Ustawa kontraktowa - niedźwiedzia przysługa

Istnieje ryzyko, że ustawa o przewadze kontraktowej będzie stosowana niezwykle szeroko, co może mieć przełożenie na zmniejszenie tolerancji przedsiębiorców do ryzyka i ogólne zmniejszenie tempa rozwoju tego rynku - uważają prawnicy z kancelarii Traple Konarski Podrecki i Wspólnicy.

Polski rynek artykułów spożywczych systematycznie się rozwija. Jego wartość – podana przez kancelarię prawną - w 2016 r. osiągnęła 255 mld zł, co oznacza wzrost o przeszło 4 proc. w ujęciu rocznym.
W 2017 r. ta dynamika może jednak zostać ograniczona m.in. na skutek ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwemu wykorzystywaniu przewagi kontraktowej w obrocie produktami rolnymi i spożywczymi.

Przedsiębiorcy działający na polskim rynku mają zaledwie kilka miesięcy na dostosowanie warunków obowiązujących umów handlowych oraz wdrożenie nowych systemów compliance w zakresie zawierania kontraktów. Jeżeli tego nie zrobią, czekają ich dotkliwe kary finansowe. Ryzyko sankcji może również część z nich skutecznie zniechęcać do zaopatrywania się u krajowych dostawców, a tym samym zastopować rozwój polskiego sektora spożywczego.

 Prawna ochrona słabszej strony

Celem ustawy, która zacznie obowiązywać od lipca 2017 r., jest wyeliminowanie nieuczciwych praktyk handlowych na każdym etapie łańcucha dostaw produktów rolnych i żywności poprzez ochronę dostawców, producentów oraz nabywców produktów spożywczych w ich relacjach z silniejszymi ekonomicznie podmiotami, np. sieciami handlowymi.

Ustawa opiera się m.in. na założeniu, że słabsza strona stosunku prawnego, pomimo iż ma już instrumenty prawne umożliwiające jej samodzielne dochodzenie swoich praw w drodze procesu cywilnego, z uwagi na swoją słabszą pozycję negocjacyjną nie korzysta z tych uprawnień i wymaga dodatkowej ochrony ze strony organów państwowych.

Zgodnie z nowymi przepisami, każdy przedsiębiorca, który podejrzewa, że wobec niego nieuczciwie stosowana jest przewaga kontraktowa, będzie mógł zgłosić się z wnioskiem do prezesa UOKiK o wszczęcie postępowania z urzędu.

 Słuszny cel, kontrowersyjne wykonanie

Pomimo iż cel regulacji jest słuszny, budzi ona liczne kontrowersje. Szczególne zaniepokojenie dotyczy szerokich uprawnień kontrolnych przyznanych prezesowi UOKiK włącznie z możliwością nakładania surowych kar pieniężnych, nawet za nieumyślnie stosowanie zabronionej praktyki.

- Wątpliwości te są tym bardziej uzasadnione, iż wprowadzone w ustawie ogólne definicje kluczowych pojęć, stwarzają ryzyko dowolnej interpretacji przepisów i nadużywania przez organy kontrolne przewidzianych ustawą środków prawnych – mówi adwokat dr hab. Paweł Podrecki z kancelarii Traple Konarski Podrecki i Wspólnicy, a także z Katedry Prawa Własności Intelektualnej Uniwersytetu Jagiellońskiego (na zdjęciu obok).

Ustawa wprowadza zakaz nieuczciwego wykorzystywania przewagi kontraktowej nabywcy względem dostawcy oraz dostawcy względem nabywcy, którego uzupełnieniem jest otwarty katalog przykładowych praktyk, obejmujący nieuzasadnione rozwiązanie umowy lub zagrożenie rozwiązaniem umowy; przyznanie wyłącznie jednej stronie uprawnienia do rozwiązania umowy, odstąpienia od niej lub jej wypowiedzenia, uzależnianie zawarcia lub kontynuowania umowy
od przyjęcia lub spełnienia przez jedną ze stron innego świadczenia, niemającego rzeczowego ani zwyczajowego związku z przedmiotem umowy, a także nieuzasadnione wydłużanie terminów płatności za dostarczone produkty rolne lub spożywcze.

- Warto podkreślić, iż katalog ten nie stanowi czarnej listy praktyk zakazanych, których zastosowanie za każdym razem będzie stanowiło przejaw nieuczciwego wykorzystania przewagi kontraktowej – dodaje radca prawny Aleksandra Dziurkowska, radca prawny w kancelarii Traple Konarski Podrecki i Wspólnicy (na zdjęciu).

 Kontekst gospodarczy czy ocena ogólna?

Przyjęta w ustawie definicja przewagi kontraktowej zakłada jednoczesne nieistnienie wystarczającej i faktycznej możliwości zbycia lub nabycia produktów oraz znaczną dysproporcję kontrahentów w potencjale ekonomicznym. - Niewystarczające dookreślenie w ustawie tych zwrotów może w konsekwencji komplikować określenie do jakich stanów faktycznych znajdzie ona w praktyce zastosowanie – przestrzega adwokat Podrecki.

Jego największe wątpliwości interpretacyjne budzi przesłanka występowania znacznej dysproporcji w potencjale ekonomicznym na korzyść odpowiednio nabywcy lub zbywcy. Ustawa nie zawiera jednak wskazówek normatywnych, kiedy mamy do czynienia z dysproporcją w potencjale ekonomicznym w szczególności, czy będzie ona wynikała z wysokości obrotów kontrahentów, ich udziałów na rynkach właściwych, liczby zatrudnionych pracowników, czy też innych okoliczności.

- W konsekwencji nie wiadomo, jakimi kryteriami będzie kierował się prezes UOKiK wszczynając postępowanie na gruncie nowej ustawy. W tym kontekście pozostaje również niejasne, którzy przedsiębiorcy powinni już dziś dostosować swoją działalność, a którzy pozostają poza jej stosowaniem – uważa Podrecki.

Ponadto – według prawników z kancelarii Traple Konarski Podrecki i Wspólnicy - definicja nieuczciwego wykorzystywania przewagi kontraktowej jest bardzo ogólna i nie można przypisać jej ścisłej wykładni. Wydaje się, że po wejściu w życie ustawy konieczne będzie każdorazowe badanie przez prezesa UOKiK rzeczywistej sytuacji stron danej umowy na rynku właściwym przez badanie indywidualnych możliwości zbycia produktów przez stronę konkretnej transakcji.

- Tylko bowiem osadzenie danej transakcji we właściwym dla niej otoczeniu gospodarczym będzie umożliwiało dokonanie prawidłowej oceny takiej praktyki – podkreśla adwokat Podrecki.

Zauważa on jednak, że w odróżnieniu od pozycji dominującej, istnienie przewagi rynkowej nie jest cechą samego podmiotu (nabywcy lub dostawcy), a pewną złożoną sytuacją faktyczną. Z praktycznego punktu widzenia należy więc założyć, że właśnie kwestia prawidłowego ustalenia stanu faktycznego w oparciu o terminologię zastosowaną w ustawie będzie stanowiła główny ciężar postępowań prowadzonych na gruncie nowej regulacji.

Według prawników o braku wystarczających i faktycznych możliwości zbycia lub nabycia produktów można będzie mówić nie tylko w przypadku, kiedy zbywca lub nabywca nie ma w ogóle możliwości kontraktowania z innym podmiotem, ale również w przypadku, kiedy możliwości kontraktowania z innymi niż druga strona danej umowy podmiotem nie wyczerpują istniejącego potencjału ekonomicznego.

- W celu wykazania tej przesłanki należy zatem zbadać rzeczywiste możliwości podażowe i popytowe oraz odnieść je do konkretnego rynku, który powinien zostać odpowiednio wyznaczony na potrzeby danego postępowania biorąc pod uwagę np. zakres możliwych i ekonomicznie opłacalnych dostaw – wyjaśnia Aleksandra Dziurkowska.

Według niej na gruncie danego postępowania kluczowe może okazać się, w jaki sposób zostanie ustalony przez prezesa UOKiK właściwy przedmiotowo i terytorialnie wpływ danego przedsiębiorcy na swoich kontrahentów i oddziaływanie danej transakcja na rynek.

- Istnieje ryzyko, że prezes Urzędu uwzględniając dorobek orzeczniczy wypracowany na gruncie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, będzie przyjmował ten rynek bardzo wąsko, np. jako sklepy danej sieci spożywczej, a nie tak jak to ma miejsce na gruncie ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, czyli jako np. lokalny rynek sklepów spożywczych – uważa Paweł Podrecki.

Jego zdaniem istnieje zatem ryzyko, że ustawa może być stosowana niezwykle szeroko, co może mieć przełożenie na zmniejszenie tolerancji przedsiębiorców do ryzyka i ogólne zmniejszenie tempa rozwoju tego rynku.

Zwraca on także uwagę, że badanie przesłanki „wystarczającej i faktycznej możliwości zbycia produktów rolnych lub spożywczych” może rodzić ryzyko wnioskowania o istnieniu tej przesłanki wyłącznie z okoliczności zawarcia przez kontrahentów umowy ocenianej jako niekorzystnej dla jednej ze stron. W konsekwencji może to prowadzić do przyjmowania domniemania prawnego nieistnienia faktycznej i wystarczającej możliwości zbycia lub nabycia produktów rolnych lub spożywczych, które będzie musiało zostać w toku postępowania obalone przez stronę, której zarzuca się stosowanie niedozwolonej praktyki.

Jednocześnie precyzyjne wykazanie w toku postępowania, że po stronie kontrahenta występują takie możliwości zbycia lub nabycia produktów przez stronę postępowania, której zarzuca się praktykę nieuczciwego wykorzystania przewagi konkurencyjnej, może być niezwykle trudne, z uwagi na brak wystarczających danych o warunkach ekonomicznych, w których funkcjonuje kontrahent.

- Tak lakoniczna i nieprecyzyjna definicja zachowania, z którym związane są dalece negatywne konsekwencje prawne, sprawia, że skłonność do ryzyka i podejmowania dodatkowych działań handlowych przez przedsiębiorców spada. Tym samy polski rynek branży spożywczej może tracić na konkurencyjności w skali europejskiej, co odczują i silniejsi, i słabsi gracze – przestrzega mecenas.

 Dobre obyczaje handlowe, czyli jakie?

Zasadniczym elementem konstrukcji prawnej projektowanej ustawy jest klauzula generalna, zgodnie z którą wykorzystywanie przewagi kontraktowej jest nieuczciwe, jeżeli jest sprzeczne z dobrymi obyczajami i zagraża lub narusza istotnemu interesowi drugiej strony. Dopiero bowiem ustalenie, że wykorzystywanie przewagi kontraktowej jest nieuczciwe prowadzi do odpowiedzialności.

Zdaniem Aleksandry Dziurkowskiej pojęcie dobrych obyczajów jest na tyle ogólne, że nie wiadomo, czy wykorzystać w tym zakresie dotychczasowy dorobek orzecznictwa i doktryny na podstawie innych ustaw, czy też dla nowych sytuacji nie należy kształtować autonomicznego pojęcia dobrych obyczajów. W polskim systemie prawnym nie istnieje bowiem jedna i uniwersalna definicja dobrych obyczajów, stąd jednoznaczne przesądzenie jaki w praktyce przyjąć kształt klauzuli dobrych obyczajów przed wejściem ustawy w życie nie jest możliwe.

Prawnicy uważają, że zasadna wydaje się zatem potrzeba wykształcenia odrębnej wykładni pojęcia dobrych obyczajów uwzględniającej specyfikę relacji handlowych, które poddano tej regulacji. - Ten kierunek wydaje się bardziej trafny, ponieważ specyfika praktyk w łańcuchu dostaw żywności może ujawniać i identyfikować nieznane dotychczas sytuacje rynkowe – przestrzega adwokat Paweł Podrecki.

Prawna wykładnia mówi, że o braku wystarczających i faktycznych możliwości zbycia lub nabycia produktów można będzie mówić nie tylko w przypadku, kiedy zbywca lub nabywca nie ma w ogóle możliwości kontraktowania z innym podmiotem, ale również w przypadku, kiedy możliwości kontraktowania z innymi niż druga strona danej umowy podmiotem nie wyczerpują istniejącego potencjału ekonomicznego.

- W celu wykazania tej przesłanki należy zatem zbadać rzeczywiste możliwości podażowe i popytowe oraz odnieść je do konkretnego rynku, który powinien zostać odpowiednio wyznaczony na potrzeby danego postępowania biorąc pod uwagę np. zakres możliwych i ekonomicznie opłacalnych dostaw – tłumaczą prawnicy.

Ich zdaniem na gruncie danego postępowania kluczowe może okazać się w jaki sposób zostanie ustalony przez prezesa UOKiK właściwy przedmiotowo i terytorialnie wpływ danego przedsiębiorcy na swoich kontrahentów i oddziaływanie danej transakcji na rynek. Istnieje ryzyko, że szef Urzędu uwzględniając dorobek orzeczniczy wypracowany na gruncie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, będzie przyjmował ten rynek bardzo wąsko, np. jako sklepy danej sieci spożywczej, a nie tak jak to ma miejsce na gruncie ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów - czyli jako np. lokalny rynek sklepów spożywczych. Istnieje zatem ryzyko, że ustawa może być stosowana niezwykle szeroko, co może mieć przełożenie na zmniejszenie tolerancji przedsiębiorców do ryzyka i ogólne zmniejszenie tempa rozwoju tego rynku.

 Niedźwiedzia przysługa

Tak więc do czasu wykształcenia się praktyki organu stosującego ustawę, tj. prezesa UOKiK, nie będzie więc wiadome jakie konkretnie zachowania mieszczą się w katalogu zachowań zgodnych z obyczajami właściwymi dla relacji między uczestnikami łańcuchu dostaw żywności. Może to doprowadzić do niebezpiecznej dla handlu sytuacji, w której przedsiębiorcy nie mają pewności co do prawidłowości swojego zachowania, a zatem w oczekiwaniu na wykształcenie się nowej praktyki urzędu wstrzymają swoje działania lub rezygnują z pewnych działań ocenianych neutralnie, co z perspektywy gospodarki może okazać się problematyczne.

Tak ogólne sformułowania przepisów niosą za sobą dla przedsiębiorców sygnalizowane już ryzyko braku pewności stosowania prawa oraz nadmiernej swobody decyzyjnej w egzekwowaniu uprawnień przez prezesa UOKiK, w tym możliwości nakładania dotkliwych kar finansowych sięgających 3 proc. wartości obrotu firmy osiągniętego w roku obrotowym poprzedzającym rok nałożenia kary, nawet za nieumyślnie dopuszczenie się przez przedsiębiorcę zabronionej praktyki.

Prawnicy jednak zaznaczają, że nowe przepisy znajdą zastosowanie wyłącznie w sytuacji, gdy praktyki polegające na nieuczciwym wykorzystaniu przewagi kontraktowej będą wywoływać skutki na terytorium Polski. Kompetencje prezesa UOKiK ograniczają się bowiem do przedsiębiorców prowadzących działalność w Polsce, co w konsekwencji oznacza możliwość obejścia nowej ustawy przez podmioty należące do międzynarodowych grup kapitałowych. Z zaopatrywania się u polskich dostawców może zrezygnować także część rodzimych przedsiębiorców, dla których nakłady na dostosowanie obecnie obowiązujących umów handlowych oraz wypracowanie nowych wzorów kontraktów, mogą być niewspółmierne do ryzyka poniesienia dotkliwych strat finansowych.

Katarzyna Pierzchała 1269 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.