Partia Nowoczesna złożyła nowy projekt ustawy w sprawie handlu w niedziele

17 października br. do Sejmu trafił nowy projekt ustawy o ograniczeniu wykonywania pracy w placówkach handlowych. Ma on zagwarantować wszystkim pracownikom zatrudnionym w handlu dwie wolne niedziele w miesiącu, ale bez konieczności zamykania sklepów.

Propozycja Nowoczesnej umożliwia placówkom handlowym prowadzenie działalności handlowej we wszystkie dni tygodnia. Zobowiązuje jednak do zapewnienia pracownikom możliwości wypoczynku w przynajmniej dwie niedziele miesiąca - wynika z uzasadnienia poselskiego projektu.

Jak podkreślono w uzasadnieniu do projektu, który został zamieszczony na stronach sejmowych "ustawa stanowi alternatywę dla obywatelskiego projektu ustawy ograniczającej handel w niedzielę oraz poselskich poprawek do niej ograniczających zakaz do dwóch niedziel w miesiącu".

Zgodnie z projektem obywatelskim handel w niedzielę w większości placówek miałby być zakazany. W Sejmie podkomisja ds. rynku pracy, która pracowała nad tym projektem wprowadziła poprawkę ograniczającą handel do dwóch niedziel w miesiącu - byłby dozwolony w drugą i czwartą niedzielę każdego miesiąca. Propozycja Nowoczesnej "pozwala osiągnąć cel zakładany przez autorów projektu obywatelskiego oraz poprawek (...), nie wywołując jednak jego negatywnych skutków".

Jak czytamy w uzasadnieniu do projektu „umożliwia on placówkom handlowym prowadzenie działalności handlowej we wszystkie dni tygodnia przy jednoczesnym zobowiązaniu ich do zapewnienia pracownikom możliwości wypoczynku w przynajmniej dwie niedziele miesiąca". Zdaniem Nowoczesnej, jest to możliwe z pomocą odpowiedniego planowania grafiku pracy poszczególnych pracowników.

Jak podkreślono w projekcie, nie wymusza on zamknięcia lokali handlowych oraz nie zakazuje pracy w niedzielę osobom godzącym się na nią z powodu preferencji osobistych. „Nie jest też próbą paternalistycznej ingerencji państwa w prywatne decyzje konsumentów dotyczące preferowanego dnia zakupów" – dodano.

Nowoczesna zwróciła uwagę, że przyzwolenie na pracę w niedziele w przypadku handlu dotyczy przede wszystkim młodzieży uczącej się lub studiującej w trybie dziennym, której taka praca daje szansę pokrycia choć części kosztów nauki i utrzymania, oraz zdobycie pierwszych oszczędności.

Zdaniem autorów projektu, proponowana ustawa stanowi uproszczoną realizację projektu zakazującego handlu w niedzielę. "Zakaz handlu stanowi głęboką ingerencję w regulację branżową (...). Wprowadzenie definitywnego zakazu handlu w niedzielę grozi utratą pracy przez 85 tys. osób zatrudnionych w ramach sektora handlowego oraz ich podwykonawców, czy dostawców" - podkreślono w uzasadnieniu.

Nowoczesna podkreśla, że "proponowane rozwiązanie wpisuje się w potrzebę społeczną, potwierdzoną w wynikach badań pracowni TNS z marca 2017 r., gdzie 60 proc. Polaków nie chce wprowadzenia zakazu handlu w niedzielę".

Proponowane rozwiązanie - zdaniem wnioskodawców - pozwala na ciągłość prowadzenia działalności handlowej i przekłada się na codzienne wpływy do budżetu z tytułu opodatkowania handlu. Nowoczesna przytoczyła w uzasadnieniu raport PwC, z którego wynika, że wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę oznacza zmniejszenie wpływów do budżetu o 2 mld zł z racji podatku PIT i CIT.

Jak dodano, wpływy z handlu są podstawą wpływów z VAT. Budżet państwa opiera się na podatku VAT, wraz z akcyzą stanowi 2/3 wartości całościowych wpływów do budżetu państwa. Zatem - w opinii Nowoczesnej - projekt ten pozwala zabezpieczyć budżet państwa przed brakiem ciągłości wpływów podatkowych.

Nowoczesna zaproponowała także mniejsze grzywny za nieprzestrzeganie prawa. Według poselskiego projektu maksymalna wysokość kary miałaby wynosić 30 tys. zł, a nie - tak jak zaproponowała sejmowa podkomisja ds. rynku pracy - 100 tys. zł.

Z propozycją zagwarantowania pracownikom dwóch wolnych niedziel w miesiącu, dzięki odpowiedniej nowelizacji Kodeksu pracy, występowała już branża handlowo-usługowa (wspólne stanowisko zostało przedstawione Minister Elżbiecie Rafalskiej 30 czerwca br.).

W opinii NSZZ "Solidarność", było to jednak rozwiązanie chroniące jedynie pracowników zatrudnionych na umowę o pracę i z tego właśnie względu nie do przyjęcia w kontekście chęci ochrony wszystkich osób pracujących w handlu.

Złożony właśnie przez partię Nowoczesna projekt ustawy, ma zabezpieczać interesy wszystkich osób zatrudnionych w handlu, które po jego przyjęciu będą miały dwie wolne niedziele od pracy, niezależnie od tego, w jakiej formie są zatrudnione – czyli zarówno osoby na umowie o pracę, jak i na umowie zlecenie.

Nowa propozycja ma na celu rzeczywistą ochronę pracowników, w przeciwieństwie do projektu NSZZ Solidarność, który – według PRCH - w ostatnich dniach został wprost przedstawiony jako forma ochrony małych sklepów. Jak stwierdził m.in. przewodniczący podkomisji ds. rynku pracy poseł Janusz Śniadek „istotą tej ustawy jest to, żeby ograniczyć handel w sklepach wielkopowierzchniowych, wykorzystujących swoją przewagę konkurencyjną i w ten sposób tworzących monopol, odbierających obroty małym sklepom osiedlowym i tak naprawdę zabijających te sklepiki”.

Według PRCH podobny cel przyświecał pomysłodawcom wprowadzanie zakazu handlu na Węgrzech, gdzie na wskutek wzrostu obrotów w czwartek i piątek wiele sieci handlowych wydłużyło godziny pracy od poniedziałku do soboty oraz wprowadziło liczne obniżki cen, mające na celu przyciągnięcie klientów w inne dni tygodnia. W efekcie – w opinii PRCH - Węgrzy kupowali jedzenie na zapas, a małe sklepy, które mogły być otwarte w niedziele, zaczęły plajtować na niespotykaną skalę. Ich właściciele zasilili natomiast grono osób bezrobotnych, które straciły pracę w konsekwencji wprowadzenia zakazu.

Nowa propozycja Nowoczesnej jest również odpowiedzią na coraz większe obawy przedsiębiorców, pracowników oraz społeczeństwa, związane z planowanym zamykaniem sklepów w każdą pierwszą i trzecią niedzielę miesiąca. Już teraz prawie 60 proc. Polaków nie popiera wprowadzenia zakazu handlu w niedziele (badanie SW Research dla rp.pl), mimo że nie wszyscy są jeszcze świadomi, jak w praktyce będzie wyglądał zakaz.

Według Radosława Knapa, dyrektora generalnego PRCH pomysłodawcy zakazu zapomnieli bowiem sprawdzić, że w niektórych miesiącach jest aż 5 niedziel. Oznacza to, że w na przełomie kwietnia i maja, lipca, sierpnia, września i października oraz w listopadzie, sklepy będą zamykane trzy razy w ciągu miesiąca. Dodając do tego obowiązujące już dni wolne od pracy – jak np. 1 i 3 maja, czy 11 listopada – przyszły rok może stanowić prawdziwe wyzwanie logistyczne.

- Złożony właśnie nowy projekt ustawy jest w naszej opinii rzeczywiście kompromisową propozycją. Z jednej strony gwarantuje pracownikom handlu dwie wolne niedziele w miesiącu, co ważne, bez względu na formę zatrudnienia – komentuje Knap. - Z drugiej natomiast nie robi tego kosztem osób, które chcą pracować w weekendy, jak np. studenci czy emeryci oraz kosztem przedsiębiorców, którzy właśnie w weekendy mają najwięcej klientów, jak ma to miejsce w przypadku miejscowości turystycznych, przygranicznych czy właścicieli sklepów zlokalizowanych w centrach handlowych – podsumowuje.

 

Katarzyna Pierzchała 1504 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.