Pozytywy podatku od sklepów na Węgrzech

Podatek od hipermarketów wpłynął u nas pozytywnie na wzmocnienie rodzimego biznesu - mówi PAP węgierski ekonomista Zoltan Adam. Pod naciskiem KE Węgry wycofały się z podatku progresywnego i zastąpiły go jednolitą opłatą dla wszystkich sklepów.

W 2014 r. węgierski rząd wprowadził progresywne stawki dla sieci handlowych: 0,1 proc. dla firm o rocznych obrotach do 50 mld forintów, 1 proc. dla tych o obrotach między 50 a 100 mld - dla każdych kolejnych 50 mld forintów obrotu stawka rosła o 1 pkt proc., aż do maksymalnie 6 proc. dla firm, których obroty na Węgrzech przekraczają 300 mld forintów (czyli około 4,1 mld zł) rocznie.

Rząd wprowadzając stawki progresywne nie zapomniał o rodzimych sieciach, np. sieci sklepów o nazwie CBA, które nie przekraczają rocznego obrotu w wysokości 500 mln forintów rocznie. Wszyscy poniżej tego progu zostali zwolnieni z podatku obrotowego w nowej skali.

Komisja Europejska uznała jednak, że takie stawki podatku dyskryminują sieci handlowe o wysokich dochodach i nakazała ich korektę, sugerując, że mogą one być niezgodne z prawem europejskim. Rząd w Budapeszcie ugiął się pod presją i zawiesił podatek do czasu zakończenia postępowania wyjaśniającego. Obecnie wszystkich handlowców obejmuje ujednolicona stawka w wysokości 0,1 proc. od obrotu.

Według szacunków konserwatywnego dziennika „Magyar Hirlap” gdyby nie reakcja Komisji Europejskiej, największe na Węgrzech Tesco zapłaciłoby w 2015 r. 25,5 mld forintów, czyli około 340 mln zł. Druga pod względem obrotów franczyzowa sieć Spar zapłaciłaby połowę tej kwoty.

- Obłożenie podatkiem sklepów wielkopowierzchniowych miało na celu ich osłabienie i wzmocnienie pozycji rodzimych biznesów. Teraz w krajobrazie Budapesztu dominują sklepy lokalne. Nie potępiałbym rządu za sprzyjanie lokalnym przedsiębiorcom. Coś trzeba było zrobić, ale może niekoniecznie w taki sposób - mówi Polskiej Agencji Prasowej ekonomista Zoltan Adam z instytutu Kopint-Tarki w Budapeszcie.

Według niego wprowadzenie podatku na Węgrzech doprowadziło do spadku dochodów wielkich sieci oraz do wzrostu cen w sklepach. Krytykująca opodatkowywanie obywateli węgierska opozycja tłumaczy, że nowymi daninami Fidesz rekompensuje budżetowi wprowadzenie liniowego podatku dochodowego, który w ostatnim czasie obniżono z 16 na 15 proc. Węgry nadal utrzymują najwyższy w Unii Europejskiej VAT wynoszący dla większości produktów 27 proc., z pewnymi korektami.

Katarzyna Pierzchała 1264 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.