FoodCare zagrał va banque

Pierwszy producent Tigera odsłania karty. Najpierw doprowadza do odroczenia rozprawy sądowej wytoczonej mu z powództwa Dariusza Michalczewskiego, a potem oskarża jego działania w prokuraturze.

W maju pisaliśmy o tajemniczym ruchu FoodCare, który zaraz po tym, jak zapadła prawomocna decyzja sądu zakazująca mu sprzedaży napojów energetycznych pod marką Tiger do czasu, gdy ruszy oficjalny proces z fundacją reprezentującą Dariusza Michalczewskiego, wycofał swój pozew przeciw spółkom z Grupy Maspex Wadowice (które są teraz producentem Tigera).

– Nie poddajemy się bez walki, to dopiero początek naszych działań – komentowali wtedy przedstawiciele firmy. I rzeczywiście, 24 czerwca br. FoodCare złożył do Prokuratury Okręgowej w Krakowie zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Dariusza Michalczewskiego i osoby z nim współdziałające.

– Złożone zawiadomienie dotyczy m.in. narażenia spółki na straty z powodu doprowadzenia do wstrzymania produkcji i sprzedaży napoju Tiger Energy Drink – wyjaśnia Wiesław Włodarski, prezes FoodCare.

– Fakty i dotychczasowy przebieg całej sprawy są potwierdzeniem, że stawiane mi przez firmę FoodCare zarzuty są bezpodstawne. Jedynym właścicielem oznaczenia "Tiger" zawsze byłem i pozostaję ja – broni się Dariusz Michalczewski.

Wcześniej, bo 21 czerwca 2011 r., Sąd Okręgowy w Gdańsku, w którym toczy się proces
z powództwa fundacji Dariusza Michalczewskiego "Równe Szanse" przeciwko FoodCare, po raz kolejny odroczył rozprawę. Powodem było złożenie rezygnacji przez wszystkich członków zarządu spółki FoodCare przed rozprawą sądową.

Wygląda więc na to, że jedynym reprezentantem FoodCare jest obecnie właściciel i prezes spółki Wiesław Włodarski, który już w grudniu 2010 r. mówił mediom "włożyłem w markę Tiger 300 mln zł i jej nie oddam".