Paragraf na jednorazówki

Na początku 2018 r. ze sklepów mają zniknąć darmowe torebki na zakupy. Szacunkowo obecna wartość rynku toreb na zakupy wynosi niespełna 1 mld zł.

Sejm i senat przyjęły rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi oraz niektórych innych ustaw. Choć w momencie oddania tego wydania „Handlu” do druku ustawa czekała jeszcze na ostateczne głosowanie w sejmie i podpis prezydenta, wszystko wskazuje na to, że zostanie zaakceptowana w obecnie znanym kształcie.
 
Oznacza to, że już od 1 stycznia 2018 r. zarówno prowadzący sklepy detaliczne, jak i punkty sprzedaży hurtowej będą musieli pobierać od klientów przynajmniej równowartość opłaty recyklingowej za każdą wydaną im torebkę foliową o grubości do 50 mikrometrów, czyli tradycyjną najprostszą cienką foliówkę dystrybuowaną przy kasie. Z opłaty będą zwolnione tylko tzw. zrywki, czyli jeszcze cieńsze i lżejsze przezroczyste torebki do 15 mikrometrów, znajdujące się na stoiskach ze świeżymi produktami, takimi jak warzywa i owoce, wędliny i mięso czy produkty garmażeryjne na wagę. Jest jednak zastrzeżenie, które ma zapobiec wydawaniu tych torebek za darmo zamiast odpłatnych reklamówek. Ustawodawca wprowadził zapis, zgodnie z którym zwolnienie z opłaty toreb poniżej 15 mikrometrów będzie dozwolone „tylko pod warunkiem, że będą wymagane ze względów higienicznych lub oferowane jako podstawowe opakowanie żywności luzem, jeśli takie opakowanie zapobiega marnowaniu żywności”.
 
Opłata albo kara
W projekcie ustawy ustalono maksymalny poziom opłaty recyklingowej na 1 zł, natomiast jej aktualnie obowiązująca stawka ma być regulowana rozporządzeniem ministra środowiska. Zgodnie z zapowiedziami resortu na razie ma to być 20 gr, w przyszłości stawka może jednak ulec zmianie.
 
Wbrew interpretacji wielu mediów zapis ten nie oznacza wcale, że detalista nie będzie mógł (pozostaje oczywiście pytanie, czy będzie chciał) zażądać za torebkę więcej niż 1 zł, gdyby opłata recyklingowa osiągnęła maksymalny pułap. W projekcie jest bowiem napisane, iż „opłata recyklingowa będzie mogła stanowić całkowity koszt torby dla konsumenta albo zostanie doliczona do ceny ustalonej przez daną jednostkę handlową, wówczas ostateczna opłata ponoszona przez konsumenta będzie się składała z właściwej ceny torby oraz doliczonej do niej opłaty”. Zatem zgodnie z ustawą torby mogą podrożeć maksymalnie o 1 zł, a nie kosztować maksymalnie złotówkę. Jeśli detalista obecnie pobiera za torebki np. po 10 gr, to gdyby Ministerstwo Środowiska zdecydowało się na wprowadzenie maksymalnej stawki opłaty recyklingowej, torba mogłaby mieć cenę 1,10 zł.  Natomiast od 2018 r. za foliówkę sklepy będą musiały pobierać minimum 20 gr.
 
W przeciwnym razie ustawa przewiduje kary pieniężne dla detalisty lub hurtownika w wysokości od 500 do 20 tys. zł. Nad przestrzeganiem przez jednostki handlowe przepisów czuwać ma Inspekcja Handlowa. Natomiast sam sklep czy hurtownia nie będą miały obowiązku składania sprawozdań o liczbie wydanych toreb z tworzywa sztucznego ani tych objętych, ani nieobjętych opłatą recyklingową. 
 
Dla środowiska
Wprowadzenie opłaty ma zniechęcić konsumentów do  sięgania przy zakupach po jednorazówki i skłonić ich do przychodzenia na zakupy z własną torbą wielorazowego użytku. Według Ministerstwa Środowiska statystyczny Polak zużywa rocznie od 250 do 300 toreb foliowych różnego rodzaju. To i tak znacznie mniej niż jeszcze kilka lat temu, gdy średnio na osobę przypadało 470 foliówek. Po wprowadzeniu w latach 2009-2010 przez dużą część sklepów odpłatności za torby zużycie spadło jednak wyraźnie, bo o ponad jedną trzecią.
 
Autorzy ustawy zakładają, że już w pierwszym roku jej obowiązywania konsumenci zmniejszą korzystanie z jednorazowych toreb do 150 per capita rocznie. W ten sposób wpływy z opłaty recyklingowej za 2018 r. wyniosłyby ok. 1,15 mld zł. Zgodnie z założeniami w każdym kolejnym roku popyt na plastikowe torby będzie się zmniejszał o 10 proc., aż do osiągnięcia poziomu o nawet 90 proc. niższego od wyjściowego, jak stało się w niektórych krajach, np. w Irlandii. Zmniejszyłoby to także wpływy do budżetu państwa do nieco ponad
100 mln zł.
 
Zgodnie z deklaracją ministra rozwoju i finansów, wicepremiera Mateusza Morawieckiego środki te zostaną przeznaczone na walkę ze smogiem poprzez dopłaty dla osób, których nie stać na wymianę kotłów na nowoczesne i paliwo do nich.
 
Natomiast autorzy projektu piszą, że „wpływ wprowadzenia opłaty za torbę na zakupy z tworzywa sztucznego na producentów, importerów oraz dokonujących wewnątrzwspólnotowego nabycia toreb na zakupy, w tym mikro-, małych i średnich przedsiębiorców, nie jest możliwy do oszacowania. Zmiana przepisów nie ogranicza możliwości handlu tymi opakowaniami, jednak o wielkości sprzedaży toreb na zakupy z tworzywa sztucznego ostatecznie decydują konsumenci.
 
Przewiduje się, że w wyniku planowanych zmian sprzedaż lekkich toreb na zakupy z tworzywa sztucznego (…) będzie zmniejszać się co roku, natomiast spodziewany jest wzrost sprzedaży toreb papierowych, tekstylnych, biodegradowalnych oraz innych alternatywnych (...)”. Szacunkowo obecna wartość rynku toreb na zakupy to niespełna 1 mld zł, czyli mniej, niż wynoszą zaplanowane wpływy z wprowadzenia opłaty recyklingowej za 2018 r.
 
Głos branży
Środowisko detalistów i branży opakowaniowej, choć zgadza się z koniecznością chronienia środowiska naturalnego, zgłosiło jednak sporo zastrzeżeń do opisanego projektu.  
 
– Rozumiemy tego typu działania, ale trzeba wprowadzać je rozważnie. W tym projekcie jest wiele niejasności – komentuje Maciej Ptaszyński, dyrektor Polskiej Izby Handlu, zrzeszającej ok. 30 tys. sklepów detalicznych, hurtowni spożywczych i drogeryjnych. – Dla niektórych sieci sklepów darmowe reklamówki są sposobem na budowanie przewagi konkurencyjnej. Można się zastanowić, jak inaczej rozwiązać problem
zanieczyszczenia środowiska; zawsze lepiej edukować, niż nakazywać – przekonuje.
 
Podstawowym i najczęściej podnoszonym przez branżę problemem jest jednak termin wejścia w życie proponowanych przepisów. Pierwotnie miały zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2019 r., bo taki termin wyznaczono w unijnej dyrektywie, której implementacją jest ustawa.
 
– Przyspieszenie wejścia w życie ustawy o cały rok dramatycznie skraca czas przygotowania/wdrażania zmian w systemach informatycznych i sprzedażowych w tysiącach placówek  handlowych znajdujących się na terenie całego kraju – mówi Karol Stec, dyrektor ds. koordynacji projektów w Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. – Wywoła to negatywne zmiany w firmach handlowych poprzez znaczne obciążenie zasobów ludzkich i finansowych projektami wdrażającymi systemy administracyjne, informatyczne i sprzedażowe, niezbędne do obsługi opłaty recyklingowej – dodaje.
 
Argumentuje, że zwykle na wprowadzenie zmian tej skali firmy potrzebują pół roku, natomiast obecnie do momentu  wprowadzenia zmian zostały trzy miesiące, w dodatku przypadające na najgorętszy w handlu przedświąteczny okres. Dlatego POHiD, organizacja skupiająca największe sieci handlowe, postulowała, by przedłużyć vacatio legis co najmniej o pół roku, do 1 lipca 2018 r., a najlepiej powrócić do pierwotnie planowanej daty 1 stycznia 2019 r.
 
– Odpowiednie vacatio legis jest również niezbędne dla polskich przedsiębiorstw, które muszą mieć czas na przemodelowanie produkcji na rozwój produktów innych niż lekkie torby na zakupy. Wiąże się to również z koniecznością poszukiwania nowych kontrahentów na nowe produkty, zamówienia nowych maszyn oraz koniecznością zmian w pracy systemów kasowych u sprzedawców – wylicza Karol Stec.
 
Przedsiębiorcy podkreślają także, że nie wiadomo, do jakiej instytucji mieliby odprowadzać rzeczoną opłatę. Projekt zakłada bowiem, że wpływy zasilą budżet państwa (pierwotnie miał to być Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska, ale poprawka zakładająca powrót do tej propozycji przepadła w parlamencie), a minister środowiska będzie występował do ministra finansów o informacje ws. przekazanych opłat, by sporządzić raport o zużyciu toreb. Z drugiej strony resort środowiska zarzeka się, że nowa opłata nie jest podatkiem. – Opłata za plastikową torbę nie jest podatkiem, ponieważ nie jest obowiązkową płatnością. Każdy z nas będzie miał wybór, czy zapakować zakupy w plastikową torbę i za nią zapłacić, czy skorzystać z torby wielokrotnego użytku i bardzo łatwo tej opłaty uniknąć – tłumaczy Sławomir Mazurek, podsekretarz stanu.
 
Według Polskiej Izby Handlu, choć ustalanie opłaty recyklingowej jest niepotrzebne, to jej wysokość na poziomie 20 gr jest znacznie bardziej odpowiednia niż wymieniona w ustawie kwota 1 zł.
 
Robert Szyman, dyrektor Polskiego Związku Przetwórców Tworzyw Sztucznych, zauważa jednak, że nawet wprowadzenie tak niewielkiej opłaty podniesie cenę torebki czterokrotnie. – Wprowadzenie opłaty recyklingowej w wysokości 20 gr za sztukę spowoduje drastyczne obniżenie zużycia torebek przykasowych – przewiduje. – Według doświadczeń innych państw UE znacznie niższe opłaty recyklingowe w porównaniu z przeciętnymi wynagrodzeniami w tych krajach spowodowały redukcję zużycia nawet o 90 proc., np. w Wielkiej Brytanii opłata 5 pensów ograniczyła zużycie o 85 proc. – podaje przykład Robert Szyman.
 
Zaznacza, że choć Polski Związek Przetwórców Tworzyw Sztucznych jest za ograniczeniem wpływu torebek foliowych na środowisko, to liczba zużywanych torebek nie wiąże się ściśle z poziomem zaśmiecania. – Nawet jeżeli w Polsce zużycie torebek foliowych spadnie do poziomu 50 szt. na osobę, a nadal nie będziemy zużytych torebek selekcjonować i będą one trafiały do środowiska, to efekt nie będzie widoczny, zwłaszcza że wzrośnie zużycie worków na śmieci oraz torebek z materiałów alternatywnych – dodaje.
 
Kwestionuje także wiarygodność podawanych w przestrzeni publicznej liczb odnośnie do poziomu zużycia torebek przez Polaków. Według szacunków jego organizacji dokonanych razem z POHiD-em statystycznie polski konsument wykorzystuje ok. 150 torebek rocznie, czyli nawet o połowę mniej, niż szacują autorzy projektu ustawy. Stąd wnioskowano o wprowadzenie zakazu nieodpłatnego przekazywania torebek zamiast opłaty, jednak pomysł został odrzucony. Z danych organizacji wynika, że  Polska zajmuje 6. miejsce w UE w przetwórstwie tworzyw sztucznych, a 30 proc. produkowanych nad Wisłą torebek jest eksportowanych.
 
Producenci torebek foliowych to firmy rodzinne o zatrudnieniu 30-40 osób z kapitałem polskim – informuje Robert Szyman. – Ponad 100 takich firm w Polsce w wyniku przyspieszenia terminu zostało pozbawionych odpowiedniego czasu na zmianę profilu produkcji i jest narażone na straty związane z niewykorzystanymi materiałami do produkcji. Przypomnijmy, że jeszcze w lipcu minister środowiska informował media, że opłata wejdzie w życie w 2019 r. – zaznacza.
 
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jak to jest w innych krajach?
Projektodawca w ocenie skutków regulacji przytacza przykłady innych krajów, w których podjęto walkę z nadmiernym zużyciem toreb foliowych - dyrektywa daje wybór: wprowadzenie odpłatności za torby lub ograniczenie ich zużycia do 90 sztuk na osobę do końca 2019 r. oraz 40 sztuk do końca 2025 r.

  • W Irlandii, która wprowadziła opłaty za torebki już w 2004 r., ich zużycie spadło o 90 proc.
  • Francja zdecydowała się na dekret ograniczający używanie jednorazowych toreb przez obowiązkowy udział materiałów biodegradowalnych w tych torbach – obecnie jest to 30 proc., a docelowo będzie 60 proc.
  • W Niemczech zaproponowano rozwiązanie, zgodnie z którym od  1 kwietnia 2016 r. obowiązuje umowa pomiędzy Ministerstwem Środowiska i Niemiecką Izbą Handlową o ograniczeniu zużycia lekkich toreb na zakupy z tworzywa sztucznego. Wysokość opłat ma być ustalana samodzielnie przez poszczególne sklepy i sieci handlowe, a przewidywany poziom opłat do 20 eurocentów. 
  • W Wielkiej Brytanii od października 2015 r. duże sklepy zatrudniające minimum 250 pracowników muszą pobierać opłatę w wysokości min. 5 pensów za torby z tworzywa sztucznego jednorazowego użytku. Wpływy z opłaty za torebki zostają u sprzedawców, którzy muszą informować o sposobie wydatkowania tych środków. 
  • W Hiszpanii od 2018 r. użycie toreb z tworzywa sztucznego ma być całkowicie zakazane.
  • We Włoszech już od 2011 r. zakazano użycia toreb na zakupy z tworzywa sztucznego, jeżeli nie są biodegradowalne. Łotwa w 2009 r. wprowadziła opłatę za torbę na zakupy  z tworzywa sztucznego, a Malta stosuje opłatę za torbę na zakupy z tworzywa sztucznego od 2005 r., podczas gdy torby biodegradowalne są darmowe.
  • W Holandii od początku 2016 r. punkty handlowe muszą pobierać opłatę za torby foliowe. Rekomendowana wysokość opłaty wynosi 0,25 euro.

Zdjęcie: Bank zdjęć Photogenica

Magdalena Weiss 903 Artykuły

Niepoprawna recydywistka - związana z "Handlem" w latach 1999-2005 i ponownie od 2016 r. Tropi najnowsze trendy na rynku FMCG i zmiany w gospodarce. Amatorka kuchni greckiej i bibliotek publicznych. Mieszka kątem u trzech kotów.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.