PGS nie chce zmian rozliczeń w handlu

- Mechanizm podzielonej płatności jest dobrą metodą walki z wyłudzeniami VAT. Istnieje jednak duże ryzyko, że doprowadzi do utraty płynności i upadku wielu firm - uczciwych, rodzimych przedsiębiorstw - uważa Michał Sadecki, prezes Polskiej Grupy Supermarketów, skupiającej blisko 600 sklepów w kraju.

Na zdjęciu: Michał Sadecki, prezes Polskiej Grupy Supermarketów

Rząd przyjął we wrześniu projekt zmian w podatku VAT, polegających na wprowadzeniu split paymentu, czyli podzielonej płatności. Zgodnie z tym mechanizmem nabywca towarów lub usług może podzielić płatność dla dostawcy na kwotę netto, odprowadzaną na rachunek kontrahenta oraz specjalne konto VAT, na które trafiałby należny podatek. Konto to będzie własnością przedsiębiorcy, ale dostęp do środków ma być ograniczony, co w zamyśle autorów projektu ma utrudnić oszustwa. Podatnik będzie mógł wykorzystać te środki do zapłaty VAT swoim dostawcom, czyli będzie uprawniony do dokonania przelewu ze swojego rachunku VAT, na inny rachunek VAT. Będzie mógł też opłacić zobowiązania z tytułu podatku od towarów i usług względem fiskusa.

Nowe przepisy miałyby wejść w życie od 1 kwietnia 2018 r. Na razie split payment ma nie być obowiązkowy, a o skorzystaniu z tej formy płatności decydować ma płatnik, czyli nabywca. Według szefa Polskiej Grupy Supermarketów, która skupia sklepy sieci Top Market, Minuta8 i Delica, w wielu przypadkach może on jednak spowodować utratę płynności finansowej, zwłaszcza przez mniejsze firmy, a w konsekwencji ich bankructwo.

- Praktyka rozliczeń w handlu pokazuje, że przedsiębiorcy potrzebują pełnej kwoty brutto wystawionych faktur, by spłacić swoje zobowiązania - tłumaczy Sadecki. - Tymczasem nowa zasada split payment spowoduje, że na własnym rachunku bankowym będą mieli tylko kwotę netto. Chcąc dokonać przelewu środków na konto bankowe niebędące rachunkiem VAT, nie będą mogli „przejąć” brakującej kwoty z własnego rachunku VAT - argumentuje.

- To kolejne wyzwanie, z którym handel będzie musiał zmierzyć się od 2018 rok. Stawką rządowej walki o należny podatek jest „być albo nie być” małych przedsiębiorców, już dziś borykających się z płynnością finansową, wynikającą z wydłużających się terminów zapłaty (w handlu do 90 dni!).  Rozumiemy, że zmiany są istotnym elementem walki rządu z oszustami, ale mogą uderzyć też w uczciwe firmy – podkreśla prezes PGS.

Tłumaczy, że przedsiębiorcy zatem będą potrzebowali pełnej kwoty brutto, by spłacić swoje zobowiązania, a na własnym rachunku bankowym będą mieli kwotę netto, co może prowadzić do zaburzenia płynności finansowej małych firm, utraty partnerów i upadłości.

- Obawiamy się, że wielu przedsiębiorców będzie musiało płacić swoim dostawcom pełne kwoty wynikające z faktur, jednocześnie otrzymując od swoich kontrahentów tylko kwoty netto – to  bardzo złe rozwiązanie dla sektora handlu, gdzie rotacja towarów odbywa się bardzo dynamicznie - dodaje prezes PGS.

Magdalena Weiss 820 Artykuły

Niepoprawna recydywistka - związana z "Handlem" w latach 1999-2005 i ponownie od 2016 r. Tropi najnowsze trendy na rynku FMCG i zmiany w gospodarce. Amatorka kuchni greckiej i bibliotek publicznych. Mieszka kątem u trzech kotów.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.