się na wprowadzenie i ogłoszenie harmonogramów obniżek stawek interchange na lata 2014-2017.

Pierwsza była Visa. Zgodnie z jej harmonogramem od początku stycznia 2014 r. maksymalna stawka interchange dla debetowych kart Visa wydawanych klientom indywidualnym wyniesie 1 proc. i będzie stopniowo obniżana do 0,7 proc. w 2017 r. Maksymalna stawka dla kredytowych kart Visa wydawanych klientom indywidualnym wyniesie 1,11 proc. od początku stycznia przyszłego roku i będzie redukowana do 0,84 proc. w 2017 r.

– Jesteśmy przekonani, że zapowiedziane przez Visa Europe obniżki stawek interchange na lata 2014-2017, zgodne z rozwiązaniami Programu redukcji opłat kartowych przygotowanego pod patronatem NBP, są najlepszym kompromisem rynkowym uwzględniającym interesy wszystkich stron, w tym zarówno banków, jak i detalistów – skomentowała tę decyzję Małgorzata O’Shaughnessy, wiceprezes Visa Europe i dyrektor generalna odpowiedzialna za Polskę, Czechy i Słowację. Jej zdaniem ostatecznie zapewnią one dalszy szybki rozwój obrotu bezgotówkowego w Polsce.

Na reakcję drugiej strony nie trzeba było długo czekać. Kilka dni później swoje plany przedstawił MasterCard. – Maksymalna stawka interchange dla kart debetowych będzie określona na poziomie o 25 punktów bazowych wyższym od średniej ważonej. Średnia ważona stawka dla kart kredytowych MasterCard od 1 stycznia 2014 r. wyniesie 1,11 proc., a w 2017 r. osiągnie poziom redukcji do 0,84 proc. Maksymalna stawka interchange dla kart kredytowych będzie określona na poziomie o 40 punktów bazowych wyższym od średniej ważonej – czytamy w komunikacie wydanym przez MasterCard.

Eksperci podzieleni

Co na to eksperci? Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji z zadowoleniem przyjęła te deklaracje, nie kryje jednak pewnych obaw. – Jesteśmy zaskoczeni wyłączeniem płatności mobilnych z propozycji systemu MasterCard, co jest działaniem na rzecz utrzymania arbitralnego nakładania opłat, to zaś podważa szczerość intencji MasterCard – komentują przedstawiciele POHiD. – Wcześniejsze działania podejmowane przez MasterCard sprawiają, że mimo tej jednostronnej deklaracji pozostajemy przy poparciu dla działania regulacyjnego. Uważamy jednakże, że Kodeks Postępowania MasterCard wpłynie pozytywnie na prace Komisji Finansów Publicznych Sejmu RP, tworząc korzystniejszą od dotychczasowej atmosferę dla ewentualnych działań samoregulacyjnych na rynku płatności bezgotówkowych, szczególnie w obszarach innych niż realizowane za pomocą karty płatności i mechanizmów dotyczących płatności bezgotówkowych – dodają.

Innego zdania jest Paweł Widawski, dyrektor zespołu systemów płatniczych i bankowości elektronicznej w Związku Banków Polskich. W komentarzu zamieszczonym na stronie ZBP przekonuje, że przyjęcie wieloletnich programów obniżek jest wydarzeniem bezprecedensowym, które pozwoli akceptantom na długoletnie planowanie kosztów związanych z akceptacją kart. Zgodność harmonogramów z Programem NBP daje nadzieję, iż samoregulacja będzie wspierana przez wszystkich uczestników rynku, w szczególności przez akceptantów będących największymi beneficjentami tych zmian.

Jego zdaniem wobec tych zapowiedzi, ale także prac nad regulacją na poziomie UE rozważyć należy zawieszenie prac nad ustawową regulacją opłaty interchange. – W naszym przekonaniu regulacja ustawowa ograniczyłaby wybór produktów płatniczych dla konsumenta, a przede wszystkim ograniczyłaby konkurencję między organizacjami kart płatniczych. Zamknęłaby także możliwość budowy na rynku polskim nowego systemu czterostronnego. Administracyjna ingerencja w sposób funkcjonowania czterostronnych systemów kart płatniczych, na których opiera się rozwój obrotu bezgotówkowego w Polsce, spowoduje trudne do oszacowania szkody dla całej gospodarki, w szczególności dla konsumentów i przedsiębiorców – napisał Paweł Widawski. Już wkrótce przekonamy się, której opinii posłuchają parlamentarzyści.

Zyskają detaliści

Niezależnie od tego, czy sejm uchwali ustawę o interchange, czy też pozostawi decyzję o wysokości jej stawek organizacjom płatniczym, już od przyszłego roku prowizje za płatności kartami ulegną obniżce. Najbardziej skorzystają na tym właściciele niedużych sklepów. Przy obecnych kosztach nie opłaca im się instalować terminali płatniczych. Nie mogą sobie także pozwolić na ewentualne rekompensowanie tych dodatkowych kosztów poprzez podnoszenie cen. A to oznacza utratę klientów. Coraz więcej osób wybiera się na zakupy, nawet te drobne, jedynie z kartą płatniczą w ręku. Jeżeli w danym sklepie nie będą mogli zapłacić nią za zakupy, pójdą do innego.

Ten problem nie dotyczy zresztą jedynie prowadzących mniejsze sklepy. Największa sieć dyskontowa w Polsce również boryka się z tym kłopotem. – Zdajemy sobie sprawę, że dla wielu klientów brak możliwości zapłacenia za zakupy kartą jest sporym utrudnieniem – przyznał podczas jednej z konferencji prasowych Tomasz Suchański, dyrektor generalny Biedronki. – Wprowadzenie do naszych sklepów terminali płatniczych wiązałoby się jednak z koniecznością podwyższenia cen, a tego nie chcemy robić. Nie wykluczam jednak, że przy niższych stawkach interchange zdecydujemy się na wprowadzenie płatności kartą – dodał. Na razie, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom klientów, w sklepach Biedronki lub w ich pobliżu instalowane są bankomaty.

Jak wynika z raportu „Opłata interchange. Ekonomiczne i prawne uwarunkowania ustawowej regulacji” przygotowanego przez Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową oraz kancelarię prawną Traple, Konarski, Podrecki i wspólnicy, pod koniec ub.r. w Polsce liczba punktów handlowo-usługowych akceptujących płatności przy użyciu kart płatniczych wynosiła ok. 233 tys. Oznacza to, że płatności kartą możliwe są jedynie w ok. 20 proc. sklepów i punktów usługowych, przede wszystkim w dużych miastach. Warto podkreślić, że obecnie w rękach Polaków znajduje się już ponad 33 mln kart płatniczych. Oby mieli gdzie z nich korzystać.

Łukasz Izakowski