W obronie kur z chowu klatkowego

Tuż przed Wielkanocą działacze na rzecz praw zwierząt apelują w kampanii "Jak one to znoszą" o niekupowanie jaj z numer 3, czyli tych, które oznaczają chów klatkowy. KRD-IG ripostuje, że łamanie przepisów prawa w tej kwestii zdarza się "marginalnie".

Prawie 90 proc. wszystkich jaj w Polsce pochodzi z chowu klatkowego, który nie zapewnia kurom odpowiednich warunków – wynika z szacunków Stowarzyszenia Otwarte Klatki. W Katowicach jego członkowie zainaugurowali kolejną edycję ogólnopolskiej kampanii "Jak one to znoszą". 

Zdaniem obrońców zwierząt "chów klatkowy kur niosek to okrutna i przygnębiająca praktyka. Kury żyją w klatkach umieszczonych w ciemnych halach przesiąkniętych zapachem zwierzęcych wydzielin. Nie mają dostępu do świeżego powietrza i słońca. Wiele z kur umiera z wycieńczenia. Inne z powodu stresu wydziobują sobie wzajemnie pióra". Dlatego jednym z celów kampanii jest skłonienie konsumentów – zwłaszcza w okresie przed świętami wielkanocnymi – do kupowania jajek innych niż tych z numerem 3, który oznacza właśnie chów klatkowy.

Na stronie jakonetoznosza.pl o chowie klatkowych kur niosek opowiada Robert Makłowicz. Można tu też wypełnić deklarację, w której obligujemy się do nie kupowania jaj z nr 3.

Krajowa Rada Drobiarstwa – Izba Gospodarcza (KRD-IG) wystosowała oświadczenie, w której przekonuje, że w chowie klatkowym nie ma nic złego. 

- Zgodnie z krajowym oraz unijnym ustawodawstwem, kury nioski muszą mieć zapewnione odpowiednie warunki chowu - czytamy w oświadczeniu. - Zasadniczym aktem prawnym jest Dyrektywa Rady nr 1999/74/WE z dnia 19 lipca 1999 r. ustanawiająca minimalne normy ochrony kur niosek, która weszła w życie w 2012 r. W myśl tych zapisów zaostrzone zostały wymogi dotyczące warunków utrzymywania kur niosek. Dyrektywa reguluje m.in. kwestie dotyczące powierzchni klatki przeznaczonej na jedną kurę nioskę, wysokości klatki, liczby gniazd, grzęd, dostępności karmideł i poideł oraz zapewnienia warunków do dziobania, drapania oraz przyrządów do skracania pazurów. Nigdzie na świecie producentów drobiu nie obowiązują tak rygorystyczne regulacje w zakresie dobrostanu zwierząt, jak te stosowane w Unii Europejskiej, a więc także w Polsce - przekonuje KRD-IG. 

- Informacje prezentowane w materiale udostępnianym przez Stowarzyszenie Otwarte Klatki przedstawiają przypadki działań łamiących wspomniane powyżej przepisy prawa, które występują marginalnie, a zatem nie mogą być traktowane jako standard praktykowany w branży - argumentuje KRD-IG. 

- KRD-IG w pełni popiera wszelkie działania mające na celu podwyższanie standardów dotyczących hodowli drobiu w Polsce, dlatego piętnuje wszelkie przypadki łamania prawa, jednocześnie zwraca się z apelem, aby incydentalne przypadki nieprzestrzegania obwiązujących przepisów nie były prezentowane jako reguła stosowana przez wszystkich producentów - mówi Łukasz Dominiak, dyrektor generalny Krajowej Rady Drobiarstwa – Izby Gospodarczej. 

"Jak One To Znoszą?" to kampania stowarzyszenia Otwarte Klatki uruchomiona w 2014 r. Jej głównym
założeniem jest dokumentowanie realiów chowu klatkowego kur oraz praca na rzecz polepszania dobrostanu niosek w oparciu o wiedzę z zakresu weterynarii i zootechniki.
 
Według danych Głównego Inspektoratu Weterynarii w Polsce w lutym 2016 r. w chowie przemysłowym (powyżej 350 sztuk) utrzymywanych było 42 891 835 kur niosek, w tym 38 094 927 w systemie klatkowym [3].
 
PROPORCJE CHOWU:
  • 20 proc. wszystkich kur - kury przyzagrodowe,
  • 80 proc. wszystkich kur - kury w systemach 0,1,2,3, w tym:
0 - chów ekologiczny - 0,5 proc. kur rejestrowanych; ~ 0,4 proc. wszystkich kur w Polsce,
1 - chów wolnowybiegowy - 2,5 proc. kur rejestrowanych; ~ 2 proc. wszystkich,
2 - chów ściółkowy - 10 proc. kur rejestrowanych; ~ 8 proc. wszystkich,
3 - chów klatkowy - 87 proc. kur rejestrowanych; ~ 69,6 proc. wszystkich.
 
W sumie w Polsce obecnie (luty 2016) zlokalizowane są 1193 fermy niosek, z czego 491 stosuje chów klatkowy, a 424 - ściółkowy.

Ilona Mrozowska 1723 Artykuły

W „Handlu” od 2005 r. Blisko tematyki przemysłowej i producenckiej. Właścicielka białej kulki, czyli szynszyli o imieniu Tula.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.