Likwidacja banderol na wina: branża jest podzielona

Stowarzyszenie Importerów i Dystrybutorów Wina chce likwidacji banderol. Związek Pracodawców Polska Rada Winiarstwa - mówi "nie".

Przypomnijmy. Temat likwidacji banderol z butelek win wraca od kilku lat. Ostatnio pisaliśmy o tym w kwietniu 2017 r. [http://handelextra.pl/artykuly/197891,zp-prw-likwidacja-banderol-tylko-w-przypadku-cydru-i-perry]

Teraz na konferencji Warsaw Enterprise Instytut, która odbyła się w dniu 9.11.2017, a na której znów przedstawiono raport o potrzebie likwidacji banderol, obecna tam wiceminister rozwoju Jadwiga Emilewicz zapowiedziała, że do tej likwidacji dojdzie. Rozporządzenie ministra finansów ma wejść w życie już na początku 2018 r. Pomysł popiera dyrektor generalna Stowarzyszenia Importerów i Dystrybutorów Wina Katarzyna Włodarczyk-Niemyjska, według której dla producentów i importerów oznacza to oszczędności rzędu 300 mln zł rocznie. - Likwidacja banderol na winach usunie największą barierę w rozwoju branży winiarskiej w Polsce. Doprowadzi do ożywienia rynku i ułatwi działanie przedsiębiorcom - oceniła Włodarczyk-Niemyjska.

Tymczasem Związek Pracodawców Polska Rada Winiarstwa (ZP PRW) standardowo z dystansem odnosi się do tej inicjatywy. - ZP PRW wielokrotne wskazywał na wysokie ryzyko rozwoju szarej strefy na skutek likwidacji banderol. Pewnym jest, że w wyniku rezygnacji z banderol, szara strefa rozwinęłaby się szczególnie w obszarze jednostek importujących wyroby w niewielkich ilościach. Zaskakująca zatem wydaje się decyzja Ministerstwa Rozwoju i Ministerstwa Finansów, by obowiązek stosowania znaków akcyzy zlikwidować właśnie w tym najbardziej ryzykownym obszarze, a pozostawić w przypadku wiarygodnych, stabilnych i dużych przedsiębiorstw - komentują członkowie ZP PRW.

I dodają, że sytuacja na rynku w wyniku zakomunikowanej decyzji okaże się niezwykle konsternująca. Część dostępnego na rynku wina opatrzona będzie znakami akcyzy, a część nie. Nietrudno przewidzieć patologiczne zjawiska, które staną się skutkiem takiego stanu rzeczy.

- Część środowiska winiarskiego, która aktywnie działa w kierunku zniesienia obowiązku banderolowania, postuluje o zmiany, bazując na porównaniu rynku wina do rynku piwa i na tej podstawie wyciąga wnioski o przyszłości bez banderol. Jest to wielki błąd. Rynki piwa i wina to dwa diametralnie różne sektory. W przypadku piwa udział importu w zaopatrzeniu rynku jest niewielki – stanowi jedynie 2 proc., nie dziwi więc, że nielegalny import nie stanowi w tym wypadku problemu. Rynek wina wygląda zupełnie inaczej - tu produkcja krajowa jest marginalna, praktycznie całość win pochodzi z eksportu. Traktowanie tych rynków jako analogiczne nie ma w związku z powyższym racjonalnych podstaw - czytamy w stanowisku ZP PRW. 

I dalej: Podstawowy problem, którego się spodziewamy jest związany z bardzo wysokim limitem wwozu wina, objętym zwolnieniem z akcyzy. Wynosi on 90 litrów wina na osobę. Nie jest więc trudno zorganizować w świetle prawa transport dużych ilości wina, które następnie zostanie wprowadzone do obrotu na terenie kraju. Brak banderol uniemożliwi jego kontrolę. Potencjalnym odbiorcą przywiezionego wina jest rynek HORECA, gdzie sprzedaż pozyskanego w ten sposób alkoholu nie stanowi problemu. W opinii ZP PRW jest to bardzo poważne zagrożenie, wobec czego członkowie ZP PRW jednogłośnie opowiadają się przeciwko zniesieniu banderol.

Warsaw Enterprise Institute (fundacja, której założycielami są Robert Gwiazdowski, Cezary Kaźmierczak i Tomasz Pruszczyński koncentrująca swoje aktywności m.in. wokół gospdarki) zaleca natomiast jak "najszybsze zwolnienie przedsiębiorców i importerów wina z obowiązku nanoszenia papierowych znaków akcyzy, tak jak ma to miejsce w przypadku piwa oraz jak jest to planowane w stosunku do cydrów". 

Jak podkreślają, Polska jest jednym z niewielu państw członkowskich Unii Europejskiej, w których istnieje obowiązek oznaczania win znakiem akcyzy, czyli papierową banderolą. Do tej grupy poza naszym krajem zaliczają się tylko trzy z dwudziestu ośmiu państw wspólnoty: Litwa i Łotwa, z systemami zbliżonymi do naszego oraz Węgry, gdzie jednak banderolowane jest jedynie wino sprzedawane w opakowaniach o pojemności powyżej 2l a wino stołowe jest objęte zerową stawką akcyzy. Ostatnim krajem, który zniósł obowiązek nakładania akcyzy w Europie była Grecja. Przed nią z akcyzy zrezygnowała Chorwacja, Portugalia, Bułgaria, Luksemburg, Hiszpania, Słowenia, Włochy i Cypr. W większości wymienionych państw, system banderol nie gwarantował pełnej kontroli i wpływu  z akcyzy, generował natomiast ogromne koszty administracyjne i osłabienie konkurencyjności rynku.

Proces banderolowania jest długi i żmudny. Importerzy wina kupują banderole, następnie muszą je zapakować i wysyłać specjalną przesyłką do producentów. Według obowiązującego prawa, każda butelka importowanego wina musi mieć bowiem założoną banderolę w kraju, z którego pochodzi. Dodatkowo banderole są ważne tylko 12 miesięcy od momentu odbioru do momentu wprowadzenia wyrobu na polski obszar. Jeśli więc transport nie dotrze do Polski (co się zdarza przy imporcie wina na przykład z Ameryki Południowej), banderole tracą ważność. Wówczas trzeba kupić nowe, legalizacyjne, a stare zwrócić. To kosztowny i czasochłonny proces.

Wielkość polskiego rynku win gronowych w 2016 r. szacowana jest na ok. 135 mln litrów, a wartość na 2,46 mld zł. Szacunkowo działa na nim ponad 800 importerów. W przeciwieństwie do alkoholi wysokoprocentowych i piw, niemal całość win gronowych obecnych na polskim rynku pochodzi z importu i wymiany wewnątrzwspólnotowej.

 

 

Ilona Mrozowska 2076 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.