Z wizytą w sklepie. Wesoły Żuczek

Student prawa próbuje swoich sił w handlu. Ma już dwa sklepy.

Jakub Bełtowicz – być może jeszcze nieraz o nim usłyszymy. Właśnie uzyskał licencjat z dyplomacji europejskiej na Uniwersytecie Wrocławskim, a w październiku rozpoczyna zaocznie studia prawnicze. Jednocześnie jest założycielem małopolskiego Wesołego Żuczka.
 
Tradycja od pokoleń
Handel w jego rodzinie zakorzeniony jest już od kilku pokoleń. Począwszy od pradziadka Piotra, który po wojnie utrzymywał rodzinę z handlu krowami, cielętami i końmi, a w latach 80. trudnił się sprzedażą... alkoholu. „Geny handlowe” przejął po nim syn Marian (dziadek Jakuba Bełtowicza). Handlował młodą wołowiną, a później prowadził warzywniak. Mama młodego detalisty pracuje w handlu „od zawsze”, a ojciec za młodu również handlował warzywami, które woził na giełdę do Krakowa starą nysą. 

Jakub Bełtowicz pierwsze kroki stawiał więc na targach, wystawach, pomagając w sprzedaży miodu tacie, który od wielu lat prowadzi pasiekę. – Na sukces naszej Pasieki Kordecki & Wnukowie ciężko pracuje cała rodzina. Sami krok po kroku wypracowywaliśmy każdy szczegół, tworząc własną, rozpoznawalną, a co najważniejsze, docenianą przez klientów markę – mówi Jakub Bełtowicz. 

Wesoły Żuczek również powstał rok temu dzięki wspólnym staraniom członków rodziny. Drugi sklep został otwarty 1 kwietnia br. w Święcicach, czyli pół roku po otwarciu pierwszego w Kalinie Wielkiej. – Zaczynając działalność, wyszedłem z założenia, że będę chciał ją rozwijać, więc nazwa Sieć sklepów rodzinnych Wesoły Żuczek jest zamierzona – tłumaczy Bełtowicz, który – jak sam twierdzi – wprowadził nową jakość w sklepach, które przejął po poprzednich właścicielach.

Teraz obydwie placówki są samoobsługowe, choć ich powierzchnie nie przekraczają 60 mkw. Oferują wszystko to, czego wymagają klienci mniejszych miejscowości, czyli zarówno artykuły spożywcze, jak i przemysłowe. 

– Słuchamy klientów. Jeśli im czegoś brakuje, przeszukujemy hurtownie – przyznaje detalista. – Chcę, aby w moich sklepach każdy – w tym mama, tata i dziecko – znalazł coś dla siebie – wyjaśnia młody przedsiębiorca, który z racji wieku nie wyobraża sobie prowadzenia biznesu bez wsparcia nowych technologii. Dlatego też jego sklepy są spięte systemem informatycznym. Z zapałem działa też w Facebooku, gdzie zamieszcza informacje o promocjach, nowych gazetkach oraz aktywnościach. 

– Od innych sklepów odróżniamy się przede wszystkim fachową i miłą obsługą oraz skrupulatnie dobranym asortymentem – mówi Bełtowicz, który zatrudnia cztery osoby, po jednej na zmianie w każdym sklepie.
Jako swoją bezpośrednią konkurencję postrzega sklepy obwoźne, Biedronkę, Delikatesy Centrum, Intermarche i Lidl w Miechowie.
 
To wszystko dzięki babci 
Jego starania już zostały docenione. Klienci sklepów zgłosili je do tegorocznego konkursu Mistrzowie Handlu 2017, organizowanego przez „Gazetę Krakowską”. W SMS-owym plebiscycie w kategorii Sprzedawca Roku powiatu miechowskiego najlepszym pracownikiem została Alina Madej-Nitwinko, najstarszy stażem pracownik Wesołego Żuczka ze Święcic. Nagrodzono również sklep tej sieci – placówka z Kaliny Wielkiej została okrzyknięta Najlepszym Sklepem w powiecie miechowskim. 

Podczas gali wręczenia nagród, która odbyła się w połowie września, detalista był nieobecny. Nagrody w jego imieniu odebrała babcia Krystyna.

– My wszyscy pracowaliśmy w handlu – mówiła, cytowana przez gazetę. – I Kubuś też zapragnął zostać handlowcem. Na początku myślał może, że to zabawa. Ale teraz przekonał się, że to ciężka praca. Która się opłaca. Sklep w Kalinie Wielkiej istnieje dopiero od roku, a już został doceniony – cieszyła się. 
Jak przyznaje Bełtowicz w rozmowie z „Handlem”, to właśnie dzięki babci udaje mu się połączyć naukę z zarządzaniem sklepami. – Babcia ma na wszystko baczenie – przyznaje detalista. Jest on wyznawcą dewizy „jak się nie rozwijasz, to się zwijasz”, dlatego bacznie śledzi doniesienia o wolnych lokalach handlowych. – Nie mam jasno wytyczonego celu, ile docelowo chcę mieć sklepów. Czas pokaże – mówi Bełtowicz, który po roku działalności wie już, że praca w handlu do najłatwiejszych nie należy, szczególnie jeśli są problemy kadrowe. 

– Prowadzenie sklepów nauczyło mnie zaangażowania, dyscypliny, konsekwencji w działaniu, odwagi w podejmowaniu decyzji tych krótko- i długoterminowych – wymienia. – Trudne są też negocjacje z dostawcami, dlatego też polecam prowadzenie sklepów innym młodym osobom, ale tylko tym najbardziej odważnym – konkluduje.  

SIEĆ W LICZBACH
Wesoły Żuczek
Adres: Kalina Wielka 54, powiat miechowski, województwo małopolskie
Liczba sklepów: 2
Powierzchnia sprzedaży: 60 mkw.
 

Katarzyna Pierzchała 1501 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.