Miraculum chce do sieci

Spółka wychodzi na prostą. Zamierza inwestować i przejmować.

Monika Nowakowska, prezes zarządu Miraculum (dawnej Grupy Kolastyna), zapowiada, że jeszcze w tym roku chciałaby uzupełnić ofertę o dwie duże kategorie kosmetyczne. Chodzi o te, w których firma nie jest obecna, a które mają potencjał. Czyli szampony do włosów oraz produkty do makijażu.

- Przede wszystkim zależy nam na będących już w dystrybucji brandach, a nie takich, których budowanie musielibyśmy zaczynać od zera - mówi Monika Nowakowska. Na pewno będą to również marki pozycjonowane w średnim segmencie cenowym. - Nie mamy aktualnie w portfolio marek premium i na razie nie zamierzamy tego zmieniać. Konsumenci tną dziś wydatki, a my doskonale zdajemy sobie sprawę, w jakiej kondycji znajduje się rynek - tłumaczy Nowakowska.

Zapewnia też, że spółka uczy się na błędach z przeszłości i na pewno nie dojdzie do przeinwestowania.  Kilka lat temu doprowadziło ono niemal do bankructwa. Stąd zmiana nazwy i sprzedaż flagowej niegdyś marki Kolastyna.

Na akwizycje firma chce przeznaczyć 13,5 mln zł, pieniądze mają pochodzić ze sprzedaży obligacji (Miraculum jest spółką giełdową). Prezes zapowiada, że 2012 będzie rokiem inwestycji, a dwa kolejne lata okresem zysków. Ma to być możliwe dzięki odnowieniu kontraktów handlowych z dużymi sieciami oraz drogeriami, dotychczas utrudnione przez długi i groźbę upadłości.

Ten okres, zapewnia Monika Nowakowska, Miraculum ma już za sobą. Ze statutu spółki zniknął dopisek "w upadłości układowej". Doszła ona do porozumienia z wierzycielami i systematycznie spłaca długi (nadal jest w trakcie ich refinansowania). Firma zbudowała też całkiem pokaźne portfolio. Jego flagową marką jest Miraculum. Kosmetyki spółki sprzedają się głównie w handlu tradycyjnym i notują tam nawet 3-krotne wzrosty sprzedaży.

- Jeśli sieci, w tym drogerie typu Rossmann, dadzą nam szansę, jesteśmy w stanie rosnąć w nich nawet 10-krotnie - uważa Monika Nowakowska. Dodaje, że ze 130 starych produktów firma zostawiła na rynku ok. 30, które odświeżyła.

Spółka nie ma własnego zakładu produkcyjnego, działa na zasadzie outsourcingu. - To mniej kosztowne niż własny zakład, bardzo cenimy sobie taką formę produkcji i nie zamierzamy jej zmieniać - konkluduje Nowakowska.