Rok zmian

Pomysł ograniczenia handlu w niedziele, ustawa o przewadze kontraktowej, podatek obrotowy, podniesienie pensji minimalnej, JPK. Na różnym etapie procedowania jest co najmniej kilka projektów, które w mniejszym bądź większym stopniu dotkną w br. branżę handlową.

Miniony rok był bardzo trudny dla handlu. Szczególnie ze względu na wielomiesięczne boje o stawki podatku od sprzedaży i zawirowania w związku z jego wprowadzeniem. Pojawiły się też kolejne pomysły regulacji branży, w większości przypadków znajdujące poparcie w ekipie rządzącej.
– Czujemy się napiętnowani – Renata Juszkiewicz, prezes POHiD, w dosadny sposób określiła odczucia branży podczas jednego ze spotkań pod koniec ub.r.
Wydaje się, że 2017 r. również nie będzie łatwy z uwagi na przepisy, które już weszły lub jest duże prawdopodobieństwo, że mogą wejść w życie w najbliższych miesiącach.
 
Handel w niedziele
We wrześniu ub.r. trafił do Sejmu projekt ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele, którego inicjatorem jest NSZZ Solidarność. W przypadku tej regulacji środowisko ma podzielone opinie. Jedni jej kibicują, inni – jak Polska Rada Centrów Handlowych – zdecydowanie protestują.
Zgodnie z nią zakaz miałby dotyczyć większości placówek handlowych. Projektodawca przewidział jednak kilka odstępstw. Sklepy będą mogły być otwarte w dwie kolejne niedziele poprzedzające święta Bożego Narodzenia, w ostatnią niedzielę przed świętami wielkanocnymi, w ostatnie niedziele stycznia, czerwca, sierpnia oraz w pierwszą niedzielę lipca. Ponadto odstępstwa dotyczyłyby też m.in.: sklepów, gdzie handel prowadzi wyłącznie przedsiębiorca prowadzący indywidualną działalność gospodarczą, stacji benzynowych, aptek czy sklepików z pamiątkami i dewocjonaliami.
Z analizy „Skutki zakazu handlu w niedzielę dla centrów handlowych i całej branży” przeprowadzonej przez PwC wynika, że po wprowadzeniu zakazu handlu w niedziele pracę może stracić 36 tys. osób, o co najmniej 9,6 mld zł mogą spaść obroty w sklepach, a straty dla budżetu państwa w niezapłaconych podatkach wynieść nawet 1,8 mld zł. 
Szczególne kontrowersje wzbudza niewspółmierne do winy widmo sankcji karnych za złamanie zakazu – nawet do dwóch lat pozbawienia wolności. Jak wynika z analizy think tanku Forum Obywatelskiego Rozwoju, podobną karę na mocy obowiązującego Kodeksu karnego można otrzymać m.in. za: prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu lub środków odurzających (Art. 178a), groźbę popełnienia przestępstwa wobec innej osoby (Art. 190) oraz produkowanie, rozpowszechnianie lub posiadanie treści pornograficznych z udziałem małoletniego (Art. 202).
Alfred Bujara, szef handlowej Solidarności, zaproponował zatem ustępstwo. – Jesteśmy gotowi się z tego zapisu wycofać. Proponujemy zamienić karę pozbawienia wolności na grzywnę, która np. nie będzie mogła przekroczyć 10 proc. wartości obrotu osiągniętego przez sieć w poprzednim roku podatkowym – powiedział „Gazecie Wyborczej”.
W odpowiedzi na projekt ustawy o zakazie handlu w niedziele stowarzyszenie Polska Rada Centrów Handlowych zainicjowało ogólnopolską akcję „Tak dla otwartych niedziel”. W ciągu dwóch dni 75 tys. Polaków podpisało się pod ich petycją. Głosy zostały złożone 30 listopada br. w Kancelarii Premiera Rady Ministrów, a w grudniu zostały skierowane do Sejmu RP, gdzie odbyło się już pierwsze czytanie projektu Solidarności.
Prawdopodobnie jeszcze w styczniu rząd zajmie stanowisko w sprawie niedzielnej pracy w handlu. Obecnie trwa analiza uwag i propozycji zgłoszonych przez resorty w ramach uzgodnień międzyresortowych do projektu.
 
Przewaga kontraktowa
Prezydent RP Andrzej Duda podpisał ustawę o przeciwdziałaniu nieuczciwemu wykorzystywaniu przewagi kontraktowej w obrocie produktami rolnymi i spożywczymi 28 grudnia ub.r. 
Według ustawodawcy przewaga kontraktowa dotyczy relacji dostawcy z nabywcą oraz występuje wtedy, gdy istnieje między nimi „znaczna dysproporcja w potencjale ekonomicznym i jednocześnie słabsza ze stron nie ma wystarczających możliwości sprzedaży lub kupna produktów rolnych lub spożywczych od innych przedsiębiorców”.
 Nieuczciwe wykorzystywanie przewagi w szczególności może więc polegać m.in. na nieuzasadnionym rozwiązaniu lub groźbie rozwiązania umowy, przyznaniu wyłącznie jednej stronie uprawnienia do rozwiązania odstąpienia lub wypowiedzenia umowy, uzależnianiu zawarcia lub kontynuowania umowy od przyjęcia lub spełnienia przez jedną ze stron innego świadczenia, które nie ma z nią związku, lub nieuzasadnionym wydłużaniu terminów płatności. 
Przedsiębiorca czujący się dyskryminowanym może zwrócić się o pomoc do prezesa UOKiK. Warunkiem podjęcia interwencji przez urząd jest, aby łączna wartość obrotów między dostawcą a odbiorcą w którymkolwiek z dwóch lat poprzedzających rok wszczęcia postępowania przekroczyła 50 tys. zł oraz obrót nabywcy lub dostawcy, który stosuje praktykę, w roku poprzedzającym rok wszczęcia postępowania przekroczył 100 mln zł.
 Nowe przepisy budziły i nadal budzą wiele wątpliwości branży handlowej. W listopadzie ub.r. na wspólnym spotkaniu POHiD, PIH i Forum Polskiego Handlu ich przedstawiciele wskazali niekorzystne konsekwencje proponowanych przepisów.
Przede wszystkim podkreślali ich asymetryczność.
– Miała bronić dostawców przed praktykami handlu i odwrotnie, jednak proponowane regulacje działają tylko w jedną stronę – powiedział Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu. Tłumaczył, że zbyt krótki jest katalog przewinień producentów, natomiast handlowi grożą nieproporcjonalne do przewinienia konsekwencje. Dzięki tej ustawie prezes UOKiK zyskał bowiem uprawnienia do nałożenia na przedsiębiorcę kary pieniężnej w wysokości do 3 proc. obrotu osiągniętego w roku poprzedzającym rok nałożenia kary.
Według uczestników spotkania brak definicji przewagi kontraktowej i tego, co jest nieuczciwym jej wykorzystaniem, pozostawia prezesowi UOKiK pełną dowolność podejmowania decyzji o rozpoczęciu kontroli. Ta z kolei może trwać do trzech miesięcy (w wyjątkowych przypadkach do 5), co może doprowadzić do paraliżu, a nawet upadku firmy. Co więcej, jak podkreślił Ptaszyński, proponowane przepisy działają wstecz – doniesienie niezadowolonego producenta dotyczy spraw sprzed dwóch lat.  
Branżę niepokoi także możliwość anonimowych zgłoszeń o wykorzystywaniu przewagi przez sieci handlowe, co może doprowadzić do wypchnięcia z rynku mniejszych producentów. – Duże podmioty, aby zminimalizować ryzyko, będą podpisywać umowy z podobnymi wielkością firmami spożywczymi, by uniknąć potencjalnego zagrożenia skarżenia ich. To może doprowadzić do bankructwa wielu producentów, likwidacji miejsc pracy i nadpodaży żywności na rynku – przestrzega Waldemar Nowakowski, prezes PIH.
Zdaniem Roberta Krzaka, wiceprezesa Forum Polskiego Handlu i członka zarządu sieci Piotr i Paweł, stosunków dostawca – sieci nie da się uregulować, to jest jak „małżeństwo z rozsądku”. – Zawsze były i są tarcia, jak to między dwoma współpracującymi podmiotami – powiedział.  
Renata Juszkiewicz, prezes POHiD-u, uważa, że przepisy doprowadzą do zaostrzenia relacji między producentami a handlem, szczególnie tym z kapitałem zagranicznym. – Zagraniczne sieci handlowe eksportują polską żywność za ok. 10 mld zł. Chcąc uniknąć domniemania przewagi konkurencyjnej, sięgniemy po import – zapowiedziała.  
Głosy ich oraz posłów opozycji nie zostały jednak wzięte pod uwagę. Ustawa wejdzie w życie sześć miesięcy po jej ogłoszeniu, czyli w połowie br. 
 
Ustawa krajobrazowa
Mało kto zdaje sobie sprawę, że ustawa o zmianie niektórych ustaw w związku ze wzmocnieniem narzędzi ochrony krajobrazu – zwana popularnie ustawą krajobrazową – w dużym stopniu dotyczy też handlu.  
I wbrew początkowym założeniom nie jest dokumentem, który kompleksowo traktuje ochronę krajobrazu. Z całego spektrum problemów w ustawie znalazły się jedynie zapisy dotyczące małej architektury, ogrodzeń i reklam – dlatego przez wielu postrzegana jest jako antyreklamowa, a nie krajobrazowa.
Oznacza ona m.in. dla właścicieli i operatorów sklepów, którzy w jakikolwiek sposób komunikują swoją działalność za pomocą neonu, logotypu, kasetonu, flagi, billboardu itp., konieczność sprawdzenia, czy jego reklama będzie zgodna z nowymi przepisami prawa oraz dostosowania się do nich, jeśli taka będzie potrzeba.  
Ograniczenia mogą być różnego rodzaju, nie muszą dotyczyć powierzchni. Mogą odnosić się do kolorystyki reklamy, materiału, z którego jest wykonana, liczby reklam. Może zaistnieć sytuacja, w której lokal użytkowy umieszczony na rogu budynku będzie potrzebował oznakowania z obu stron, a uchwała krajobrazowa będzie zezwalała jedynie na jeden szyld (zgodnie z definicją jest to reklama przedsiębiorstwa w miejscu prowadzenia działalności gospodarczej). Wówczas przedsiębiorca zapłaci karę za drugi szyld.
Sama ustawa nie niesie ze sobą zbyt wielu obowiązków dla przedsiębiorcy. Powstają one dopiero po uchwaleniu przez gminę uchwały krajobrazowej (uchwała o zasadach sytuowania reklam i urządzeń reklamowych oraz ogrodzeń). Ustawodawca kierował się przekonaniem, że każdy region Polski ma swoją specyfikę i nikt inny nie zna jej lepiej niż samorząd lokalny.  
 – Idea szczytna, jednak nie do końca sprawdza się w praktyce, gdyż istnieją gminy, które traktują uchwałę krajobrazową jedynie jako możliwość uzyskania dodatkowych dochodów – mówi Marcin Maszewski, członek zarządu agencji reklamy zewnętrznej Jet Line.  
Uważa on, że ustawa powinna zawierać spójne ramy, w których radni powinni się mieścić. – Pamiętajmy bowiem, że dla przedsiębiorców najważniejsza jest stabilność i jasność decyzji administracyjnych. Tymczasem teraz mamy sytuację, gdy w każdej chwili po ustaleniu zasad sytuowania reklam samorząd może podjąć decyzję o zmianie – podkreśla.
Ustawodawca wprowadził obowiązkowy okres na dostosowanie lub demontaż reklam. Nie może być on krótszy niż 12 i nie dłuższy niż 60 miesięcy od wprowadzenia uchwały krajobrazowej. W okresie dostosowawczym nie ma możliwości karania. Wysokość kary jest zależna od tego, czy dana gmina uchwaliła dodatkową uchwałę o opłatach reklamowych i jakie wysokości stawek w niej przyjęła.  
W Polsce jest blisko 2500 gmin. W ponad 600 z nich już podjęto w ub.r. uchwały inicjujące prace nad projektami uchwał krajobrazowych, prace nad projektami i konsultacje toczą się w ponad 20 gminach, a cztery samorządy już uchwaliły nowe lokalne prawo (stan na koniec grudnia 2016 r.). Jedna z uchwał (w Ciechanowie) została zakwestionowana w części przez wojewodę.  
Ustawa jako dokument nadrzędny została zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego. Prace w niektórych gminach toczą się mimo to, inne samorządy wstrzymały się zaś do chwili rozstrzygnięcia przez TK.  
 
Reklama papierosów w sklepie
Zakończyły się prace nad implementacją unijnej dyrektywy tytoniowej. Zgodnie z nią w punktach sprzedaży nie może już być umieszczana informacja o wyrobach tytoniowych. Dotyczy to oznakowania na szafkach, podkładek pod bilon itp.
Od początku 2017 r. jedyną dopuszczalną informacją w sklepach na temat wyrobów tytoniowych jest ta na opakowaniach papierosów. Również ona będzie zmniejszona – nowe ostrzeżenia zdrowotne będą zajmować 65 proc. Ta zmiana wejdzie w życie 20 maja 2017 r. Do tego dnia wyroby tytoniowe oznakowane zgodnie z dotychczasowymi przepisami mogą pozostawać w obrocie.  
Kolejna ważna zmiana – po 20 maja 2017 r. papierosy mentolowe nie będą mogły być oznaczone inaczej niż tradycyjne.
 
Marnowanie żywności
Już po raz drugi przedłużony został termin na przygotowanie sprawozdania senackich komisji o projekcie ustawy o przeciwdziałaniu marnowaniu żywności. Pierwszy termin upływał 26 września 2016 r., później zamieniono tę datę na 31 grudnia ub.r., a teraz przesunięto termin na 28 lutego 2017 r.
Projekt ustawy nakłada nowe obowiązki na sklepy z żywnością o powierzchni przekraczającej 250 mkw. Takich placówek jest w Polsce ok. 20 tys. Zostałyby one zobowiązane do podpisania umów z organizacjami pożytku publicznego na przekazywanie żywności na cele charytatywne, a jeśli tego nie zrobią, grozić będzie im
5 tys. zł kary.
Projekt przewiduje też nałożenie na sprzedawców żywności specjalnej opłaty za wytwarzanie odpadów, rozumianych jako „produkty spożywcze przeterminowane lub nieprzydatne do spożycia”. Za każdy kilogram takich odpadów sklep musiałby naliczać i odprowadzać 10 gr. Kara za nieprzestrzeganie tego przepisu wahałaby się w granicach od 500 do 10 tys. zł.
Wydaje się dość prawdopodobne, że do projektu wprowadzonych zostanie wiele zmian. W listopadzie ub.r. o tym, na jakim etapie znajduje się projekt ustawy, wypowiedział się podczas jednego z posiedzeń senackiej komisji Mieczysław Augustyn, senator z ramienia Platformy Obywatelskiej, były przedstawiciel wnioskodawców.  
– Napłynęło dosyć dużo różnorodnych wniosków. Jesteśmy z legislatorami po ich przeglądzie. Rzecz jest rzeczywiście pilna i warto, żebyśmy pana przewodniczącego Antoniego Szymańskiego [obecny wnioskodawca, PiS – przyp. red.] wspierali w tym, żeby udało się tę ustawę przeprowadzić – zaapelował senator PO.
Obecny projekt powstał z inicjatywy senatorów zasiadających w Komisji Rodziny, Polityki Społecznej i Senioralnej. Wniosła ona w lipcu 2016 r. do marszałka Senatu o podjęcie postępowania w sprawie inicjatywy ustawodawczej. W poprzedniej kadencji Sejmu posłowie pracowali nad podobnym projektem, przygotowanym przez grupę posłów PiS, jednak wówczas, pomimo deklaracji poparcia ze strony wszystkich parlamentarnych sił politycznych, ze względu na końcówkę kadencji ustawy nie udało się uchwalić.
 
Ograniczenia w sprzedaży otc  
Resort zdrowia opublikował na początku stycznia tego roku projekt nowelizacji rozporządzenia ws. kryteriów klasyfikacji produktów leczniczych dopuszczonych do obrotu poza aptekami. Nowelizacja modyfikuje dotychczasowe kryteria klasyfikacji produktów leczniczych, tak by „spektrum produktów leczniczych mogących być przedmiotem sprzedaży w placówkach pozaaptecznych zostało ograniczone w sposób licujący z pryncypiami zdrowia publicznego” – czytamy w dokumencie OSR. 
Resort zdrowia przygotował więc nową listę leków, które będą mogły być sprzedawane w sklepach i na stacjach benzynowych. W ocenie urzędników ministerstwa w obrocie pozaaptecznym nie może być leków, których niekontrolowane stosowanie wiąże się z poważnym ryzykiem wystąpienia działań niepożądanych lub przedawkowania. Mogą tam być dostępne tylko leki do doraźnego stosowania, i to w niedużych opakowaniach.
Zgodnie z opublikowanym projektem, który trafił teraz do konsultacji społecznych, do sprzedaży w sklepach będą dopuszczone jedynie m.in. środki przeciwbólowe, stosowane w chorobach gardła, uzależnieniach od nikotyny, antyseptyczne i dezynfekujące.  
Rozporządzenie ma wejść w życie po upływie 30 dni od ogłoszenia. Przewidziano jednak „stopniową, ewolucyjną asymilację przedsiębiorców do nowego stanu prawnego” – będą oni mogli w ciągu 12 miesięcy od wejścia w życie nowych przepisów prowadzić obrót produktami leczniczymi innymi niż spełniające znowelizowane kryteria. Są bardzo duże szanse, że nowelizacja wejdzie w życie w ciągu najbliższych miesięcy.
 
Podatek od sprzedaży
Wzbudzał w 2016 r. najwięcej emocji. Założeniem jego wprowadzenia było wyrównanie szans między małymi i średnim sklepami a dyskontami i hipermarketami. Rząd przeprowadzał konsultacje z zainteresowanymi organizacjami. Wypracowano kompromis, czyli projekt ustawy, który miał spełnić te założenia – stawka progresywna i kwota wolna w wysokości obrotów MŚP. We wrześniu ub.r. został on jednak zawieszony przez Komisję Europejską.  
Pojawiły się więc kolejne pomysły na podreperowanie budżetu państwa. Jednym z ostatnich była propozycja nowej stawki podatku od sprzedaży – 0,65 proc. dla każdego sklepu, bez kwoty wolnej. Została ona jednak stanowczo odrzucona przez branżę. Według PIH nawet stawka na poziomie 0,5 proc. jest nieakceptowana przy obecnej rentowności małego handlu.   
– W tej chwili polski rząd prawdopodobnie wstrzyma prace nad podatkiem do czasu decyzji Trybunału Sprawiedliwości UE. Jest to najlepsze rozwiązanie, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że jednym z powodów ustanowienia podatku miało być wyrównanie szans między mniejszymi sklepami a dyskontami – uważa Waldemar Nowakowski, prezes PIH.
Być może najbliższe miesiące przyniosą nam kolejne rewelacje podatkowe odnoszące się do handlu.  
 
Podatek jednolity
Po zakwestionowaniu podatku od sprzedaży pojawił się pomysł podatku jednolitego dla wszystkich przedsiębiorców, w tym prowadzących handel. Forsowali go m.in. przedstawiciele Centrum im. Adama Smitha oraz Związek Pracodawców Prywatnych. Koncepcja zmian w podatkach zakładała likwidację m.in. PIT, CIT oraz składek na ZUS, NFZ, Fundusz Pracowniczy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Socjalnych.
Tuż przed Bożym Narodzeniem rząd wycofał się jednak z wprowadzenia jednolitego podatku dla przedsiębiorców. W ciągu ostatnich tygodni m.in. Instytut Interwencji Gospodarczych BCC przekonywał ministra rozwoju i finansów oraz autorów koncepcji tej daniny, że ograniczy ona przedsiębiorczość, inwestycje, podniesie koszty firm, spowoduje ucieczkę biznesu za granicę. W konsekwencji mogła się zmniejszyć liczba miejsc pracy i dochody Skarbu Państwa. Rząd uznał te argumenty i wycofał się z zamiaru podniesienia podatków.
– Po rzeczowych konsultacjach i wszechstronnych analizach „za” i „przeciw” zdecydowaliśmy, że nie wprowadzimy tego rozwiązania do polskiego systemu podatkowego – oświadczył wicepremier, minister finansów i rozwoju Mateusz Morawiecki.  
Z wcześniejszych zapowiedzi członków rządu wynikało, że za zmniejszenie obciążeń podatkowych dla najuboższych mają zapłacić przede wszystkim przedsiębiorcy.
Według BCC jednolita danina i likwidacja liniowego PIT dla przedsiębiorców bez wątpienia podwyższyłaby obciążenia przedsiębiorców w dwóch obszarach. Po pierwsze, bez podwyższenia podstawy wymiaru emerytury
– podatkiem dochodowym u przedsiębiorców zostałaby objęta cała nadwyżka dochodu ponad dzisiejszą sumę składek na ubezpieczenia społeczne (niezależnie od dzisiejszej formy opodatkowania – skali podatkowej lub
19 proc. podatku).  
Po drugie, progresja spowodowałaby wzrost obciążenia dochodu także w zakresie, który aktualnie jest opodatkowany liniowo. Summa summarum – jednolita danina zwiększyłaby obciążenia przedsiębiorców tym znaczniej, im wyższe byłyby dochody przedsiębiorców ponad sumę dzisiejszych obciążeń na ZUS i PIT.
Według Marka Goliszewskiego z BCC jedynym plusem omawianej koncepcji była integracja kilku składek w jedną i ujednolicenie podstawy obliczenia jednolitej daniny na ZUS i PIT, co mogło ułatwić działalność gospodarczą, ponieważ obecnie podstawy obliczenia składek na ubezpieczenia społeczne i na podatek PIT znacznie się różnią.
 
JPK dla małych i średnich
Od 1 stycznia 2017 r. małe i średnie przedsiębiorstwa zostały objęte obowiązkiem przekazywania informacji o ewidencji VAT poprzez jednolity plik kontrolny (JPK). Zmiany, które w połowie ub.r. musiały wprowadzić duże przedsiębiorstwa, obejmują teraz znaczną grupę podatników z sektora MŚP – około 140 tysięcy firm.  
Dla przedsiębiorców oznacza to konieczność dostosowania oprogramowania finansowo-księgowego do wymogów ustawy. Przedsiębiorcy mają przesyłać co miesiąc ewidencję VAT w postaci JPK wraz z deklaracją VAT, a więc do 25 dnia miesiąca po okresie rozliczeniowym, bez względu na to, czy rozliczają się kwartalnie, czy miesięcznie.  
– Dzięki JPK urzędy będą mogły znacznie łatwiej i szybciej wychwytywać nieprawidłowości w rozliczeniach VAT również między kontrahentami, co pozwoli trafniej typować firmy do kontroli – zwraca uwagę Bogdan Zatorski, ekspert konsultingu biznesowego w polskim oddziale Sage.
Jego zdaniem warto podkreślić, że wraz z wprowadzanymi nowościami zaostrzone zostały kary za wykroczenia i przestępstwa podatkowe. Za niewysłanie danych w formacie JPK grozi kara w wysokości 2,8 tys. zł. Osoba, która nie złoży w terminie informacji, podlega karze grzywny do 120 stawek dziennych. Stawki są ustalane indywidualnie przez sąd – w 2017 r. maksymalnie taka kara może wynieść ponad 3 mln zł.
 
Nowy duży pracodawca
W praktyce prawa pracy można się czasami spotkać z potocznym określeniem „mały” i „duży” pracodawca. Ten podział, powiązany ze stanem zatrudnienia w danej firmie, decyduje o zakresie obowiązków leżących po stronie pracodawcy. Jeżeli kwalifikuje się on do grupy „dużych”, obowiązków ma więcej. Chodzi tu głównie o wymóg tworzenia regulaminów pracy i wynagradzania.
30 grudnia ub.r., po podpisaniu przez prezydenta RP,  ustawa o zmianie niektórych ustaw w celu poprawy otoczenia prawnego przedsiębiorców została opublikowana w Dzienniku Ustaw. Weszła w życie już 1 stycznia 2017 r. Za jej sprawą „dużym” pracodawcą w kontekście obowiązku tworzenia regulaminów stał się przedsiębiorca zatrudniający co najmniej 50 pracowników.  
W mniejszych firmach regulaminy będą mogły być tworzone na zasadzie dobrowolności, jednak z pewnym zastrzeżeniem. W zakładach, w których jest zatrudnionych minimum 20 pracowników, ale stan jest mniejszy niż 50 pracowników, utworzenie regulaminów zakładowych ma być obowiązkowe, jeżeli zawnioskuje o to zakładowa organizacja związkowa.
 
Płaca minimalna
Od 1 stycznia br., jak co roku, wzrosła płaca minimalna. W tym roku osiągnęła symboliczny pułap 2 tys. zł brutto. To wzrost o 8,1 proc. (150 zł). Oprócz wyższej płacy minimalnej podwyżki czekają także osoby zatrudnione na umowach zlecenie. Zgodnie z przyjętymi przepisami powstała tzw. minimalna stawka godzinowa, która wynosi 13 zł brutto (9,46 zł netto).  
Z punktu widzenia najmniej zarabiających pracowników to dobra informacja, ale zmiana może pociągnąć za sobą szereg negatywnych konsekwencji. Ekonomiści wskazują bowiem, że tak duże wzrosty stawek mogą się wiązać z pogorszeniem sytuacji przedsiębiorstw i utratą pracy dla wielu najniżej wynagradzanych pracowników, szczególnie w takich branżach jak sprzątanie czy ochrona, gdzie stawki nie były do tej pory regulowane.
 
Wyższe składki ZUS
W tym roku składki dla przedsiębiorców wzrosną o 5 proc. i wyniosą ok. 1175 zł. Dokładna ich wysokość będzie znana w połowie stycznia br., gdy GUS poda dane potrzebne do policzenia składki zdrowotnej. Już teraz wiadomo, że na ZUS i Fundusz Pracy przedsiębiorcy będą musieli płacić co miesiąc minimum 875,28 zł, a składka zdrowotna, która w zeszłym roku wyniosła 288,95 zł, w tym roku raczej nie spadnie. Więcej o 8 proc. zapłacą też początkujący przedsiębiorcy, objęci tzw. ZUS preferencyjnym – ich składka wzrośnie do 190,62 zł bez uwzględniania składki zdrowotnej.
 
Niższy CIT, wyższa kwota wolna
Zdecydowana większość firm, które są płatnikiem podatku dochodowego od osób prawnych (CIT) i osiągają przychody do 1,2 mln euro rocznie, od 2017 r. będzie korzystać z 15-proc. stawki tego podatku (dotychczas płacili 19 proc.). Pozytywne zmiany odczuć ma też ponad 3 mln Polaków, w przypadku których wzrost kwoty wolnej do 6600 zł sprawi, że zapłacą niższy podatek PIT.
 
KAS do walki z oszustwami  
Krajowa Administracja Skarbowa (KAS), która w ramach jednej struktury połączy administrację podatkową, kontrolę skarbową i administrację celną, ma ruszyć 1 marca br. Dzięki połączeniu obecnych służb odpowiedzialnych za pobór podatków KAS stanie się ważnym ogniwem w walce z oszustwami podatkowymi. Według pomysłodawców rozwiązania skonsolidowanie działań zapewni, że samych kontroli będzie mniej, a działania kontrolerów skupią się na kontrolach skutecznych przeprowadzanych tam, gdzie występują nieprawidłowości.
W praktyce urzędy skarbowe docelowo uzyskają dostęp do jednolitej bazy danych na temat wszystkich podatników. Będzie ona zasilana m.in. danymi pochodzącymi z JPK i innych elektronicznych dokumentów (m.in. e-deklaracji VAT).
 
Kasy fiskalne online
Każdego roku budżet państwa polskiego traci ok. 12-14 proc. PKB w wyniku funkcjonowania tzw. szarej strefy. Sposobem na uszczelnienie systemu i zwiększenie transparentności gospodarki, bez wprowadzania nowych lub zwiększania istniejących obciążeń podatkowych, ma być wdrożenie systemu kas fiskalnych online.  
Zgodnie z szacunkami KPMG już 100 tys. kas online może zapewnić pełny zwrot poniesionych nakładów w ciągu kilku miesięcy od uruchomienia systemu. Objęcie nim wszystkich kas może zwiększyć dochody podatkowe o ponad 2,8 mld zł rocznie.
Dlatego też Ministerstwo Rozwoju oraz Krajowa Izba Gospodarcza Elektroniki i Telekomunikacji (KIGEiT) podpisały 28 grudnia 2016 r. list intencyjny w sprawie uruchomienia platformy paragonów elektronicznych z kas fiskalnych, umożliwiającej dystrybuowanie ich bezpośrednio do konsumentów. 
Zgodnie z intencjami sygnatariuszy listu realizacja przyjętych w nim deklaracji stanowi część procesu elektronizacji i usprawnienia obrotu gospodarczego, a także upowszechnienia płatności bezgotówkowych. Jest również kolejnym etapem prac nad systemem fiskalizacji online.
Obecnie Ministerstwo Rozwoju wspólnie z Ministerstwem Finansów uzgadnia zapisy projektu nowego rozporządzenia w sprawie kryteriów i warunków technicznych, którym muszą odpowiadać kasy rejestrujące. Proponowany w przepisach model zakłada, że kasy fiskalne od stycznia 2018 r. dzięki podłączeniu online będą automatycznie przesyłać dane o sprzedaży do centralnego repozytorium prowadzonego przez Ministerstwo Finansów.
Jak na razie producenci kas fiskalnych niecierpliwie czekają na szczegółowe warunki techniczne, aby zdążyć z przygotowaniem oferty przed kolejnym Nowym Rokiem.
Katarzyna Pierzchała

Katarzyna Pierzchała 1058 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.