Słaby początek roku w Tradisie

Na początku br. klienci Tradisu mieli spore problemy z zaopatrzeniem.


 

Czytelnicy "Handlu" zaopatrujący się w Tradisie skarżyli się ostatnio redakcji na problem z dostawami. – Nie mogę dostać połowy produktów, które zawsze tam zamawiam – mówiła detalistka z Gąbina, zastanawiając się, czy przyczyną problemów może być zamieszanie związane z fuzją Tradisu z Eurocashem.

Przedstawiciele firmy stanowczo temu zaprzeczają. Przyznają, że rzeczywiście na początku stycznia firma miała kłopoty z dostawami, ale zapewniają, że wynikały one z przyczyn obiektywnych i niezależnych od Tradisu.

– Mniejsza dostępność niektórych kategorii produktowych w sieciach dystrybucyjnych jest zjawiskiem typowym dla pewnych okresów w roku, kiedy następuje po sobie kilka dni świątecznych – powiedział "Handlowi" Rafał Melanowicz, dyrektor sprzedaży Tradisu. Tłumaczył, że zakaz poruszania się tirów utrudnia uzupełnianie zapasów magazynowych, ogromne znaczenie mają także przerwy w produkcji, szczególnie w przypadku nabiału i innych produktów o krótkich terminach przydatności. – Tak było również w tym roku – stwierdził.

Jego zdaniem dodatkowym aspektem był fakt wprowadzenia kolejnego dnia wolnego od pracy – 6 stycznia – do którego branża nie jest jeszcze przyzwyczajona.

Wpływ na sytuację miała także zmiana stawki podatku VAT, z którą nie wszyscy producenci sobie sprawnie poradzili. Wielu z nich jeszcze do połowy stycznia dostosowywało się do nowych przepisów.

– Obecnie sytuacja wróciła już do normy. Średni poziom realizacji zamówień w Tradisie znów sięga 97 proc. i jest to standard, którego staramy się przestrzegać – powiedział Melanowicz.

Komentarze

Prosimy o wypowiadanie się w komentarzach w sposób uprzejmy, z poszanowaniem innych uczestników dyskusji i ich odrębnych stanowisk. Komentując akceptujesz regulamin publikowania komentarzy.