Wielka Brytania: W minionych 40 latach popyt na "śmieciowe" jedzenie wzrósł o 100 proc.

Nawyki żywieniowe i skład diety Brytyjczyków bardzo się zmieniły, ale i tak większość dziennego zapotrzebowania energetycznego pochodzi ze słodyczy, herbatników i pizzy.

Do takich konkluzji doszli brytyjscy dietetycy, którzy wnikliwie przeanalizowali dane z National Food Survey, badanie którym objęto 150 tys. gospodarstw domowych na przestrzeni lat 1974-2014.  Na początku tego okresu Brytyjczycy wydawali na jedzenie aż 24 proc. swoich dochodów, czyli niewspółmiernie dużo do dzisiejszych 11 proc. 

Do sklepowych koszyków w 1974 r. konsumenci wrzucali niezliczone ilości rozmaitych konserw – puszek i słoików. W tym czasie bowiem jedynie 15 proc. gospodarstw posiadało zamrażarki. Dziś ten odsetek sięga 94 proc., co sprawia, że wielką popularnością cieszą się mrożonki, z reguły dużo zdrowsze niż dawniej dostępne w sklepach konserwy. Dietetyków cieszy gwałtowny spadek konsumpcji wysokoenergetycznych napojów gazowanych i ponad 50.  procentowy wzrost spożycia świeżych warzyw i owoców. 

W ciągu 40 lat aż o 85 proc. spadła sprzedaż białego pieczywa, które zastąpiły razowe odmiany. Mimo tych sukcesów specjaliści od prawidłowego żywienia są dalecy od zadowolenia: przez ten czas popyt na „śmieciowe” jedzenie (słone i słodkie przekąski, słodycze, pizze i hamburgery) wzrósł o 100 proc. Po opublikowaniu tych danych w brytyjskich mediach pojawiły się głosy radykalnych rozwiązań w tym wprowadzenia podatku od zawartości cukru i zobowiązania sieci handlowych i producentów do promowania zdrowej  żywności.  

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.