Z wizytą w sklepie: Od nowa na Ochocie

Sufit - czarny laster, na podłodze płytki drewnopodobne, nowe regały, lodówki oraz wydzielony dział z winami i piwami. Tak wygląda stołeczny sklep Top Market Familijny, który właśnie przeszedł generalny remont.

Wreszcie zawitała do nas cywilizacja – tak ocenił jeden z klientów zmiany, jakie przeszedł sklep osiedlowy na warszawskiej Ochocie. Rzeczywiście, poprzedni wygląd placówki w porównaniu z obecnym to taka przepaść jak Wielki Kanion Kolorado w Stanach Zjednoczonych. 
 
Na początek automatyka
Remont trwał sześć tygodni i w tym czasie sklep był zamknięty. Wymieniono większość mebli – zużyte regały zastąpiły nowe, ażurowe, firmy Wireland. Zmiany widać już od drzwi, które teraz automatycznie się otwierają. Jest to ukłon m.in. w stronę matek z wózkami, a także starszych osób, które nierzadko przychodzą tu z torbami zakupowymi na kółkach lub nawet wspierając się na tzw. balkonikach.  
 
Całkowicie zmieniła się strefa kas. Wstawiono nowe meble. Zapłacić za zakupy można teraz w trzech kasach. Wcześniej był tu tandem boksowy, który zamieniono na jeden boks kasowy z krótką taśmą przesuwną. Klienci są też obsługiwani przez dwie kasy stacjonarne na stoisku alkoholowym, do którego zaprzyjaźniony ze sklepem stolarz zrobił nowe lady z półkami – z przodu na artykuły impulsowe jak na stacjach benzynowych – oraz regały na alkohol mocny. Jednak wybór jest tu dość ograniczony, bo – jak mówią właściciele – klienci wolą inne trunki. Dzięki wstawieniu dwóch przeszklonych witryn rozszerzono ofertę ciast gotowych, które wcześniej schowane były w lodówce za ladą. Już wiadomo, że to był dobry  ruch – sprzedaż ciast poszybowała w górę mimo bardzo dobrych wcześniejszych wyników. 
 
Tuż przed strefą kasy miejsce znalazł dział piekarniczy, który również zyskał nowy regał. Brakuje jeszcze koszy wiklinowych z przykryciem na kajzerki. Mają one jednak dojechać lada dzień. 
 
Jedna z największych zmian dotyczy powierzchni sali sprzedaży, która zwiększyła się o 25 mkw., kosztem magazynu. Dzięki wyburzeniu ściany rozległe miejsce ekspozycyjne zyskały m.in. piwa. Umiejscowione zostały w lodówkach z drzwiami oraz na regale – wyspie w kształcie elipsy.  Teraz oprócz znanych marek jest szeroki wybór piw lokalnych oraz rzemieślniczych, których nie sposób nie zauważyć, idąc do kasy.  
 
Na dodatkowej powierzchni znalazło się również miejsce na regał samoobsługowy z winami. – Jeszcze nie jesteśmy narodem, który zna się na winach. Zdecydowaliśmy się więc na regał ogólnodostępny, aby klienci nie stresowali się, próbując dopasować wino do konkretnej potrawy czy na prezent – tłumaczy Witold Kołodziejczak, większościowy udziałowiec spółki Familijny zarządzającej sklepem. 
 
Dla ułatwienia segmenty win (słodkie, wytrawne, półwytrawne itd.) oznaczono różnokolorowymi kropkami, o czym informuje legenda zawieszona na regale. Wydzielenie tego stoiska oraz rozszerzenie asortymentu win spotkało się z dobrym przyjęciem przez klientów, co już widać po obrotach. Praktyka pokazuje, że najpopularniejsze są tu wina do 40 zł.   
 
Kurczaki – strzał w dziesiątkę
W głębi sali sprzedaży widać nowe bonety na mrożonki. Wszystkie włoskiego producenta – firmy Costan, która ma w Polsce przedstawicielstwo. Gdy odwiedzam sklep w połowie października, bonety są jeszcze otwarte,  bo zarządzający sklepem czekają na zamykające je pokrywy. Wcześniej pizze czy mieszanki warzyw były słabo widoczne z uwagi na półkę z produktami komplementarnymi, która przysłaniała ofertę artykułów poniżej.   
 
Z mrożonkami sąsiaduje m.in. stoisko mięsno-wędliniarskie, które we wrześniu wydłużono o 1,5 m, na ścianach pojawiły się zaś biało-zielone płytki. – Tu zawsze jest za mało miejsca – przyznaje Witold Kołodziejczak. Ten dział ze sprzedażą tradycyjną jest najważniejszy w sklepie, bo notuje największe obroty pod względem wartościowym. Na kilogramy sprzedają się tu szynki, kiełbasy cienkie, polędwice, balerony, ale także nowości jak rolada z mozzarellą. Wzrastającym zainteresowaniem cieszą się szynki bez konserwantów.
 
– Mamy bardzo różnorodny profil kupujących. Zauważamy jednak, że rośnie grono osób, które poszukują dobrych, a nawet bardzo dobrych jakościowo produktów. Oni wolą kupić czegoś mniej, ale zdecydowanie lepszego mimo wyższej ceny – mówi Kołodziejczak.
 
Coraz większym zainteresowaniem klientów cieszą się gotowe dania garmażeryjne, których oferta w najbliższym czasie powinna się znacząco rozszerzyć. Zarządzający sklepem prowadzą właśnie negocjacje z nowym dostawcą, który chlubi się m.in. ręcznie robionymi pierogami.
 
Pomiędzy działami mięsno-wędliniarskim a owocowo-warzywnym stanął ostatnio piec do pieczenia kurczaków. – To był strzał w dziesiątkę. Zdarzają się dni, kiedy mamy kolejkę oczekujących na ciepłe kurczaki – przyznaje Kołodziejczak. Na miejscu dopiekane jest też pieczywo.  
 
Samo stoisko z owocami i warzywami również doczekało się nowej aranżacji, choć innowacji wcześniej tu też nie brakowało. Od 2009 r. jest tu regał chłodniczy na co wrażliwsze produkty.        
 
Nowe życie zyskała też podłoga – teraz są tu eleganckie płytki imitujące deski. Patrząc wyżej – nowością jest czarny, podwieszany sufit, którego konstrukcja umożliwiła zawieszenie oznaczeń działów. 
 
Osiem sklepów za rogiem
Przy planowaniu remontu właścicielom przyświecała jedna główna myśl: sklep ma dobrze wyglądać. – Zdawaliśmy sobie sprawę, że będzie nas to sporo kosztowało, a amortyzacja sprzętu jest bardzo długa. Trudno. Cel przecież uświęca środki, a meble wzięliśmy w leasing – wspomina Kołodziejczak.
 
Sklep w tym miejscu działa już od wielu, wielu lat. Wielu miał też najemców. Pawilon wybudowała jeszcze spółdzielnia Społem. Ostatnio remontowany był 10 lat temu. – Dekada w handlu, w tym w jego wyposażeniu, to przepaść – uważa nasz rozmówca.
 
Zmiany  wymusił więc sam rynek, a konkretnie wzrastające oczekiwania klientów oraz niemała konkurencja. Od kilkunastu lat Top Market Familijny sąsiaduje z dużą Biedronką, ale jakoś współżyją sobie zgodnie razem. W ciągu ostatnich pięciu lat powstało w najbliższej okolicy aż osiem nowych sklepów, w tym Carrefour Express, Małpka, Żabka, mięsny, alkoholowy, z pieczywem.   
 
– Musimy się wyróżniać, stąd ciągłe prace nad asortymentem. Konsekwentnie stawiamy na duży wybór mięs i wędlin. Teraz widzimy duże możliwości rozwoju oferty garmażeryjnej oraz innych wyrobów krótkoterminowych. Już mamy gdzie je ładnie wyeksponować – podsumowuje Kołodziejczak.   

SKLEP W LICZBACH
Top Market Familijny
Adres: ul. Andrzejowska 9 02-312 Warszawa
Powierzchnia: 240 mkw. sali sprzedaży 
SKU: 6540
Wartość koszyka: 25 zł (średnio)
Liczba klientów: 750-960 dziennie
Personel: 12 osób

Katarzyna Pierzchała 1558 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.