Hurt tylko z detalem

- Sklepy niezwiązane z mocnym graczem hurtowym będą nadal wypadały z rynku - mówi Krzysztof Tokarz, prezes GK Specjał.

Jakie widzi pan perspektywy przed klasycznie pojmowanym hurtem? Czy jest on w stanie przetrwać w dotychczasowym kształcie?
Hurt spożywczy działający samodzielnie, bez współpracy z powiązanymi z nim, przede wszystkim w formie franczyzowej, sklepami detalicznymi, nie ma przed sobą jasnych perspektyw. Sądzę, że w dotychczasowym kształcie nie będzie miał większych szans na przetrwanie i będzie się musiał przekształcić w swoiste centra logistyczne współpracujące z dużymi operatorami mającymi silne detaliczne zaplecze franczyzowe.

Ocenia się jednak, że ponad połowa placówek detalicznych wciąż ma charakter sklepów niezależnych. Czyli proces, o którym pan mówi, jest jeszcze stosunkowo mało zaawansowany?
To tylko statystyka. Jeżeli przyjrzymy się dobrze zorganizowanym placówkom detalicznym, nowoczesnym i świetnie prowadzonym, to okaże się, że większość z nich działa w ramach czy to sieci franczyzowych, czy grup zakupowych, czy innych form współpracy. Dobrych niezależnych sklepów jest wyraźnie coraz mniej i tendencja ta będzie się utrzymywała. Sklepy niezwiązane z mocnym graczem hurtowym będą nadal wypadały z rynku. Przetrwają natomiast z pewnością sklepy o charakterze specjalistycznym, które cieszą się wśród klientów coraz większym zainteresowaniem.

Jak długo potrwają procesy, o których tu mówimy?
To zależy od kilku czynników. Jako pierwszy z nich wymieniłbym gotowość do współpracy ze strony producentów i dostawców. Ich postępowanie będzie miało znaczący wpływ na proces przystępowania sklepów do różnych form zorganizowanego handlu. Drugi element to atrakcyjność oferty franczyzowej, z jaką będziemy mieli do czynienia w najbliższych latach. Czynnik trzeci zaś to warunki zewnętrzne, w jakich przyjdzie działać detalowi i dystrybutorom. Chodzi zarówno o rozwiązania prawne, jak i otoczenie ekonomiczne czy rentowność działalności. Sklepy detaliczne to przecież małe przedsiębiorstwa, dla których działanie w mało stabilnym otoczeniu stanowi ogromny kłopot. Duże firmy o wiele lepiej dostosowują się do zmieniających się warunków i wspierają swoich partnerów. Tak jak i my to czynimy poprzez szkolenia czy nawet bezpośrednie wsparcie naszych koordynatorów. Sklepy niezależne nie zawsze będą w stanie sobie z takimi problemami poradzić. W tej sytuacji trudno precyzyjnie odpowiedzieć na pytanie o to, jak długo zmiany przez nas omawiane potrwają. Sądzę jednak, że stanie się to w przedziale od 5 do 10 lat.

Mamy niezłą koniunkturę w gospodarce, konsumpcja rośnie, poziom zadowolenia konsumentów także. Czy odczuwacie te czynniki w waszej codziennej działalności?
Wyniki sprzedażowe są naprawdę doskonałe, w sierpniu zaś nawet historycznie rekordowe. Oceniamy, że obroty były w tym okresie wyższe nawet o 10 proc., niż zakładaliśmy. Plan przewidywał wzrost rzędu 5 proc. w stosunku do roku poprzedniego, mamy natomiast ponad 15-proc. wzrost. Także we wrześniu wyniki sprzedaży są o około 5 proc. lepsze, niż planowaliśmy. Tak więc cały III kwartał będzie wyraźnie lepszy, niżby wynikało z naszych założeń. Gorzej kształtują się uzyskane przez nas marże, ale pozostałe parametry finansowe uważam za satysfakcjonujące. Ta koniunktura dotyczy przede wszystkim sprzedaży hurtowej oraz sklepów detalicznych, jest wyraźnie wyższa, niż przewidywaliśmy w planie na ten okres.

Na ile to efekt sytuacji gospodarczej i poprawy kondycji finansowej konsumentów?
Chciałbym wierzyć, że to przede wszystkim nasza zasługa, a nie efekt czynników zewnętrznych. Świadczyć może o tym fakt, iż obecne tempo wzrostu sprzedaży jest wyraźnie wyższe niż w okresie po wprowadzeniu przez rząd przed rokiem programu 500+. Wtedy też mieliśmy do czynienia ze wzrostem sprzedaży, jednak to, co dzieje się obecnie, przekracza plany. Sądzę więc, że nie tylko sytuacja gospodarcza i aktualna koniunktura leżą u podstaw naszych obecnych wyników. Przecież przez ostatnich kilka lat realizowaliśmy programy mające na celu uporządkowanie firmy i poprawę jej efektywności. Myślę, że w dużej mierze to właśnie zadecydowało o tak doskonałych wynikach sprzedażowych. Chociaż przyznam szczerze, że czasami byłbym zadowolony z pewnego „schłodzenia” obecnej koniunktury.

Dlaczego?
Gwałtowny wzrost obrotów odbija się niekorzystnie na systemie naszej logistyki, która okazała się nie zawsze gotowa na tak zwiększoną sprzedaż. W porządkowanie logistycznej strony naszej działalności włożyliśmy wiele wysiłku, okazało się jednak, że niekiedy nie jest ona w stanie podołać zwiększonym obowiązkom. Tym bardziej iż obecny wzrost generowany jest przede wszystkim przez produkty najcięższe, takie jak piwo, napoje, soki. I tu daje o sobie znać niedobór rąk do pracy. Pod względem informatycznym czy technicznym organizacja logistyki spełnia nasze oczekiwania. Cóż z tego jednak, jeśli brakuje ludzi czy to do kompletacji wysyłki, czy przerzucenia ciężkiego towaru z półek magazynowych do samochodu itp. Oczywiście wszystko zależy od oddziału. Są takie, w których sytuacja się stabilizuje, np. we Wrocławiu, w wielu jednak wciąż borykamy się z kłopotami, które na bieżąco staramy się rozwiązywać. Stąd moje nieco żartobliwe „marzenie” o schłodzeniu koniunktury.

Na rynku detalicznym mamy do czynienia  z jednej strony z rozwojem sieci dyskontowych, z drugiej zaś z ostrą konkurencją między dziesiątkami operatorów franczyzowych oferujących detalistom swoje usługi. Jak w tej sytuacji przebiega pozyskiwanie nowych sklepów do sieci Nasz Sklep i Livio?
Sytuacja rzeczywiście nie jest łatwa, i to nie tyle ze względu na konkurencję innych sieci, ile raczej z uwagi na to, iż nasila się proces zamykania wielu tradycyjnych placówek handlowych. Zarówno niezależnych, jak i zrzeszonych w sieciach, także naszych. To nie tylko efekt konkurencji dyskontów, ale też naturalnej zmiany pokoleniowej, a właściwie jej braku – właściciele placówek handlowych przechodzą na emeryturę, a dzieci nie chcą przejmować biznesu i sklep zostaje zamknięty. Mija przecież prawie 30 lat od czasu boomu handlowego z okresu przełomu polityczno-gospodarczego i ci, którzy wtedy rozpoczęli działalność, nie są przecież wciąż młodzi. To powoduje, że rozwój sieci franczyzowych może ulec zahamowaniu, bo wiele placówek po prostu wypada z rynku. W naszym przypadki udaje się pozyskiwać wyraźnie większą liczbę franczyzobiorców niż  liczba sklepów wychodzących z sieci. Na rynku rzeczywiście nie jest łatwo, jednak przyrost liczby placówek zarówno w sieciach Nasz Sklep, jak i Livio jest, jak na obecne warunki, zadowalający.

Czy przewiduje pan rozwój sieci sklepów własnych grupy?
Nie dążymy specjalnie do rozwoju tej części naszej działalności detalicznej. Nie budujemy nowych sklepów. Ponieważ jednak zdarzają się sytuacje, że nasi partnerzy detaliczni chcą z różnych powodów zrezygnować w prowadzenia dalszej działalności i oferują nam przejęcie sklepu, zdarza się, że taki sklep jako nasz własny wejdzie w struktury naszych sieci franczyzowych. Staramy się także poszukiwać dla takich placówek nowych franczyzobiorców, a nie przejmować je na własność.

Jakie plany na najbliższy czas ma GK Specjał?
Chcemy jak najlepiej wykorzystać obecną koniunkturę i rozwijać się jeszcze dynamiczniej niż dotychczas. Stawiamy przede wszystkim na rynek detaliczny. Rozwój naszych sieci franczyzowych i sieci sklepów własnych zapewni także rozwój operacji hurtowych. To wszystko głównie w ramach rozwoju organicznego, chociaż przyznam, że wciąż liczymy na fuzje i przejęcia, które mogą wyraźnie ten rozwój firmy przyspieszyć. Oceniam, że blisko 30 proc. swojego czasu i wielu osób z firmy poświęcone jest tym właśnie sprawom. Liczę na to, że działania te przyniosą naprawdę satysfakcjonujące efekty.

Rozmawiał Witold Nartowski (fragment wywiadu ukazał się w kwartalniku GK Specjał)

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.