Nowy trend: ekologistyka

Coraz śmielej pojawiają się inicjatywy zmierzające do ograniczenia środowiskowych kosztów obsługi łańcucha dostaw. Z analiz ekspertów wynika, że ma to związek nie tylko z utrzymaniem korzystnego wizerunku, ale także biznesową kalkulacją.

Decydującym czynnikiem, który odpowiada za wywołanie dyskusji dotyczącej zrównoważonego rozwoju i społecznej odpowiedzialności biznesu, stały się media społecznościowe, za pośrednictwem których rozprzestrzenianie informacji stawiających firmę w negatywnym świetle oraz organizacja protestów i bojkotów konsumenckich stały się wyjątkowo proste.

Dla rozpoznawalnych marek stało się kluczowe, by – z jednej strony – unikać wizerunkowych kłopotów, a z drugiej – przekuć konieczność zachowania transparentności oraz niskich kosztów środowiskowych w przewagę konkurencyjną, czyniąc z nich ważne elementy strategicznego rozwoju. Społeczny odbiór aktywności firmy ma szczególne znaczenie w przypadku spółek notowanych na giełdzie. Według badań Accenture, 52 proc. menadżerów najwyższego szczebla zauważa, że akcjonariuszom zależy na inwestycjach w zrównoważony rozwój.

– Obserwujemy zmianę podejścia osób decyzyjnych do kwestii ograniczania emisji pojazdów transportowych. Jeszcze kilka lat temu skuteczne zakomunikowanie korzyści wynikających z kupna wózków elektrycznych, droższych przecież od spalinowych odpowiedników, wymagało pewnego wysiłku – mówi Paweł Włuka, dyrektor marketingu Still Polska.

Jego zdaniem długofalowa perspektywa, w której maszyny zasilane baterią są dużo bardziej opłacalne, stopniowo staje się dominującym sposobem myślenia. - Choć bez wątpienia wiąże się to z popularyzacją proekologicznych trendów także w naszym codziennym życiu, jestem przekonany, że wynika także z trzeźwej kalkulacji ekonomicznej – uważa Paweł Włuka.

Podkreśla przy tym, że ze względu na postęp technologiczny, prowadzący do powstania efektywnych energetycznie, wydajnych rozwiązań bezemisyjnych oraz upowszechnienie elastycznych form finansowania, można pozyskać optymalnie dopasowaną do potrzeb firmy flotę bez ryzyka pogorszenia płynności przedsiębiorstwa.

Liczne przykłady potentatów koncentrujących się na zrównoważonym rozwoju potwierdzają tak sformułowaną tezę. Nike zapowiedziało zredukowanie ilości odpadów przy użyciu w produkcji drukarek 3D. Unilever ogłosiło, że do 2020 r. o połowę zmniejszy swoje środowiskowe koszty funkcjonowania. Wpisuje się to w długofalową strategię, mówiącą o dążeniu do dwukrotnego zwiększenia przychodów przy zachowaniu pozytywnego wpływu na społeczeństwo i naturę. Choć brzmi to jak bajka, nie jest wcale nierealne. Z danych Światowego Forum Ekonomicznego wynika, że już dziś istnieją przedsiębiorstwa, którym udało się zwiększyć obroty o 20 proc. przy jednoczesnym obniżeniu kosztów obsługi łańcucha dostaw o 16 proc.

Burzliwa historia przyjaźni

Jak piszą eksperci Odgers Berndtson, powszechne przekonanie o wyższych kosztach rozwiązań z obszaru zrównoważonego rozwoju jest fałszywe. W wielu przypadkach inwestycje tego rodzaju charakteryzują się krótkim czasem zwrotu i szybko zaczynają przynosić zyski.

– Przykłady modernizacji flot intralogistycznych, które przyniosły kilkudziesięcioprocentowe oszczędności można mnożyć – mówi Paweł Włuka. – W H. & J. Brüggen zastąpienie wózków optymalnie dopasowanymi maszynami w technologii Li-Ion pozwoliło zmniejszyć liczbę pojazdów koniecznych do obsługi zakładu o 23,8 proc., obniżając tym samym koszty inwestycji i utrzymania – podkreśla.

Inny przykład: w centrum dystrybucyjnym Butlers udało się ograniczyć koszty inwestycji o około 15 proc. Według szacunków, wdrożenie iGo neo w strefach kompletacji pozwala natomiast wypracować oszczędności czasu pracy sięgające 30 proc.

Spektakularną zieloną inwestycją w usprawnienie łańcucha dostaw może pochwalić się także Kimberly-Clark. Firma od 1872 r. produkuje chusteczki, pieluszki, waciki i inne produkty higieniczne. Znajduje się na 155 miejscu listy Fortune 500 z rocznymi przychodami przekraczającymi 18 mld dol. Po tym jak w pierwszej dekadzie XXI w. Greenpeace zarzucił organizacji wykorzystywanie miazgi drzewnej pochodzącej z ponad 200-letnich kanadyjskich lasów, dokonała ona radykalnej poprawy w obszarze zrównoważonego rozwoju i uchodzi dziś za wzór w tym zakresie.

W perspektywie sięgającej 2025 r. koncern planuje zmniejszenie o 50 proc. negatywnego wpływu procesów produkcyjnych na lasy względem stanu z 2011 r. Zgodnie z zaleceniami organizacji ekologicznych, w 2016 r. 100 proc. włókien wykorzystywanych w produkcji chusteczek pochodzi z certyfikowanych źródeł, spośród których 89 proc. klasyfikowanych jest jako przyjazne środowisku.

Z raportu Kimberly-Clark na temat zrównoważonego rozwoju wynika, że w swoich działaniach organizacja idzie dalej. W porównaniu ze stanem na rok 2005, o 16,8 proc. zmniejszyła emisję gazów cieplarnianych, odzyskuje 95 proc. odpadów produkcyjnych i dba o to, by slogan „Dostarczać kluczowe produkty dla lepszego życia” niósł ze sobą coś więcej niż tylko zapewnienie, że nie zabraknie klientom papieru toaletowego.

Straty wizerunkowe

Zapoczątkowana w 2004 r. i trwająca przez 5 lat wymierzona w praktyki Kimberly-Clark akcja Greenpeace miała wielowymiarowy charakter. Aktywiści zakłócali akcje marketingowe firmy i blokowali zakłady produkcyjne. Protestowali łącznie ponad 1 000 razy, kierując uwagę opinii publicznej i mediów na mające negatywny wpływ na środowisko działanie koncernu. Straty wizerunkowe to jednak nie wszystko. Ekologowie namówili 22 szkoły wyższe do zerwania kontraktów na dostawę środków higienicznych na ich kampusy oraz przekonali 500 firm do bojkotu Kimberly-Clark.

Po pięciu latach organizacje doszły do porozumienia. Koncern zwiększył wykorzystanie włókien z recyklingu i nawiązał współpracę z organizacjami monitorującymi i certyfikującymi pochodzenie surowców. Od tego czasu Kimberly Clark skutecznie buduje swoją markę przedsiębiorstwa wrażliwego społecznie i ekologicznie – łącznie z obchodami w 2014 r. jubileuszu pięciolecia zawarcia współpracy z Greenpeace. W raporcie „Zrównoważony rozwój w łańcuchu dostaw – strategiczna odpowiedzialność” firma konsultingowa Odgers Berndtson pokazuje, że dbałość o transparentność źródeł dostaw oraz ekologiczność procesów ma dziś jeszcze większe znaczenie niż kilka lat temu.

W 2016 r. firma Kimberly-Clark otrzymała od Amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska siódmą w swojej historii nagrodę SmartWay Excellence. Od 2006 r. spółka zwiększyła dwukrotnie wykorzystanie transportu intermodalnego. Zastępując ciężarówki koleją, zaoszczędziła około 310 mln l oleju napędowego i zmniejszyła emisję gazów cieplarnianych o 830 tys. t – mniej więcej tyle, ile przez rok zużywa 87 tys. domów. Dzięki wprowadzonym zmianom, Kimberly-Clark zaoszczędziło około 472 mln dol.

- W kontekście tych obliczeń trudno nie dojść do wniosku, że ekologiczne łańcuchy dostaw się opłacają, zarówno firmom, jak i środowisku – podsumowuje Paweł Włuka.

Katarzyna Pierzchała 1430 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.