Jeronimo Martins musiał wyhamować z rozwojem aptek

Rynek apteczny w Polsce przechodzi właśnie rewolucję, która rykoszetem trafiła w Jeronimo Martins i zahamowała rozwój tej firmy w segmencie aptek (z marką Hebe). To nie jedyny operator, która musi obecnie zmodyfikować swoje plany - rynek aptek często przenika się bowiem z rynkiem drogerii.

Jeronimo Martins jest operatorem Biedronki, drogerii Hebe oraz aptek pod szyldem Hebe.

Obecnie działa w Polsce ponad 130 drogerii Hebe (ostatnie otwarcie miało miejsce we wrześniu w warszawskiej Galerii Północnej) i 53 apteki Hebe, przy czym mniej więcej połowa aptek powstała tuż przy drogeriach Hebe. Połączenie drogerii z apteką to propozycja, która rozwija koncept zdrowia i piękna w jednym miejscu (podobnie dzieje się w sieci Super-Pharm).

- Do tej pory staraliśmy się otwierać apteki w lokalizacjach, gdzie istniały ku temu dogodne możliwości. Hebe to jednak przede wszystkim drogerie i oferta produktów kosmetycznych, dlatego pod szyldem Hebe jest ponad dwa razy więcej drogerii, niż aptek – podkreślają przedstawiciele biura prasowego Jeronimo Martins w Polsce w rozmowie z „Handlem Extra”. - Oczywiście zależy nam na otwieraniu aptek, jednak w obliczu nowej ustawy możliwości te są ograniczone. Dlatego jeszcze więcej uwagi poświęcamy głównemu i pierwotnemu kierunkowi rozwoju, jakim są drogerie Hebe. 

Ostatnia apteka Hebe ruszyła w wakacje w podwarszawskim Legionowie i również zlokalizowana jest tuż przy drogerii Hebe. Apteki Hebe zaczęły powstawać w 2012 r. z połączenia sieci Aptek Na Zdrowie z siecią sklepów kosmetycznych Hebe.

Apteka dla aptekarza

Ustawa, która zatrzymała ekspansję na rynku aptek nie tylko firmę Jeronimo Martins, ale i pozostałych graczy, weszła w życie 25 czerwca 2017 r., przy czym Sejm uchwalił ją w kwietniu 2017 r. Zgodnie z jej założeniami o zezwolenie na aptekę mają prawo ubiegać się wyłącznie farmaceuci, którzy tego typu działalność mogą prowadzić jednoosobowo lub w formie spółki – jawnej lub partnerskiej, ale jej wspólnikami (partnerami) mogą być wyłącznie czynni farmaceuci. Ponadto nową aptekę można otworzyć jedynie w odległości 1000 metrów od już istniejącej lub 500 metrów, jeśli w danej gminie na jedną aptekę przypada co najmniej 3 tys. mieszkańców. Ustawa nie przewiduje tu żadnych wyjątków, takich jak szpitale, dworce czy centra handlowe, co jest standardem w krajach, gdzie takie ograniczenia obowiązują. Obowiązuje też zakaz reklamy aptek, który w praktyce jest zakazem jakiejkolwiek komunikacji apteki i farmaceuty z pacjentami. Dodatkowo farmaceuta lub kontrolowane przez niego podmioty mogą zarządzać maksymalnie czterema aptekami.

- Pomijając fakt, że właścicielem apteki może być wyłącznie farmaceuta, stworzone w ustawie kryteria geograficzno-demograficzne sprawiają, że znalezienie miejsca, które faktycznie spełniałoby wymagania nowej ustawy i można by tam postawić aptekę, graniczy z cudem. W Warszawie mówimy chyba tylko o … Powązkach – stwierdza w rozmowie z portalem www.handelextra.pl Marcin Piskorski, prezes zarządu Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNet. - Polski rynek apteczny jest obecnie najbardziej restrykcyjny w Europie i jednocześnie zabetonowany na lata. Nie spodziewam się więc żadnych zmian w układzie sił na tym rynku – dodaje Marcin Piskorski.

Rynek aptek to po części rynek drogerii

W Polsce działa niespełna 15 tys. aptek, z których dwie trzecie stanowią apteki indywidualne, a jedna trzecia -  sieciowe. Sieci apteczne w ogromnej mierze to przedsiębiorstwa polskie – firmy rodzinne, często będące własnością farmaceutów, rozwijane od wielu lat z wysiłkiem i pomysłowością swoich właścicieli. Jak wynika z raportu „Rynek dystrybucji farmaceutycznej w Polsce” Fundacji Republikańskiej, do sieci aptek z udziałem kapitału zagranicznego należy 594 spośród 14 780 aptek, czyli 4 proc.

Największą sieć aptek w Polsce buduje spółka Pelion, w której portfolio są DOZ Apteki Dbam o Zdrowie liczące prawie tysiąc placówek, DOZ Drogerie (projekt rozwijamy od 2015 r.) oraz drogerie Natura. Co ciekawe, spółka Pelion dotąd notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych, po wielu latach wycofała (we wrześniu 2017 r.) swoje akcje z publicznego obrotu. Jak tłumaczył jej prezes Jacek Szwajcowski zamieszanie prawne wokół m.in. ustawy refundacyjnej oraz wejście w życie ustawy „apteka dla aptekarza” spowodowały, że byt spółki na giełdzie nie ma sensu. Wobec tak ogromnych zmian legislacyjnych nie da się bowiem jasno skrystalizować planów.

Siecią aptek nr 2 jest Dr Max, który w Polsce ma 360 placówek. Holding zarządza też największymi sieciami aptek w Czechach i na Słowacji oraz największą niezależną od hurtowni siecią aptek w Polsce. Nr 3 są apteki Cefarm (ponad 200 placówek), niegdyś państwowe przedsiębiorstwa, obecnie sprywatyzowane.

Nie wiadomo jeszcze, jak nowe Prawo farmaceutyczne wpłynie na rozwój izraelskiej marki Super-Pharm, która w Polsce buduje swoją pozycję od 2001 r. i obecnie ma 70 placówek (ostatnie otwarcie miało miejsce w krakowskim centrum handlowym Bonarka City Center). Unikalny koncept marki - połączenia apteki, drogerii i perfumerii w jednym miejscu – do tej pory przyciągał rzeszę lojalnych klientów. Póki co pojawiły się informacje, że CVC Capital Partners, właściciel m.in. sklepów Żabka i niemieckiej sieci perfumerii Douglas (ponad 120 placówek w naszym kraju), przymierza się do zakupu mniejszościowego pakietu akcji właśnie w drogeriach Super-Pharm. Izraelski właściciel nadal pozostawałby jednak w spółce.

Ilona Mrozowska 1955 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.