Zakaz handlu w niedziele negatywnie odbije się na małych sklepach

- Nie jesteśmy za siłowymi rozwiązaniami, które zagrażają gospodarce - mówi Tomasz Wróblewski, prezes zarządu think tanku Warsaw Enterprise Institute (WEI).

- Wolimy dawać prawa i przywileje pracownikom, którzy jeśli będą chcieli, to z nich skorzystają. Dlatego też rekomendujemy wprowadzenie dwóch wolnych niedziel w miesiącu - zaznacza Tomasz Wróblewski. 

Warsaw Enterprise Institute (WEI) opublikował we wtorek raport „Zakaz handlu w niedzielę. Konsekwencje dla polskiej gospodarki. Analiza i rekomendacje WEI”.

- Jesteśmy przeciwni radykalnym rozwiązaniom, bez testów i okresów testowych. Wolimy takie, które pogodzi oczekiwania przedsiębiorców branży handlowej, pracowników oraz konsumentów – mówi Wróblewski. Wraz z Kamilem Rybikowskim, ekspertem WEI i autorem raportu, wskazali wczoraj na konferencji prasowej potencjalne zagrożenia wynikające z planowanej ustawy ograniczającej handel w niedziele. Ich zdaniem wejście jej w życie spowoduje wiele szkód dla gospodarki i dla społeczeństwa.

Powołują się przy tym na raport PwC, z którego wynika, że wskutek wprowadzenia zakazu pracę straci około 38 tysięcy osób, w szczególności problemy ze znalezieniem zatrudnienia w handlu mogą mieć pracownicy dorywczy. - Zakaz handlu w niedziele dotknąłby także producentów i dostawców towarów do jednostek handlowych oraz firmy z branży transportowej i logistycznej – mówił Rybikowski.

Według danych PwC dla całego sektora handlu strata może wynieść nawet 9 mld zł. - Nietrafiony wydaje się także argument o rzekomych korzyściach dla małych sklepów, które miałby zostać beneficjentami nowego prawa – podkreślał Wróblewski. - Jak pokazuje przypadek funkcjonującego już dziś ograniczenia handlu w święta, zamknięcie większości sklepów przykłada się na ogólny spadek obrotów, a nie ich dywersyfikacje. To oznacza, że nawet pomimo zamknięcia w niedziele dużych centrów handlowych i supermarketów, małe sklepy nie odczują zauważalnych korzyści – uważa prezes zarządu WEI.

Kamil Rybikowski uważa ponadto, że proponowane zmiany w prawie o handlu w niedziele mogą także wpłynąć na zwiększenie zmarnowanej żywności już zakupionej. - Po planowanych zmianach wśród konsumentów może powszechnie występować zjawisko kupowania na „zapas” z obawy przed perspektywą wystąpienia domowych braków w produktach w okresie utrudnionej możliwości ich szybkiego dokupienia – uważa ekspert WEI.

I podaje konkrety: już dzisiaj Polska jest jednym z niechlubnych liderów w liczbie marnowanej żywności. Rocznie marnuje się w naszym kraju 9 mln ton żywności, w tym 62 proc. wyprodukowanego pieczywa, 47 proc. owoców i 46 proc. wędlin.

Zdaniem przedstawicieli WEI zakaz handlu zmusiłby także konsumentów do zmiany utartych przyzwyczajeń i zmniejszenia komfortu robienia zakupów poprzez choćby większy ruch i dłuższe kolejki w dniach poprzedzających wolną od handlu niedziele. - Wiele placówek handlowych ma ograniczone możliwości infrastrukturalne, które nie pozwalają na stworzenie w te dni nowych kas czy też miejsc parkingowych - podkreślają.

WEI opowiada się więc za rozwiązaniem, które pogodzi większość oczekiwań przedsiębiorców branży handlowej, jej pracowników oraz konsumentów oraz apeluje o wstrzymanie się od nagłych i nieprzemyślanych działań w tej sprawie.

Ze wszystkich pojawiających się propozycji kompromisowych (handel w dwie niedziele w miesiącu, handel w każdą niedziele do godz. 13, oddanie prawa do decydowania samorządom), eksperci WEI za najlepszą uznają wpisanie do Kodeksu Pracy obowiązku dania wolnego pracownikowi handlu w co najmniej dwie niedziele w miesiącu.

- Propozycja ta chroni prawa pracownicza a jednocześnie nie doprowadza do zamknięcia placówek handlowych, ze wszystkimi negatywnymi konsekwencjami. Takie rozwiązanie cieszy się także bardzo dużym poparciem społecznym, opowiada się za nim 76 proc. badanych – argumentuje Wróblewski.

Według niego możliwym rozwiązaniem jest też ograniczenie pracy sklepów do jednej zmiany pozostawiając wybór przedsiębiorcom. - Choć jest to rozwiązanie mniej komfortowe dla konsumentów niż proponowane zmiany w Kodeksie Pracy, to jednak lepsze niż rozwiązanie forsowane przez rząd (zakaz handlu w co drugą niedzielę). A z punktu widzenia pracowników wymaga takiej samej ilości godzin pracy w niedzielę (cały dzień w pełnym wymiarze przez dwie niedziele w miesiącu vs. praca do godziny 13 w każdą) - wyjaśnia.

Zdaniem autora raportu warta rozważenia jest także propozycja wypłacania przez pracodawców dodatku do wynagrodzenie dla pracownika za pracę w niedziele. Podkreśla on, że propozycja ograniczenia handlu w niedziele nie spotkała się – wbrew oczekiwaniom wnioskodawców projektu ustawy - z szerokim poparciem społecznym, nawet w obrębie pracowników handlu czy innych podmiotów związkowych. Według sondażu SW Reserch jedynie niewiele ponad 1/4 ankietowanych popiera zakaz handlu w niedzielę.

- Dodatkowo wychodzi on na przekór europejskim tendencjom, które raczej zmierzają do liberalizacji prawa do handlowania w niedziele niż do zwiększania obostrzeń – podkreśla Kamil Rybikowski, który dodaje, że w 18 krajach Unii Europejskiej, w tym w prawie wszystkich nowych krajach członkowskich (wyjątkiem jest Cypr, gdzie jednak zakaz wyłączony jest od maja do października dla potrzeb turystyki) obowiązuje pełna dowolność w otwieraniu sklepów w niedziele.

Projekt ustawy ograniczającej handel w niedziele został skierowany w Sejmie do drugiego czytania, które ma odbyć się w najbliższy czwartek (9.11). Projekt zakłada, że handel ma być dozwolony w drugą i czwartą niedzielę miesiąca oraz w dwie kolejne niedziele poprzedzające pierwszy dzień Bożego Narodzenia, o czym szerzej pisaliśmy tutaj: http://handelextra.pl/artykuly/204805,komisja-przyjela-projekt-ustawy-ograniczajacej-handel-w-niedziele.

Pierwotna wersja projektu autorstwa Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej, w którego skład wchodzi m.in. NSZZ "Solidarność", zakładała zakaz handlu w każdą niedzielę w miesiącu w większości placówek handlowych, choć z pewnymi odstępstwami. Projekt trafił do Sejmu jesienią ubiegłego roku.

Obecnie przewiduje on wejście w życie ustawy 1 stycznia 2018 r. Może to się jednak opóźnić z uwagi na opinię Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które uważa, że niektóre proponowane zmiany wymagają notyfikacji Komisji Europejskiej.

W opinii skierowanej do Beaty Mazurek, przewodniczącej sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny napisano, że: „projektowana ustawa przewiduje objęcie zakazem handlu w wyznaczonych dniach sprzedaży w sklepach i platformach internetowych. Biorąc pod uwagę, że handel elektroniczny stanowi usługę społeczeństwa informacyjnego wydaje się, że zakaz tego rodzaju może zostać uznany za zasadę dotyczącą usług społeczeństwa informacyjnego zdefiniowaną w art. 1 lit. e) dyrektywy 2015/1535 ustanawiającej procedurę udzielania informacji w dziedzinie przepisów technicznych oraz zasad dotyczących usług społeczeństwa informacyjnego”.

W takim przypadku konieczna byłaby notyfikacja projektu zgodnie z wymogami określonymi w art. 5 i 6 dyrektywy 2015/1535, co może być trudne do uzyskania i czasochłonne. Najprawdopodobniej partia PiS, nie chcąc opóźniać wejścia w życie ustawy, całkowicie wykluczy z niej sprzedaż przez internet.

 

Katarzyna Pierzchała 1501 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.