Słaby start sezonu

Zimny kwiecień i pierwsza połowa maja nie sprzyjały wolumenowi sprzedaży takich kategorii, jak piwo, woda czy lody impulsowe. Czy producentom uda się odrobić straty?

A jest o co walczyć. Jak wyliczył GfK, na przyjęcie grillowe zorganizowane podczas ubiegłorocznego długiego majowego weekendu, który tradycyjnie otwiera sezon wiosenno-letni, Polacy zostawili w sklepach ponad 1,7 mld zł. Wśród napojów zawierających alkohol najpopularniejsze było piwo – dostępne niemal na każdej imprezie. Z zimnych napojów najczęściej wybierana była natomiast woda niegazowana, napoje gazowane typu cola oraz soki.

Jeśli zaś chodzi o lody impulsowe to między połową kwietnia a połową września do konsumentów trafia 90 proc. ich całorocznej sprzedaży. Wprawdzie producenci podają przykłady sieci handlowych, w których dzięki dostępności impulsów przez cały rok proporcje układają się w stosunku 65 proc. latem do 35 proc. zimą, jednak w małych sklepach między połową kwietnia a połową września lody impulsowe stanowią nawet 80 proc. wartości sprzedaży całej kategorii lodów.

Tymczasem tegoroczna majówka była zimna i wietrzna, podobnie jak niemal cały kwiecień i pierwsze dwa tygodnie maja.

Producenci wierzą, że straty da się odrobić, choć o samym starcie tegorocznego sezonu wypowiadają się niechętnie. - Zbyt wiele czynników poza pogodą ma wpływ na rynek, choć oczywiście aura nie sprzyja. Nie mamy jeszcze danych Nielsena za kwiecień, dlatego muszę odmówić komentarza w tym momencie - usłyszeliśmy u jednego z trzech największych producentów piwa w Polsce.

W podobnym tonie wypowiada się Martyna Węgrzyn, kierownik działu komunikacji zewnętrznej, wizerunku i eventów Polska i Kraje Bałtyckie w firmie Danone Poland & Baltics Nordics (Żywiec Zdrój). - Popyt na wodę  trwa cały rok mimo, że największy faktycznie przypada na miesiące letnie - mówi. - Co dla nas odróżnia ten rok od poprzedniego, to na pewno popularność produktów dla dzieci. Obserwujemy dynamiczny wzrost zainteresowania tym segmentem, w którym produkty Żywiec Zdrój mają znaczący udział - zaznacza. I podaje, że ten rok firma rozpoczęła kampanią "Słodziaków nie trzeba dosładzać", która została bardzo dobrze przyjęta przez konsumentów, a wczesną wiosną na rynku pojawiły się produkty Żywiec Zdrój dla dzieci z popularnymi postaciami najnowszego filmu Smurfy. Tego rodzaju aktywności mają wspierać sprzedaż oferowanych przez firmę produktów, bez względu na pogodę.

Nie narzeka też Unilever, choć w telewizji trwa właśnie emisja kampania lodów familijnych Algida. - Kampania ruszyła zgodnie z wcześniej ustalonym planem i nadal trwa - zapewnia jednak Tomasz Suffner, brand manager Big Milk w firmie Unilever. - Chodzi o to, aby pokazać konsumentom, że to już nie Algida Śmietankowa, a Big Milk w pudełku. Oprócz działań w telewizji trwa kampania radiowa, obejmująca akcję konsumencką „Wypróbuj Big Milka w pudełku za darmo.” Kampania Big Milka w wersji impulsowej ruszyła natomiast w poniedziałek 15 maja - zaznacza Tomasz Suffner.

Przyznaje co prawda, że o ile marzec był dobrym sprzedażowo miesiącem, o tyle już kwiecień przyniósł pogorszenie. - Wierzymy jednak w siłę tegorocznych nowości. Big Milk na patyku oraz Big Milk w pudełku [dawna Algida Śmietankowa - przyp. red.] przeszły dużą zmianę jakościową. Dlatego jesteśmy przekonani, że silna oferta produktowa oraz mocna kampania pozwolą nam odnieść sukces, mimo wiosennych rozczarowań pogodowych - zapewnia Tomasz Suffner.

Zdjęcie główne: Phogotenica

Na zdjęciu poniżej: nowy Big Milk w pudełku Unilevera, który zastąpił Algidę Śmietankową



Ilona Mrozowska 2019 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.