Warszawa mówi "tak" ograniczeniom w sprzedaży alkoholu

- Kompetencje rad gmin w tym zakresie powinny zostać rozszerzone - mówi nam Beata Wiśniewska, podinspektor Urzędu miasta Warszawy.

W Sejmie pojawił się projekt ustawy ograniczający sprzedaż alkoholu w sklepach. Daje on szersze możliwości regulowania tego przez gminy – będą one decydować, kto może otrzymać zezwolenie na handel nawet napojami niskoprocentowymi (piwo) i w jakich godzinach może je sprzedawać.

Zapytaliśmy przedstawicieli Urzędu Miasta Warszawy, czy popierają proponowane przez rząd zmiany w prawie. - Aktualnie rada gminy [Rada mst. Warszawy – przyp. red.] ma kompetencje do ustalania na terenie miasta liczby punktów sprzedaży napojów o zawartości powyżej 4,5 proc. alkoholu, z wyjątkiem piwa. Kompetencje rad gmin w tym zakresie powinny zostać rozszerzone – mówi nam Beata Wiśniewska, podinspektor Urzędu miasta Warszawy. I przyznaje, że do urzędu wpływają informacje od mieszkańców o uciążliwościach i zakłóceniach porządku publicznego w związku ze spożywaniem napojów alkoholowych w miejscach publicznych, nie jest jednak odnotowane zwiększanie się liczby tych zgłoszeń.

Na dzień 27 października 2017 r. zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych o zawartości powyżej 4,5 proc. alkoholu, a więc z wyjątkiem piwa, ma 2855 sklepów w Warszawie (sklepy monopolowe, monopolowo-spożywcze, spożywcze itp.). W tej liczbie nie zostały uwzględnione placówki, dla których wydane zostały zezwolenia wyłącznie na napoje niskoprocentowe, w tym piwo. W stosunku do 2016 r. w tym roku przybyło ok. 50 sklepów w skali miasta. Najwięcej sklepów ze sprzedażą napojów alkoholowych znajduje się w dzielnicach: Mokotów, Śródmieście, Praga Południe, Wola i Ursynów.

Projekt nowelizacji Ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi został wniesiony do Sejmu przez grupę posłów PiS. Znajduje się w nim wiele nowych zapisów, w tym m.in. przyznanie władzom gmin możliwość ustanawiania w drodze uchwały nocnej prohibicji, czyli zakazu sprzedaży alkoholi między godziną 22.00 a 06.00 rano. Propozycje te już skrytykował Waldemar Nowakowski, prezes Polskiej Izby Handlu. - Ta ustawa uderza w zwykłe sklepy spożywcze, które nieraz są otwarte do godziny 23.00 lub 24.00. Jeżeli zakaże się sprzedaży alkoholu po godzinie 22.00, w ostatniej godzinie działania takiego sklepu nie będzie można sprzedawać dostępnego asortymentu. Może to stwarzać niebezpieczne sytuacje dla sprzedawców – prowokować do agresywnych zachowań klientów, którym ekspedienci będą musieli tłumaczyć, że nie mogą sprzedać alkoholu o godzinie 22.05, mimo że jest on dostępny w sklepie na wyciągnięcie ręki. Warto godziny ograniczeń dopasować do godzin działania normalnych sklepów spożywczych – uważa Waldemar Nowakowski.

Wedle projektu nowej ustawy gminy też będą mogły samodzielnie decydować o ilości placówek sprzedających każdy alkohol również ten słabszy, czyli poniżej 4,5 proc., w tym piwo. Obecnie mogą decydować tylko o liczbie punktów sprzedających mocne alkohole.

Posłowie chcą także całkowitego zakaza spożywania alkoholu w miejscach publicznych poza lokalizacjami wskazanymi przez gminy.

31,6 mld zł rocznie, tyle według Nielsena, Polacy wydają rocznie na wszelkiej maści alkohole. Najwięcej na piwo i wódkę.

Ilona Mrozowska 2022 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.