PIH wskazuje skutki wprowadzenia nowego podatku

Polska Izba Handlu upubliczniła 5 stycznia analizę dotyczącą skutków wprowadzenia planowanego podatku od sklepów. Przedstawiciel Izby przekazał ją decydentom ze strony rządowej, którzy uczestniczyli w ubiegłym tygodniu w konsultacjach społecznych w Kancelarii Rady Ministrów.

- Branża handlu detalicznego potrzebuje sprawiedliwego podatku, który wyrówna szanse polskich przedsiębiorców w walce konkurencyjnej z wielkimi sieciami dyskontów i hipermarketów. Obecnie podmioty prowadzące sieci dyskontowe i wielkopowierzchniowe znajdują się w sytuacji uprzywilejowanej w stosunku do polskich firm działających na mniejszą skalę – uważa Waldemar Nowakowski, prezes Polskiej Izby Handlu (na zdjęciu).

Podkreśla on, że celem planowanego podatku powinno być nie tylko uzyskanie założonego poziomu dochodów budżetu państwa, ale „doprowadzenie do efektywnego opodatkowania obiektów wielkopowierzchniowych, które unikają pełnego opodatkowania w Polsce transferując część zysków za granicę”.

Zdaniem przedstawicieli Izby rozwiązaniem powinien być progresywny podatek obrotowy, niezależny od powierzchni sklepu, odprowadzany z jednego numeru NIP. Takie rozwiązanie ma wyrównać szanse dla wszystkich uczestników rynku detalicznego, pozwoli na większą ochronę małych i średnich polskich przedsiębiorstw, a jednocześnie zagwarantuje Polsce dochody podatkowe o założonej wcześniej wysokości dla budżetu państwa.

PIH podkreśla, że ekspansja dyskontów co roku zmniejsza liczbę mniejszych detalicznych sklepów w Polsce, z których prowadzenia utrzymuje się kilkaset tysięcy polskich rodzin. W 2008 r. ponad 50 proc. wszystkich placówek handlowych stanowiły sklepy małoformatowe, w 2015 r. było ich już jedynie 37 proc. (za GfK Polonia).

Ekspansja dyskontów nie tylko przyczynia się do kurczenia i stopniowej likwidacji polskich rodzinnych sklepów, ale też powoduje „stopniowe eliminowanie z rynku lokalnych producentów. Mimo że zdecydowana większość żywności konsumowanej w Polsce jest wytwarzana w kraju, to aż 80 proc. rynku spożywczego należy do kapitału zagranicznego” - czytamy w analizie.

Podatek obrotowy w formule zaproponowanej we wrześniu 2015 r., obejmujący sklepy powyżej 250 mkw., jeszcze bardziej umacnia pozycję największych zagranicznych sieci wielkopowierzchniowych i dyskontowych, gdyż jest to powierzchnia przeciętnego sklepu osiedlowego. Według PIH wprowadzanie do ustawy kryterium powierzchni, zwłaszcza relatywnie niewielkiej, może prowadzić do pogłębienia procesu zmniejszania się liczby małych i średnich przedsiębiorstw.

– Moim zdaniem opinię publiczną wprowadzono w błąd nazywając nowy podatek „podatkiem od supermarketów”. Tymczasem supermarkety to sklepy o średniej wielkości (od 400 mkw.) i w 70 proc. pozostające w rękach polskich przedsiębiorców– mówi prezes Waldemar Nowakowski. - Powierzchnia handlowa rzędu kilkuset metrów pozwala polskiemu detaliście skutecznie walczyć z dyskontem. Dlatego planowany podatek poprawniej byłoby nazywać podatkiem od dyskontów i hipermarketów – dodaje.

PIH uważa też, że wprowadzany podatek nie powinien obejmować sieci franczyzowych ani hurtowni. Franczyza jest formą obrony małego i średniego handlu wobec potęgi dyskontów. Z kolei opodatkowanie hurtowni sprawiłoby, że sklepy kupujące w nich towar byłyby de facto opodatkowane podwójnie.

Maciej Ptaszyński, dyrektor Polskiej Izby Handlu, przekazał analizę skutków wprowadzenia planowanego podatku decydentom ze strony rządowej, którzy uczestniczyli w ubiegłym tygodniu w konsultacjach społecznych w Kancelarii Rady Ministrów.

Katarzyna Pierzchała 1264 Artykuły

W „Handlu” od 2004 r. Europę przemierza dla przyjemności, Polskę w poszukiwaniu sklepów wartych uwagi. Zgłębia handel od podszewki. Puzzlomaniaczka.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.