W głowie się kręci

Dla sklepów alkohol to jedna z najważniejszych kategorii. Wciąż wysokomarżowy, o nieustającym popycie, przez co zysk ze sprzedaży też godziwy. Ostatnio - jak to na wiosnę - nastąpił wysyp pomysłów mających uregulować obrót alkoholem. Uczestnicy sondy w "Handlu" są wobec nich mocno sceptyczni.

Z alkoholem są same problemy, z wyjątkiem dość wysokiej marży. Trzeba wnosić sporą opłatę koncesyjną za możliwość jego sprzedawania, jeszcze niedawno wymagał wydzielenia osobnego stoiska, młodzież coraz dojrzalej wygląda, więc trudno na oko zweryfikować, czy jest pełnoletnia. Co więcej, Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARP) ostrzega, że na jeden punkt sprzedaży alkoholu w Polsce przypada ok. 300 mieszkańców, czyli znacznie powyżej średniej europejskiej. Postuluje zatem do władz o limitowanie liczby sklepów z alkoholem. Radni z kilku miast, w tym z Warszawy czy Krakowa, już w ubiegłym roku zdecydowali o zmniejszeniu liczby placówek sprzedających alkohol powyżej 4,5 proc. Kolejne samorządy przymierzają się do tego kroku. Pomysłów dotyczących regulacji sprzedaży alkoholu jest jeszcze więcej.

Henryk Szram
Prowadzi trzy sklepy w Grudziądzu oraz okolicach. Należą do grupy zakupowej Aura.

Tomasz Niciński
Właściciel pokazowego sklepu sieci Odido w Warszawie, wcześniej przez 8 lat pracował w Makro Cash & Carry.

Artur Habura
Właściciel trzech sklepów Delikatesy Centrum w Solcu Zdroju, Wietrzykowicach i Szczurowej.

Czy potrzebne są u nas odgórne ustawowe regulacje ograniczające liczbę sklepów mogących sprzedawać alkohol?

Henryk Szram:
Już kiedyś były w Polsce ograniczenia dotyczące liczby punktów sprzedających alkohol. Aby uzyskać koncesję, sala sprzedaży musiała mieć minimum 40 mkw. Urzędnicy mierzyli więc, czy faktycznie sklep odpowiada wymaganiom dotyczącym metrażu. Dodatkowym ograniczeniem było prowadzenie liczby punktów sprzedających alkohole oraz bliskość obiektów typu szkoła, kościół itd. Czym te ograniczenia poskutkowały, każdy wie...
Moim zdaniem alkohol jest takim samym produktem handlowym jak chleb, masło czy ziemniaki. Jeżeli jest to towar handlowy, który można sprzedawać w sklepie, to nie powinno być żadnych ustawowych regulacji ograniczających liczbę sklepów w Polsce.
 
Tomasz Niciński:
Faktycznie, w Polsce jest dużo sklepów, co wywołuje sporą konkurencję cenową między nimi. Jednak dla klienta to korzystne rozwiązanie. Z mojego punktu widzenia, czyli osoby mającej koncesję, im mniej lokali handluje alkoholem, tym lepiej.
 
Artur Habura:
Zmniejszenie liczby punktów sprzedaży alkoholu może przyczynić się do problemów z konkurencyjnością dla sklepów już istniejących. Należy pamiętać, że alkohol powyżej 4,5 proc. stanowi dość znaczną część obrotów w ogólnej sprzedaży detalicznej. Proszę sobie wyobrazić dwa istniejące, konkurujące ze sobą sklepy, które od wielu lat mają w ofercie alkohol wysokoprocentowy. Co się stanie, gdy jednemu z nich nie zostanie odnowiona koncesja? Wiadomo.
 
Jest już projekt przygotowany przez posła PiS Szymona Szynkowskiego ustawy ograniczającej np. godziny sprzedaży alkoholu czy wprowadzającej obowiązek monitoringu w sklepie. Czy takie regulacje mogą poprawić bezpieczeństwo w sklepach i w ogóle w kraju?
 
H.Sz.: Jednym z funkcjonujących kiedyś ograniczeń dotyczących sprzedaży alkoholu były godziny jego sprzedaży. Alkohol można było kupić dopiero od godz. 13, co absolutnie nie zmniejszyło jego spożycia i nie zwiększyło bezpieczeństwa w sklepach. Takie regulacje nie spełniają swojej roli. Dają jedynie mocne zielone światło rozkwitowi szarej strefy, która ma się bardzo dobrze w naszym kraju.
 
T.N.: Zmiana godzin sprzedaży alkoholu niewiele zmieni. Kto będzie chciał zaopatrzyć się w alkohol, zrobi to odpowiednio wcześniej. Tak jak to było „za komuny”. Dzięki takim zakazom może rozwinąć się szara strefa. Co do monitoringu – już dziś mam go w sklepie. Strefa kas jest obserwowana w celu kontroli pracy personelu, wyjaśniania spornych kwestii np. podczas wydawania reszty, a także ochrony przed utratą koncesji, gdyby ktoś chciał posądzić nas o sprzedaż alkoholu osobie nieletniej. Tak działa już wielu detalistów.
 
A.H.: Nie wyobrażam sobie, w jaki sposób można by było kontrolować tego typu ograniczenia, które na dobrą sprawę spotkają się jedynie z wielkim niezadowoleniem wśród klientów.
 
PARP postuluje wprowadzenie takiej samej stawki akcyzy na alkohole lekkie jak na mocne. Oznaczałoby to podwyżkę ceny np. piwa o ok. 1 zł. Czy to krok w dobrym kierunku?
 
H.Sz.: PARP, tak jak wiele innych instytucji w naszym kraju, powinna zająć się konkretami, a nie bzdurami! Podwyższanie stawki akcyzy na alkohole doprowadzi tylko do dalszego rozkwitu szarej strefy i tym samym obniży wpływy do budżetu państwa. Przypominam sobie czasy, kiedy ministrem finansów był prof. Kołodko. Wtedy wpływy do budżetu się zwiększały i sprzedaż alkoholi w sklepach wzrastała, ponieważ cenowo dorównywaliśmy trunkom sprzedawanym w szarej strefie.
 
T.N.: Z ceną alkoholu będzie podobnie jak z ceną papierosów. Kto będzie chciał się napić, zawsze znajdzie na to fundusze. Podwyżka akcyzy wpłynie za to na rozwój szarej strefy i na zwiększenie domowej produkcji.
 
A.H.: Dla mnie – jako detalisty – nie ma to większego znaczenia. Mogę sprzedawać butelkę piwa nawet po 10 zł. Pytanie tylko, jak to przyjmą klienci. Myślę jednak, że byłoby podobnie jak z papierosami. Ich ceny przecież co roku wzrastają, a sprzedaż nie spada. Nie dajmy więc sobie wmówić, że ktokolwiek chce dzięki podniesieniu akcyzy zmniejszyć spożycie alkoholu w Polsce. Bo to tak nie działa.
 
Czy zasadne jest już obowiązujące ograniczenie dotyczące odległości sklepów sprzedających alkohol od miejsc chronionych, typu szkoły, kościoły?
 
H.Sz.: Zasadne, jednak powinno być traktowane w sposób rzetelny, jednakowo dla wszystkich. A tak nie jest.
 
T.N.: Też myślę, że zasadne. Pewne ograniczenia muszą istnieć. W wielu sklepach problemem są osoby spożywające alkohol przed wejściem i nie jest to obrazek, który powinni widzieć uczniowie wychodzący ze szkoły. Brak jest, niestety, konsekwencji w przestrzeganiu tego przepisu – sąsiadujące ze mną Tesco jest zbyt blisko szkoły. Na pewien czas straciło koncesję, lecz odzyskało dzięki systemowi barierek wydłużających wejście do sklepu. Brak mi słów.

A.H.: Odpowiem pytaniem: czy ktokolwiek zrezygnował z zakupu alkoholu tylko dlatego, że trzeba było jechać lub iść 20 m dalej? Moje sklepy są rozmieszczone w różnych odległościach od szkół i kościołów, natomiast nie zauważamy, aby te różnice miały jakikolwiek wpływ na sprzedaż alkoholu.
 
Jak ważny jest alkohol w obrotach waszych sklepów? Co się najlepiej sprzedaje?

H.Sz.: Alkohol nie ma dużego udziału w sprzedaży. Mimo to, traktując go jako produkt handlowy, powinienem go mieć w sklepach. Najwięcej sprzedaje się piwa (Grupa Żywiec, Kompania Piwowarska), potem wódka i na końcu wino.
 
T.N.: Zaobserwowałem wyraźny wzrost sprzedaży alkoholu w moim sklepie. Kategoria ta stanowi spory procent obrotu i jest ważnym asortymentem, także dlatego że dzięki niemu sprzedają się inne produkty, jak napoje, przekąski słone czy
słodycze. Gdybym nie miał alkoholu, ich sprzedaż byłaby znacznie niższa.
Bezapelacyjnie najlepiej sprzedaje się u mnie piwo, ale też sporo wina. Prowadzę sklep w Warszawie, więc dobrze rotuje Królewskie, a także Łomża, Kasztelan. Wiele osób wybiera specjalności typu Książęce.
 
A.H.: Alkohol stanowi dość znaczącą część przychodu sklepu, od 10 do 15 proc. całego obrotu. W porównaniu z innymi kategoriami ustępuje u mnie jedynie świeżym produktom, takim jak mięso, wędliny, owoce.
Piwo to kategoria, która wygrywa nie tylko z mocniejszym alkoholem. Latem jest numerem 1 na liście najlepiej rotujących kategorii całego sklepu. Na naszym terenie zdecydowanie wygrywa Grupa Carlsberg z marką Harnaś na czele.
 
Czy alkohol nadal jest szczególnym „obiektem pożądania” dla złodziei i osób nieletnich?

H.Sz.: Niestety, tak. Mógłbym przytoczyć całą litanię sposobów kradzieży. Młodociani też kombinują. Wielokrotnie próbowali kupować alkohole np. okazując dowód tymczasowy, czyli wydawany młodocianym. Proceder ten szybko udało się wyeliminować, gdyż przeszkoliliśmy personel sklepów.
 
T.N.: Od początku działalności restrykcyjnie podchodzimy do kontroli dokumentów osoby, która wygląda na niepełnoletnią i dzięki temu młodzież nie próbuje kupować u mnie alkoholu. Ginie mi natomiast piwo ze względu na jego dostępność na sali sprzedażowej. Jednak najbardziej łakomym kąskiem są kawy i słodycze.
 
A.H.: Alkohol był, jest i, niestety, chyba będzie rozchwytywanym towarem wśród sklepowych złodziejaszków. Analizując jednak okresowe inwentaryzacje sklepów, widzimy, że skala kradzieży kategorii alkoholi nie jest największa.
Nie zauważamy też, żeby był większy problem z nieletnimi. Świadomość wśród nich, że zostaną poproszeni o okazanie dowodu osobistego, jest bardzo duża. Jednak zdarzają się tacy, co próbują. Najczęściej proszą kogoś starszego o pomoc. Ale udowodnienie tego procederu jest bardzo trudne, wręcz niemożliwe.

Wysłuchała: Katarzyna Pierzchała

Czy moglibyście prowadzić sklep bez alkoholu, w tym piwa?

H.Sz.: Przez kilkanaście lat, do połowy 2000 r., nie miałem alkoholu w ofercie, więc uważam, że można prowadzić działalność bez tych produktów.
Nie jestem jednak zwolennikiem odgórnych nakazów czy zakazów, gdyż one do niczego dobrego jeszcze u nas nie doprowadziły. Powodują tylko ich omijanie przez cwaniaków oraz rozkwit szarej strefy.
Kolejnym problemem jest brak jednolitej interpretacji przepisów. Obecnie w każdym mieście czy gminie urzędnicy kierują się własnym rozumem lub widzimisię, a nie jednolitą wykładnią prawa, np. jeśli chodzi o wytyczne odnoszące się do alkoholu.
 
T.N.: Przyznam szczerze, że nie. Nie chodzi przecież tylko o zysk ze sprzedaży tej kategorii, ale także o sprzedaż produktów, które klient wybiera komplementarnie.
 
A.H.: Jeżeli nikt by nie sprzedawał alkoholu, to tak. Wiemy jednak, że tak nie będzie i z punktu konkurencyjności dla detalisty brak alkoholu w ofercie to jak brak możliwości sprzedawania np. mięsa i wędlin. Taki sklep na rynku może nie przetrwać.

Katarzyna Pierzchała 1264 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.