Niemałe zaskoczenie

- Współczesny klient jest bardzo wymagający. Nie wystarczy mu już tylko dostępność produktów na półkach. Musi być jeszcze wartość dodana, i to ładnie podana - uważa Renata Szymańska, kierowniczka Małych Delikatesów w Gnieźnie, zrzeszonych w sieci Sklep Polski.

Pikniki, festyny, liczne degustacje, konkursy dla dzieci, fotobudka, pokazy zumby, bonusy przed świętami – np. Raffaello czy kawa Jacobs... To tylko przykłady aktywności właściciela i załogi gnieźnieńskich Małych Delikatesów.
– Wychodzimy z przyjemnościami do klientów. Taki „atrakcyjny” dzień dużo daje w obrotach sklepu, ale przede wszystkim zyskujemy w świadomości kupujących – wyjaśnia Renata Szymańska. – Więź z klientem daje dużo więcej niż niska cena – dodaje.
Z jej obserwacji wynika, że kupujący poszukują teraz konkretnych towarów, przede wszystkim zdrowych, niejednokrotnie wyszukanych. – U nas codziennością są osoby stojące przed półką i wnikliwie czytające skład na etykietach – przyznaje Szymańska.

Urocze kąciki
Sklep znajduje się na obrzeżach miasta, tuż przy trasie wylotowej na Wrześnię i Warszawę, przy przystanku autobusowym. W pobliżu jest osiedle domów jednorodzinnych, zamieszkane w znacznej części przez osoby młode. Obok znajdują się przychodnia i apteka. Dużym atutem jest własny rozległy parking.
Bardzo dobra lokalizacja sprawia, że Małe Delikatesy odwiedza dziennie armia osób – nawet 800-900. Mimo że ulicę dalej działa Biedronka. W pobliżu są też Lidl i Carrefour, które licznymi promocjami czasem podbierają Delikatesom klientów.
O sukcesie placówki, która wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, decyduje jednak przede wszystkim asortyment oraz personel. Już od wejścia do sklepu widać, które działy są w nim strategiczne. Typuję: owoce-warzywa, mięso-wędliny oraz nabiał.
– Zgadza się. Po czym pani poznała? – pyta kierowniczka sklepu. Odpowiedź jest prosta: po rozbudowanej ofercie oraz niezwykle apetycznej ekspozycji. Owoce i warzywa, starannie ułożone w wiklinowych koszach, tworzą uroczy – choć ciasny – narożny zakątek. Bogactwo asortymentu podkreślają lustra oraz górujące nad regałem kolorowe zdjęcia produktów.
W okazałym stoisku mięsno-wędliniarskim wzrok przyciąga mnogość produktów i ich staranne ułożenie. – Rzeczywiście przywiązujemy ogromną wagę do sposobu ekspozycji. Nieustannie nad nią pracujemy – przyznaje Renata Szymańska. – Najważniejsza jest jednak jakość produktów. Nasi klienci o każdej porze dnia mogą liczyć na to, że dostaną je pierwszej świeżości – zapewnia. Z założenia wędliny pakowane są tylko w pergamin.
Renata Szymańska chwali się wędzarnią działającą w sklepie od sierpnia ub.r. Odpowiada za nią osobiście. Dwa razy w tygodniu wędzi wędliny (m.in. szynki i polędwice), a trzy razy – ryby. – Nie używamy żadnej chemii, wędzimy na zrębkach bukowych – wyjaśnia moja rozmówczyni. – Jest ogromny popyt na nasze wyroby. Klienci przyjeżdżają nawet z odległych zakątków, aby wziąć jeszcze ciepłą wędzonkę – mówi z dumą.
Ostatnio podjęła się nie lada wyzwania. Klientka dostała w prezencie dwa świeże jesiotry i nie bardzo wiedziała, jak je przyrządzić na zbliżającą się uroczystość. Poprosiła więc panią Renatę o ich uwędzenie. – Były ogromne, ponadmetrowe. Całą noc nie spałam, bo szukałam informacji, jaką przygotować solankę – wspomina. – Zmieszczenie ich w piecu też było wyzwaniem. Ale udało się, klientka przyjechała później z podziękowaniami od gości – dodaje.
Na sali sprzedaży odbywa się wypiek pieczywa: bułek, ciemnego pieczywa i ciasteczek. Pięć razy dziennie lub częściej na życzenie klientów. Robione są też kosze prezentowe.
Klientów przyciągają również usługi dodatkowe. Dla nich to ważne, że na obrzeżach miasta jest punkt Lotto, mogą doładować telefon, zapłacić kartą czy kupić bilet na autobus. W planach jest karta stałego klienta.
Sklep przyciąga kupujących także promocjami. Zarówno własnymi, jak i organizowanymi przez sieć Sklep Polski, do której należy. Utarło się, że wtorki są nabiałowe – dwa, trzy produkty oferuje w hitowych cenach. W weekendy w promocyjnej cenie sprzedaje mięso, o czym już od czwartku informują tablice na stoisku. Przed świętami organizuje rybne piątki. ­
– Staramy się być placówką przyjazną, nieholdingową, stąd te nasze dodatkowe aktywności przy jednoczesnym docenieniu roli naszego franczyzodawcy – podkreśla kierowniczka sklepu.
Małe Delikatesy działają na zasadach twardej franczyzy. Według naszej rozmówczyni nie oznacza to jednak wielkiej ingerencji centrali sieci.
– Nasze relacje można określić jako partnerstwo i wzajemne uzupełnianie się – mówi Szymańska.
Do zalet Sklepu Polskiego zalicza m.in. szeroki i w dobrych cenach asortyment głównego dostawcy (PHUP Gniezno), atrakcyjne promocje, wsparcie koordynatora, szkolenia oraz działalność reklamowo- -marketingową. Kilka miesięcy temu na półkach pojawiły się produkty marki własnej sieci Hrabina.
 
Perfekcja (prawie) na każdym kroku
Kiedyś w tym miejscu też był sklep, ale wyglądem i zaopatrzeniem przypominał minioną epokę. Jego nowy właściciel (od grudnia 2013 r.) przeprowadził generalny remont. Powiększył salę sprzedaży, wstawił nowy sprzęt, dodał sporo oświetlenia. Duży nacisk postawił na stronę wizualną placówki, co widać m.in. po oklejeniu drzwi, tablicach prowadzących do poszczególnych kategorii asortymentowych czy chociażby donicach z roślinami przed wejściem.
– Szef jest perfekcjonistą. Ma ugruntowaną wizję, jak ma wyglądać sklep i co ma oferować, i tego się trzymamy – przyznaje Szymańska.
Z tego powodu nie ma w Małych Delikatesach nalewek czy tanich win, choć wybór alkoholi jest szeroki. Te dostępne pozycjonowane są od średniej półki wzwyż. Bardzo dobrze rotują białe wódki i wina, jednak najlepiej piwo. Klienci mogą kupić je na początku drogi w sklepie oraz przed kasami. Sporą część piwa sklep eksponuje w lodówkach, których ciągle przybywa. Lada dzień dojadą kolejne na piwo i napoje, w tym energetyki.
Pracownicy Małych Delikatesów dobrze wiedzą, co to jest sprzedaż wiązana, i ją realizują. Kierowniczka i właściciel sklepu kładą duży nacisk na profesjonalizm obsługi. Doceniają kulturę osobistą pracowników oraz zadbany wygląd. – Staramy się stworzyć taką atmosferę w sklepie, żeby personel pracował u nas z sercem, nie był robotem mechanicznie wykonującym obowiązki – tłumaczy Renata Szymańska. Wychodzi z założenia, że jeśli pracownik jest miły i uśmiechnięty, to klient to doceni. – To od załogi zależy, jak sklep będzie postrzegany
– uważa.
Katarzyna Pierzchała

Małe Delikatesy
Adres: ul. Wrzesińska 128, 62-200 Gniezno
Powierzchnia sklepu: ok. 300 mkw.
Liczba SKU: ponad 20 tys.
Wartość koszyka: 22,60 zł (średnio)
Liczba klientów: 800-900 dziennie
Personel: 12 osób

Katarzyna Pierzchała 1562 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.