Etykiety pod lupą

Przy sprzedaży przetworów mięsnych oferowanych na wagę sprzedawca ma obowiązek uwidocznić m.in. nazwę produktu, nazwę albo imię i nazwisko producenta oraz informację o składzie wędlin. Inspekcja Handlowa wciąż jednak wykrywa nieprawidłowości w ich oznakowaniu.

Prawo ściśle definiuje, jakie informacje muszą się znaleźć na etykietach artykułów spożywczych.

Obowiązkowo musi się na niej być:

- nazwa produktu,

- wykaz składników w kolejności według masy, w porządku malejącym. W przypadku wędlin wymagana jest informacja o zawartości składników, np. mięsa wołowego, cielęcego czy też drobiowego, przypraw, substancji dodatkowych dozwolonych,

- data minimalnej trwałości albo termin przydatności do spożycia,

- warunki przechowywania,

- sposób przygotowania lub stosowania, jeżeli brak tej informacji mógłby spowodować niewłaściwe postępowanie z produktem,

- dane identyfikujące producenta lub paczkującego lub wprowadzającego towar spożywczy do obrotu, jeżeli działalność jest zarejestrowana na terytorium któregoś z państw członkowskich UE,

- zawartość netto lub liczba sztuk w opakowaniu,

- dodatkowo na opakowaniach produktów pochodzenia zwierzęcego wymagane jest podanie weterynaryjnego numeru identyfikacyjnego, który potwierdza legalność zakładu prowadzenie produkcja pod nadzorem Inspekcji Weterynaryjnej.

Inspekcja wkracza do akcji

Wymogi te dotyczą nie tylko mięsa czy wędlin paczkowanych, ale także tych sprzedawanych na wagę. Niestety, wielu detalistów o tym nie wie bądź świadomie ignoruje ten wymóg, o czym cyklicznie informuje Inspekcja Handlowa.

Ostatnio jej kontrolerzy skontrolowali 100 sklepów należących do sieci handlowych, 14 hurtowni oraz 51 niezależnych sklepów. Sprawdzali, czy były przestrzegane przepisy w zakresie znakowania zawarte m.in. w unijnym rozporządzeniu 1169/2011 1 oraz rozporządzeniu Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z 23 grudnia 2014 r. w sprawie znakowania poszczególnych rodzajów środków spożywczych (Dz.U. z 2015 r., poz. 29).

Sprawdzili 1279 partii mięs oraz ich przetworów mięsnych sprzedawanych luzem lub w opakowaniach, w tym 157 partii świeżego mięsa (także mielonego) i 123 partie surowych wyrobów mięsnych (np. surową białą kiełbasę) oraz 999 partii produktów mięsnych (wędliny, konserwy, pasztety).

Inspektorzy stwierdzili nieprawidłowości w aż 83 placówkach, czyli w ponad połowie kontrolowanych, kwestionując ponad 40 proc. partii produktów. Najczęściej wymagań w zakresie oznakowania nie spełniały przetwory mięsne bez opakowań, oferowane „luzem”. Było to 408 partii spośród 704 skontrolowanych, czyli 58 proc. Detaliści popełniali tu następujące błędy:

- brak wykazu składników, w tym substancji powodujących alergie lub reakcje nietolerancji;

- brak nazwy albo imienia i nazwiska producenta;

- brak nazwy środka spożywczego, nieprawidłowa bądź niepełna nazwa wyrobu - najczęściej nie podawano rodzaju mięsa wchodzących w skład produktu. Np. „Kiełbasa z fileta” zamiast „Kiełbasa z fileta drobiowo-wieprzowa” lub „Wątrobianka wiejska z przyprawami” zamiast zgodnie z deklaracją producenta „Wątrobianka rodzinna, wędlina podrobowa, wieprzowa wędzona, parzona w osłonce niejadalnej z dodatkiem białka mleka” albo „Boczek wędzony” zamiast zgodnie z deklaracją producenta „Boczek wędzony. Produkt wieprzowy wędzony, surowy z dodatkiem wody";

- nierzetelne podanie wykazu składników - rozbieżności między składem podanym przez producenta i sklep. Najczęściej rozbieżności dotyczyły procentowej zawartości mięsa, np. w sklepie podano „mięso wieprzowe 90 proc.” a na etykiecie producenta „mięso wieprzowe 85 proc.”, nieuwzględnienie wszystkich składników produktu, np. nie wykazano polifosforanów, białka sojowego, emulgatora, substancji wzmacniającej smak;

- zastosowanie nieprawidłowej nazwy w stosunku do wykazu składników, np. „Salami wołowe” podczas gdy w składzie podano mięso wołowe 51 proc. i mięso wieprzowe, „kiełbasa jałowcowa z dodatkiem dziczyzny”, a w wykazie składników wskazano wyłącznie mięso wołowe i wieprzowe lub zamieszczenie przy towarze informacji o treści „Tradycyjna receptura”, które było nieadekwatne do składu wyrobów zadeklarowanych przez producentów;

- bezzasadne zastosowanie w nazwie wyrobu określenia „wiejska” mimo wykorzystania do ich wyprodukowania substancji charakterystycznych dla przemysłowej produkcji, np. glutaminianu sodu, izolatu białka sojowego, polifosforanów.

- Podsumowując nieprawidłowości dotyczące mięsa i przetworów mięsnych oferowanych do sprzedaży luzem, stwierdziliśmy, że w większości ujawnianych przypadków na wywieszkach uwidocznionych przy tych wyrobach podawane były jedynie informacje dotyczące ceny za kilogram i nazwy produktu, nie zawsze zgodnej z nazwą podaną przez producenta – mówi Dariusz Łomowski z Departamentu Inspekcji Handlowej UOKiK.

 Mięso w opakowaniu

W przypadku mięsa i przetworów mięsnych w opakowaniach jednostkowych zakwestionowano ponad 11 proc. partii spośród 575 skontrolowanych. W tym przypadku uchybienia najczęściej dotyczyły:

- zastosowania niepełnej nazwy środka spożywczego (metka cebulowa zamiast „kiełbasa surowa metka cebulowa” lub pominięcia w nazwie określenia „surowa” w kiełbasie białej czosnkowej);

- użycia w nazwach określeń „swojska”, „wiejska”, „staropolska”, „domowa” mimo wykorzystania do ich wyprodukowania substancji dodatkowych, charakterystycznych dla przemysłowej produkcji, np. stabilizatora (trifosforanów), błonnika sojowego, karagenów, izolatu białka sojowego;

- braku szczegółowych danych towarzyszących nazwie wyrobu dotyczących dodanej wody przekraczającej 5 proc. wagi gotowego wyrobu;

- użycia nazw nieadekwatnych do składu, np. „Wołowina w sosie własnym” i „Wołowina Ekstra”, podczas gdy w składzie oprócz mięsa wołowego był smalec wieprzowy oraz skórki wieprzowe;

- zasłonięcia obowiązkowych informacji przez naklejenie dodatkowych etykiet w taki sposób, że nie można było odczytać wykazu składników, adresu producenta i napisu „termin przydatności po rozpakowaniu 48 godzin”;

- niewyróżnienia składników alergennych w stosunku do reszty składników;

- braku informacji o warunkach przechowywania po otwarciu opakowania;

- uwidocznienia nieprawidłowego identyfikacyjnego numeru weterynaryjnego zakładu;

- braku informacji o dodatku wody w polskojęzycznych wersjach składów produktów.

W wyniku kontroli Inspekcja Handlowa wydała 9 decyzji o wycofaniu z obrotu przeterminowanych produktów. W sześciu sklepach z uwagi na przeterminowanie (od 1 do 7 dni) zakwestionowano 18 partii towarów o wartości 669 zł. Nałożono również mandaty i kary o łącznej wartości 82,6 tys. zł za sprzedaż nieodpowiadających jakości handlowej oraz zafałszowanych artykułów spożywczych, a w 61 przypadkach przekazano informacje do organów nadzoru sanitarnego, weterynaryjnego oraz do wojewódzkich IJHARS.

Jakość też na tapecie

Zastrzeżenia Inspekcji Handlowej pod względem jakości wzbudziło też około 13 proc. partii mięs i przetworów mięsnych poddanych badaniom w laboratoriach Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Do badań pobrano próbki z 234 partii mięsa i przetworów mięsnych, które oceniono w stosunku do obowiązujących przepisów prawa oraz deklaracji zawartych w oznakowaniu tych produktów. Wyniki badań stanowiły podstawę do zakwestionowania 31 partii (13,2 proc.) w zakresie nieprzestrzegania wymagań wynikających z ogólnych przepisów prawa żywnościowego.

Inspekcja Handlowa skontrolowała bowiem produkty wybrane na podstawie skarg otrzymanych przez Inspektoraty Wojewódzkie oraz ze względu na zbyt niską cenę w stosunku do jakości sugerowanej nazwą (np. kiełbasa jałowcowa z dodatkiem dziczyzny w wyjątkowo niskiej dla tego rodzaju wyrobów cenie).

W trakcie kontroli zakwestionowano m.in. zaniżoną lub zawyżoną ilość tłuszczu - np. producent na opakowaniu deklarował na opakowaniu 10 proc., a w rzeczywistości było go 6,6 proc. Wątpliwości wzbudziła także obecność w produktach mięsa innego niż zadeklarowane – np. mięso wieprzowe w parówkach drobiowych z cielęciną. Poza tym producenci nie informowali o zawartości związków fosforu, które dodano do produktów.

Wojewódzki Inspektorat Inspekcji Handlowej w Warszawie przypomina sprzedawcom, że artykuł spożywczy po terminie przydatności do spożycia bądź dacie minimalnej trwałości nie może być oferowany do sprzedaży, nawet po znacznie obniżonej cenie. Ceną obowiązującą dla klienta jest ta uwidoczniona na wywieszce, a nie nie ta – jeśli jest inna – wprowadzona do systemu kasowego.

Katarzyna Pierzchała 984 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.